• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[14.09.1972] Get in the water

[14.09.1972] Get in the water
Dancing queen
The sun became mellow
the moon started to burn
Why is the sky melting away?
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
wytwórca świec, wina i kadzidełek
Jahnavi ma nieco ponad 170 cm wzrostu. Swoją ciemniejszą karnację odziedziczyła po obojgu rodziców - widać po niej, że pochodzi spoza Wysp Brytyjskich. Włosy ma długie, ciemnobrązowe; oczy z kolei bardzo jasne, w zielonkawo-niebieskim odcieniu. Podobne trochę do wody w płytkim stawie, której dopiero co pojawił się zakwit. Jej ubrania są stare i podniszczone, ale zawsze czyste - ubiera się głównie w proste indyjskie sari. Nigdy nie zakłada butów na obcasie, ba, w cieplejsze dni można ją spotkać spacerującą w ogóle bez obuwia. Na rękach i stopach nosi wiele, metalowych, pozbawionych większej wartości bransoletek.

Jahnavi Pandit
#4
19.03.2026, 09:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2026, 11:07 przez Jahnavi Pandit.)  
W pierwszej chwili Jahnavi poczuła ulgę. Nieznajomy żył. Śmierć musiała ustąpić, niepomna tego, że każdy jej kiedyś ulegnie. Ale jeszcze nie dzisiaj. Dzisiaj ciemnowłosy czarodziej zdołał wyszarpnąć dla siebie jeszcze trochę czasu. Może dni, miesięcy, lat. Nieważne. Liczyła się każda minuta i łyk powietrza. Przecież tak naprawdę ich życia były tylko namiastką wieczności. Było w tym coś przerażająco pięknego.
- To nie tak.

Podciągnęła kolana do piersi, obejmując klejące się do skóry, mokre sari. Nie dbała o to, że woda pozostawiła materiał nieprzyjemnie zimnym i niemal przezroczystym. Ciało było tylko ciałem. Zbieraniną kości i mięśni, naczyniem na duszę. To w duszy tkwił pierwiastek ich boskości. Jeśli “nie tak” to jak? Chciała zapytać, ale wiedziała, że głos ją zawiedzie. Więc milczała, pozwalając mu mówić.
Ludzie kochali mówić, a ona kochała słuchać ich opowieści. Czy była w tym podobna przerażającym syrenom i ich trytonim kuzynom? Chyba nie.
A potem na nią spojrzał - więc i ona spojrzała uważnie w przeraźliwie niebieskie oczy. Nie takie jak jej. Jej przypominały kolorem płytką pokrytą sinicami wodę jezior, jego zaś bezchmurne niebo letnią porą. Takie które niosło żar. Ale nie czuła w nim ciepła. Nie było ciepła w człowieku, którego wyciągnęła z głębiny. Może powinna była pozwolić mu odejść? Pomyślała. W tej samej chwili zganiła się za własną myśl. Widziała śmierć tak często, że zatraciła już w nią wiarę. Śmierć nie była “ucieczką”. Nie, gdy wciąż miałeś coś do załatwienia na ziemskim padole. Wtedy twoja dusza utykała - błądziła zawieszona między światami nie należąc do żadnego z nich.
Och jakże by się biedne dziewczę oburzyło, gdyby powiedział jej że widzi w swoich wróżbach jedynie śmierć! O jakże by się zagniewało! Czyż on nie wiedział, że gdy wieszcze i wróżbici zaglądali za kotarę przyszłości, ta mogła płatać im figle! Symbole były tylko symbolami. Przepowiednie zbitkiem słów, które dało się interpretować na milion sposobów. Ich wróżby przypominały zawsze dżina wyrwanego ze złotej lampy, który obiecywał spełnić trzy życzenia, ale w gruncie rzeczy każde jedno wiązało się ze skutkami ubocznymi niewyobrażalnymi dla samego pytającego. Tym właśnie byli!
Jak mógł się boczyć, że widział tylko Śmierć, skoro śmierć była ostatecznym końcem ich podróży. Dostrzegał przyszłość która miała nadejść niezależnie od biegu czasu czy losów świata. Widział w snach wodę i rzucał śmierci wyzwanie, tak naprawdę wcale nie chcąc umrzeć. Nie! Chciał tylko zobaczyć co jest jeszcze dalej - tam, gdzie nawet jego własny dar go nie wpuścił. Och jakże by ta młodzieńcza buta rozeźliła pannę Pandit. Nie był on wszakże pierwszym, ni pewnie ostatnim jasnowidzem, który dostrzegł w snach czy ogniu swój koniec. Dlaczego więc traktował to jak zaproszenie, a nie ostrzeżenie od bogów? Dlaczego nie celebrował swojego życia, gdy wiedział jak przyjdzie mu je zakończyć?

Zamrugała, po czym oparła podbródek o swoje kolana, wciąż nie przerywając z czarodziejem kontaktu wzrokowego. Czy śmierć mrugała?
Ale Navi nie była Śmiercią. Nie była uosobieniem niszczycielskiej mocy, która przerywała tkaninę rzeczywistości, skinieniem dłoni niszczyła światy i sprawiała, że obumierały prastare cywilizacje. Navi była po prostu dziewczyną w kompletnie przemoczonym sari, które ktoś zbudził z przyjemnej drzemki.
Może dlatego nie potrafiła tak naprawdę Alexandrowi pomóc? Wzdrygnęła się słysząc jego śmiech. Nie było w tym cienia ulgi czy prawdziwej radości. Śmiał się groźnie i naraz cały wydał jej się straszny.
Ale nie poruszyła się z miejsca, gdy się zbliżył, zamarła w swojej pozie jak relikt z buddyjskich świątyń, przed którym palono kadzidła i wznoszono modlitwy. Mniej człowiek - bardziej idea.
Oparła dłoń o jego klatkę piersiową, w geście, który nie miał zbyt wiele z czułości jako takiej. Upewniła się, że żyje. Nierówne, ale wyczuwalne bicie serca było jedynym gwarantem. Serce pompowało krew do umysłu. Umysł karmił impulsami nerwowymi mięśnie. Mięśnie wprawiły w ruch ciało. Ciało domagało się krwi i powietrza. Cykl życia zamknięty w boskim stworzeniu.
Nie całuj mnie z litości.
Cóż złego było w litości? Przecież czuła wobec niego tak niewyobrażalnie głęboki wymiar współczucia; widziała jego cierpienie, bo nikt kto nie cierpiał nie decydował się na szukanie ukojenia w odmętach jeziora. Bała się o niego, chciała mu pomóc, więc… z litości oddała mu swój ostatni oddech, który trzymał ją samą pod wodą.
Uciekła spojrzeniem, gdy wplótł palce w jej mokre włosy. Nieznajomy był blisko. Był zbyt blisko. Ale nie zdołała się odsunąć, nie wydała z siebie żadnego dźwięku.

Gdy została pocałowana, w pierwszej chwili nie wiedziałą co zrobić. Nie mogła się ruszyć, nawet wyciągnięty z wody był od niej silniejszy. To nie był pocałunek jak te które znała. Choć nie znała ich zbyt wiele, bo w całym Little Hangleton był tylko jeden taki mugolski chłopiec, który ją kiedyś raz pocałował. Pamiętała, że jego usta były cieplejsze i zaraz potem strasznie się zarumienił i zaczął ją przepraszać. Ale smakował jabłkiem w karmelu, które zjedli na letnim festynie.
Ten mężczyzna nie smakował… niczym. Jego usta były zimne i sine, a oczy przekrwione. Rozchyliła wargi, nie chcąc, żeby ją skrzywdził bardziej. Bała się bólu. On tylko zdawał się brać i brać. Było w tym tak wiele… desperacji.
Nie!
Nie, nie, nie nie!


Mokra, brudna od przybrzeżnego piasku dłoń Navi odnalazła policzek czarodzieja.
Rzut na AF czy w ogóle poczuł
Rzut N 1d100 - 88
Sukces!


T R Z A S K

Ciężko powiedzieć czy zadziałała adrenalina czy naraz mizerne dziewczę znalazło w sobie pokłady prawdziwie heraklicznej mocy, ale cios wyprowadziła naprawdę godny podziwu.
I gdy tylko zdołała się wyrwać spod dłoni Alexandra i odsunąć na tyle na ile pozwalały drżące z emocji nogi i ręce, uświadomiła sobie co zrobiła. Zatrzymała wzrok na czerwonej plamie rozlewającej się po policzku czarodzieja, tak wyraźnie odcinającej się od jego jasnej skóry. Uchyliła drżące, zsiniałe usta, ale jedynie poruszała nimi, jak mała rybka wyjęta z wody.
Zresztą zaraz docisnęła jeszcze bardziej przerażona swoje palce do warg, mrugając gwałtownie. Nie zdołała zahamować łez.Nawet nie próbowała, zbyt pochłonięta swoim strachem.
Nie chciała go skrzywdzić! Nie chciała! Cóż za straszny odruch. Zupełnie jakby ją jaki demon opętał. A przecież wcale nie chciała go zranić.
Spróbowała odchylić się jeszcze bardziej. Łzy przesłoniły jej pole widzenia na tyle, że nie była pewna, w którą stronę pwoinna uciekać. Do jeziora! Do jeziora! Nie pójdzie tam za nią. Ale jeśli pójdzie - utonie. Więc może do lasu. Nie była pewna czy da radę na poranionych stopach przebiec nawet na skraj. A w lesie czaiły się duchy i zjawy. Mogłyby go skrzywdzić. Opętać.
Więc tkwiła nieruchomo w miejscu.

Kapitan Nemo nie miał takich życiowych rozterek jak jego Pani. Gdy tylko zrobiła się między całującym, a całowaną przestrzeń, wpadł na Alexandra z siłą stukilogramowego wora mięśni, tłuszczu i mokrego futra.

Rzut na impact Kapitana Nemo
Rzut 1d100 - 97


Wielki nowofundladczyk w niczym nie przypominał puchatego pełnego miłości misia, którym zdawał się być wcześniej. Gdy zawisł nad powalonym czarodziejem wyglądał dokładnie tak jak powinien wyglądać pies stróżujący - po prostu kurewsko groźnie. Przyszpilił go do ziemi, po czym przysunął ciężki łeb do jego twarzy, obnażając pożółkłe zębiska. Może i nie planował go pożreć na śniadanie, kto wie, ale z pewnością gardłowy warkot był zwykle wystarczającym straszakiem.
Sekundy zdawały się ciągnąć w nieskończoność, gdy dźwięki jeziora, jej ciężkiego oddechu i powarkiwania psa zlewały się w jedno. Aż wreszcie… Jahnavi ostrożnie wyciągnęła drżącą dłoń do Kapitana Nemo. Wplotła palce w miękkie futro z prostym poleceniem “zostaw”.
Pies niechętnie zlazł z Alexandra, ani myśląc jednak ruszać się z miejsca między nimi. Stanowił naturalną barierę; bezpieczną ostoję dla dziewczyny.

Czarownica w milczeniu rozejrzała się dookoła. Na najbliższym głazie znalazła to czego szukała - lekko zgniły mech. Zebrała go trochę i wyciągnęła na otwartej drżącej dłoni w stronę mężczyzny. Palcem wskazała na jego poranioną od ściskanych kamieni skórę. Sygnał był prosty: weź to zioło i przyłóż do rany. Krwawienie i ból ustaną.


// przewaga locki (bo jeziorko leży w granicach jej działki) - piesek chroniący swoją panią. Krzywdy nie uczyni ale może nastraszyć.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (4011), Jahnavi Pandit (3243)




Wiadomości w tym wątku
[14.09.1972] Get in the water - przez Alexander Mulciber - 16.01.2026, 14:26
RE: [14.09.1972] Get in the water - przez Jahnavi Pandit - 04.02.2026, 20:19
RE: [14.09.1972] Get in the water - przez Alexander Mulciber - 18.03.2026, 22:54
RE: [14.09.1972] Get in the water - przez Jahnavi Pandit - 19.03.2026, 09:22
RE: [14.09.1972] Get in the water - przez Alexander Mulciber - 05.04.2026, 10:43
RE: [14.09.1972] Get in the water - przez Jahnavi Pandit - 06.04.2026, 16:43
RE: [14.09.1972] Get in the water - przez Alexander Mulciber - 12.04.2026, 09:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa