19.03.2026, 10:55 ✶
– Okay, to pasuje do tego, co znalazłam przy płocie. Butelki, niedopałki. I ogrodzenie jest podniszczone, mogli przez nie po prostu przechodzić. A wybierali to miejsce, bo jest opustoszałe i w pewnym oddaleniu – powiedziała Brenna, wydobywając z kieszeni notatnik: zawsze jakiś przy sobie nosiła i w domu miała ich pełne szuflady. Szybko odnotowała rysikiem najważniejsze punkty z opowieści Erika.
Uniosła wzrok na niego, kiedy wspomniał o tym, że coś siedzi w lesie: jej uśmiech był raczej… tylko wykrzywieniem warg, nie prawdziwą oznaką wesołości czy grzeczności.
– Las Wisielców. Tu zawsze coś siedzi – przypomniała, bo sprawdzając statystyki, to żadne miejsce nie miało tak paskudnych wyników jak ta okolica, jeśli szło o zaginięcia, podejrzane zgony i dziwne wypadki. Little Hangleton z jednej strony było zwykłą, małą miejscowością, z drugiej… miejscem, które zdawało się przyciągać mroczne dusze.
Prawdopodobnie znalezione przez nich ciało nie było jedynym, które spoczywało w okolicy w płytkim, nieoznakowanym grobie.
– Pijaczek… hm… Ciekawe czy to jedna czy dwie osoby – mruknęła, wodząc spojrzeniem pomiędzy Alexandrem i Erikiem, gdy Aristov wspomniał, że jakiś niedoszły mąż i damski bokser przepadł w tajemniczych okolicznościach. Czy to była jedna osoba i ona spoczywała w ogródku Alexa? A może jednak dwie? I jeśli dwie, to czy ich tajemnicze zaginięcia były w jakiś sposób ze sobą związane? – W takim wypadku mielibyśmy tutaj mugola.
Co nie oznaczało braku problemów, bo jednak Alex dalej miał w ogródku trupa, a oni musieli upewnić się, że – skoro znaleziono go pod domem czarodziejów – w śmierci nie maczał palców nikt z „ich świata”. Jeśli jednak rozwiązaniem zagadki była zwykła, mugolska zbrodnia, nie leżało to w ich jurysdykcji, za to i tak było odrobinę problematyczne, bo wciąż nie mogli wpuścić mugolskiej policji na teren, gdzie były czarodziejskie rzeczy, więc… oznaczało to trochę roboty, i tej w terenie, i papierkowej.
– Jestem zafascynowana myślą o tym, co możesz wyszpiegować w Little Hangleton dla Rosji – stwierdziła z pewnym zamyśleniem, bo jednak w takim Londynie to mogłoby działać, ale tutaj…? Na którym drzewie wisi najwięcej wisielców? – W każdym razie poślę prośbę o kogoś z hipnozą, bo może trzeba będzie wymazywać mugolom pamięć, pogadałabym z tą narzeczoną, poprosiła o rysopis i nazwisko pijaczka i niedoszłego szczęśliwego męża?
Gdzieś za nimi tymczasem zaczęła unosić się ziemia, poruszona zaklęciami – najwyraźniej oględziny miejsca zbrodni się zakończyły i zabrano się do wydobywania ciała, aby ocenić jego obrażenia i być może poznać tożsamość.
/Możecie zadeklarować, co chcecie zrobić i przesunę trochę czas! Jeśli nie macie pomysłu, to też przesunę i wam wrzucę/
Uniosła wzrok na niego, kiedy wspomniał o tym, że coś siedzi w lesie: jej uśmiech był raczej… tylko wykrzywieniem warg, nie prawdziwą oznaką wesołości czy grzeczności.
– Las Wisielców. Tu zawsze coś siedzi – przypomniała, bo sprawdzając statystyki, to żadne miejsce nie miało tak paskudnych wyników jak ta okolica, jeśli szło o zaginięcia, podejrzane zgony i dziwne wypadki. Little Hangleton z jednej strony było zwykłą, małą miejscowością, z drugiej… miejscem, które zdawało się przyciągać mroczne dusze.
Prawdopodobnie znalezione przez nich ciało nie było jedynym, które spoczywało w okolicy w płytkim, nieoznakowanym grobie.
– Pijaczek… hm… Ciekawe czy to jedna czy dwie osoby – mruknęła, wodząc spojrzeniem pomiędzy Alexandrem i Erikiem, gdy Aristov wspomniał, że jakiś niedoszły mąż i damski bokser przepadł w tajemniczych okolicznościach. Czy to była jedna osoba i ona spoczywała w ogródku Alexa? A może jednak dwie? I jeśli dwie, to czy ich tajemnicze zaginięcia były w jakiś sposób ze sobą związane? – W takim wypadku mielibyśmy tutaj mugola.
Co nie oznaczało braku problemów, bo jednak Alex dalej miał w ogródku trupa, a oni musieli upewnić się, że – skoro znaleziono go pod domem czarodziejów – w śmierci nie maczał palców nikt z „ich świata”. Jeśli jednak rozwiązaniem zagadki była zwykła, mugolska zbrodnia, nie leżało to w ich jurysdykcji, za to i tak było odrobinę problematyczne, bo wciąż nie mogli wpuścić mugolskiej policji na teren, gdzie były czarodziejskie rzeczy, więc… oznaczało to trochę roboty, i tej w terenie, i papierkowej.
– Jestem zafascynowana myślą o tym, co możesz wyszpiegować w Little Hangleton dla Rosji – stwierdziła z pewnym zamyśleniem, bo jednak w takim Londynie to mogłoby działać, ale tutaj…? Na którym drzewie wisi najwięcej wisielców? – W każdym razie poślę prośbę o kogoś z hipnozą, bo może trzeba będzie wymazywać mugolom pamięć, pogadałabym z tą narzeczoną, poprosiła o rysopis i nazwisko pijaczka i niedoszłego szczęśliwego męża?
Gdzieś za nimi tymczasem zaczęła unosić się ziemia, poruszona zaklęciami – najwyraźniej oględziny miejsca zbrodni się zakończyły i zabrano się do wydobywania ciała, aby ocenić jego obrażenia i być może poznać tożsamość.
/Możecie zadeklarować, co chcecie zrobić i przesunę trochę czas! Jeśli nie macie pomysłu, to też przesunę i wam wrzucę/
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.