• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[03/10/72] Przekleństwo biurokratycznego Molocha

[03/10/72] Przekleństwo biurokratycznego Molocha
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#2
21.03.2026, 08:36  ✶  

Nigdy nie przepadał za konstrukcją Ministerstwa Magii, które wydawało mu się jakąś okropną norą, ciągnącą się na zbyt dużą ilość pięter w dół. Najgorsze jednak było chyba to, że całość mieściła bliżej Niemagicznego Londynu, niż ktokolwiek by sobie tego chciał życzyć, a sposoby dostania się do niego to już w ogóle była największa porażka architektonicznej myśli. Leviathan nigdy nie patrzył przychylnie na spuszczanie w kiblu, ani też na dostawanie się do środka czerwoną, mugoską budką stojącą na skrzyżowaniu ulic. To było zwyczajnie żałosne i poniżej godności każdego szanującego się czarodzieja.

Kiedy musiał znaleźć się w rzeczonej instytucji, czasem wydawało mu się że rozumiał, dlaczego w ogóle Mulciberowie ostatecznie zdecydowali się by porzucić urzędniczą świątynię. Wyparli się rządu i stanowisk, a pewnie gdyby wciąż przy swoim obstawali to i więcej osób czułoby do nich jakieś resztki szacunku. Zamiast tego wracali niczym zbite psy, chcąc na nowo wkupić się w łaski biurokracji, merdając ogonkami. Nie przeszkadzało Leviathanowi by przepuszczać przez swoją głowę takie myśli, nawet jeśli za największe przykłady miał Alexandra, który w Departamencie Tajemnic pracował wcale nie tak długo, a na dokładkę Lorien, która samo nazwisko też długo nie nosiła. Szkoda tylko że ten pierwszy był podobno głową swojej rodziny i tym samym dawał przykład tego, co sądził o decyzji swoich krewniaków.

Moloch więc połknął i Leviathana. Z przyjemnych, gęstych i oblanych cieniem lasów, musiał przenieść się do pomnika wylanego z betonu i ciągnącego się pod ziemią niczym lew piaskowy. Jego problemy nie były tak wielkie z jakimi borykała się Helloise, bo potrzebował parę parafek do składanych wniosków o bezpieczny transport okazów do innego rezerwatu. Szkoda tylko, że tego dnia komuś zanadto nadęło się ego w Biurze Bezpieczeństwa i postanowił skontrolować także jego. Różdżka została zabrana, teczka z dokumentami również i na nic zdało się tłumaczenie kim jest i z jakich powodów się tutaj pojawił.
Siedział w pokoiku, pochylając się na krześle i z łokciami wspartymi na kolanach. Garbił się, patrząc na czubki swoich butów i zastanawiając się, czy może nie warto były wznowić pomysł z zatrudnieniem się na nowo w Ministerstwie. Taka przepustka pracownicza jednak ułatwiała wiele, a i tak owo zatrudnienie wcale nie musiało wiązać się z bywaniem w biurze codziennie. Nie tak jak kiedyś. Mógłby zastanowić się na takim pracownikiem terenowym, bo przecież tych było w Wielkiej Brytanii od groma.

Drzwi skrzypnęły, ale Rowle się nie poruszył, z jakąś rezygnacją czekając aż jego nazwisko zostanie wywołane. Nie padło. Zamiast tego nastąpiło szuranie stóp, do którego dołączyły oskarżycielskie słowa wypowiedziane kobiecym głosem, które szły do pary z tłumaczeniem strażnika. Westchnął, a światła zgasły, oblepiając ich ciemnością. Znał tego ten głos. Znał aż za dobrze i pewnie mógłby go rozpoznać o każdej porze dnia i nocy.

- Proszę, nie krzycz - odpowiedział łagodnie wręcz, bo nikt inny nie mógł jej tutaj odpowiedzieć. Nie z drzwiami zamkniętymi na cztery spusty i kiedy nie mieli przy sobie różdżek.



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (928), Leviathan Rowle (806)




Wiadomości w tym wątku
[03/10/72] Przekleństwo biurokratycznego Molocha - przez Helloise Rowle - 14.02.2026, 22:15
RE: [03/10/72] Przekleństwo biurokratycznego Molocha - przez Leviathan Rowle - 21.03.2026, 08:36
RE: [03/10/72] Przekleństwo biurokratycznego Molocha - przez Helloise Rowle - 22.03.2026, 00:01
RE: [03/10/72] Przekleństwo biurokratycznego Molocha - przez Leviathan Rowle - 10 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa