Hestia tuż przed przybyciem intruzów znalazła coś rzeczywiście interesującego. Miejsce oraz ślady regularnego używania wskazywały na to, że weszła w posiadanie osobistego pamiętnika Donny Anny. Szybkie kartkowanie potwierdziło jednak jej niemiłe przeczucie - pamiętnik był spisany w języku włoskim.
Tymczasem jej ucho wyłapywało kolejne słowa. Przekleństwa. Domaganie się opuszczenia domu. Traditrice - zdrajca. Było w tym wystarczająco dużo gniewu, żeby połączyć wszystkie kropki.
Nie była pewna jak poszło jej z przemianą, sytuacja była napięta a każda chwila odliczana szybkim pulsem młodego serca.
Tymczasem Ceolsige bezskutecznie próbowała wyczarować magiczną pułapkę. Presja czasu, obcy teren i przerzucenie tony śmiecia, które nie były w żaden sposób pomocne.
Ceolsige wyszła na zewnątrz i zaczęła po angielsku dopytywać o losy Donny Anny krępego śniadego mężczyznę, na oko mugola w okolicach czterdziestki, którego włoski temperament obecnie wychodził parą uszami. Razem z nim było trzech, kątem oka zobaczyła podobnych im zakapiorów z latarkami. Banda, wyglądająca jak włoski odpowiednik mętów z Nokturnu. Mugole. Czarodzieje nie dotknęliby tych elektrycznych pałeczek.
– Chi sei?! Dov'è Donna Anna?! Mi occuperò presto di te, maledetto intruso! – krzyknął ku niej rozgorączkowany, podchodząc do niej i mocno zaciskając rękę zdobną w złote sygnety na jej szczupłym ramieniu.
Tymczasem jej ucho wyłapywało kolejne słowa. Przekleństwa. Domaganie się opuszczenia domu. Traditrice - zdrajca. Było w tym wystarczająco dużo gniewu, żeby połączyć wszystkie kropki.
Nie była pewna jak poszło jej z przemianą, sytuacja była napięta a każda chwila odliczana szybkim pulsem młodego serca.
Tymczasem Ceolsige bezskutecznie próbowała wyczarować magiczną pułapkę. Presja czasu, obcy teren i przerzucenie tony śmiecia, które nie były w żaden sposób pomocne.
Ceolsige wyszła na zewnątrz i zaczęła po angielsku dopytywać o losy Donny Anny krępego śniadego mężczyznę, na oko mugola w okolicach czterdziestki, którego włoski temperament obecnie wychodził parą uszami. Razem z nim było trzech, kątem oka zobaczyła podobnych im zakapiorów z latarkami. Banda, wyglądająca jak włoski odpowiednik mętów z Nokturnu. Mugole. Czarodzieje nie dotknęliby tych elektrycznych pałeczek.
– Chi sei?! Dov'è Donna Anna?! Mi occuperò presto di te, maledetto intruso! – krzyknął ku niej rozgorączkowany, podchodząc do niej i mocno zaciskając rękę zdobną w złote sygnety na jej szczupłym ramieniu.
Tura trwa do 24.03