13.03.2023, 13:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.03.2023, 13:30 przez Sarah Macmillan.)
Sarah uśmiechnęła się szeroko do zwycięzców. Przekazanie im kotylionów nie obyło się bez teatralnych łez wzruszenia.
- Jaka piękna i zdolna z was pala - pisnęła radośnie, na moment odsuwając się od Samuela i Danielle tak, żeby dobrze obejrzeć ich z każdej możliwej strony. - SZCZĘŚLIWEGO BELTANE. NIECH SIĘ WAS TSZYMA DOBRY HUMOL, MOŻE ZECHCECIE NAPIĆ SIĘ HELBATY? - To powiedziawszy uniosła w górę gorący dzban. - Ta ilustlacja - skinęła głową w stronę ich nagrody - to wyszyty przeze mnie - ton jej głosu wskazywał na to, że była z tego bardzo dumna - majowy pal. Niech wam przypomina o tej chwili, ah! To przeciesz święto zakochanych! Oh, kolejne osoby, zapraszam, zaplaszam! Sil Fulbollow to totalny mistsz gry w galgulki. Glaliście kiedyś w galgulki z duchem? Pewnie nie, a to taka wspaniała zabawa. - Gestem ręki zaprosiła Gio i Ger do środka, gdzie nalała im wybranej przez nich herbaty.
- Panie Johnson, ploszę zważać na język, wciąż mogę zamknąć pana tam, gdzie pana znalazłam - pogroziła duchowi palcem. - Wybaczy pan, pszystojny pan jest baldzo i taki ułożony... - to mówiąc zwróciła się do Gio. - Może pan sobie weźmie coś w łamach lekompensaty...? Ale ploshe o ociupinkę zlozumienia... Wie pan yyy i pani też - nie chciała przecież ignorować jego towarzyszki - to są duchy piłackie. Nie mieli doblego życia.
- Jaka piękna i zdolna z was pala - pisnęła radośnie, na moment odsuwając się od Samuela i Danielle tak, żeby dobrze obejrzeć ich z każdej możliwej strony. - SZCZĘŚLIWEGO BELTANE. NIECH SIĘ WAS TSZYMA DOBRY HUMOL, MOŻE ZECHCECIE NAPIĆ SIĘ HELBATY? - To powiedziawszy uniosła w górę gorący dzban. - Ta ilustlacja - skinęła głową w stronę ich nagrody - to wyszyty przeze mnie - ton jej głosu wskazywał na to, że była z tego bardzo dumna - majowy pal. Niech wam przypomina o tej chwili, ah! To przeciesz święto zakochanych! Oh, kolejne osoby, zapraszam, zaplaszam! Sil Fulbollow to totalny mistsz gry w galgulki. Glaliście kiedyś w galgulki z duchem? Pewnie nie, a to taka wspaniała zabawa. - Gestem ręki zaprosiła Gio i Ger do środka, gdzie nalała im wybranej przez nich herbaty.
- Panie Johnson, ploszę zważać na język, wciąż mogę zamknąć pana tam, gdzie pana znalazłam - pogroziła duchowi palcem. - Wybaczy pan, pszystojny pan jest baldzo i taki ułożony... - to mówiąc zwróciła się do Gio. - Może pan sobie weźmie coś w łamach lekompensaty...? Ale ploshe o ociupinkę zlozumienia... Wie pan yyy i pani też - nie chciała przecież ignorować jego towarzyszki - to są duchy piłackie. Nie mieli doblego życia.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.