22.03.2026, 08:01 ✶
Podszedł do baru i zamówił piwo. Co prawda na początku go kusiło, żeby zwyczajnie poprosić o ognistą, ale miał wrażenie że to były trochę wysokie progi na takim Nokturnie, nie żeby umniejszał tutejszym mieszkańcom i klienteli. Ciężko jednak było tutaj znaleźć cokolwiek, co nie było cienkim szczochem, rozcieńczanym dla zwiększenia ilości i zmuszenia klientów do kupowania większych ilości, żeby się prawidłowo urżnąć. Taką ognistą to piłoby się wręcz z przyjemnością, a może takie uczucia wyższe w tych krajobrazach nie przystawały nikomu. Barman spojrzał na niego obojętnie, bo przecież nie był na tyle głupi by odmawiać zakupu, ale Bulstrode czuł że właśnie została odnośnie niego wykonana jakaś mentalna notatka. Nie powiedział nic, czekając cierpliwie na napitek, a kiedy ten przesunął się w jego stronę po drewnianym kontuarze, złapał za dwie szklanki i odwrócił się by obrzucić salę spojrzeniem, a dzięki temu znaleźć Brennę.
- Teleportować? - zapytał Theo, pochylając się w jej stronę automatycznie, naśladując jej ruchy. Zaśmiał się też lekko, rozglądając jakby nieco konspiracyjnie dookoła. - Aż tak bardzo chcesz się mnie pozbyć? Myślałem, że skoro już los doprowadził do naszego spotkania tutaj, to moglibyśmy trochę porozmawiać? Nadrobić parę historii. Wymiana listowna to przecież nie to samo. To skoro nie praca, to co tu porabiasz? czekasz na kogoś? - Theo wydawał cię całkiem rozluźniony i chyba nie traktował pytania o teleportację, jako jakąkolwiek sugestię, bo i czemu miałby? Jeszcze parę dni temu wysyłał stroskane listy, a dzisiaj proszę; miał swoją adresatkę z krwi i kości, siedzącą na wyciągnięcie ręki. Co z tego, że w takiej średniej dzielnicy i z równie szemranym towarzystwem, które ponuro zasiedlało resztę stolików. Nikt nie zwracał na nich przesadnej uwagi, rozmawiając, grając w karty czy kości, albo zwyczajnie sącząc wiwernowe piwo. Mogli więc spokojnie porozmawiać.
- Teleportować? - zapytał Theo, pochylając się w jej stronę automatycznie, naśladując jej ruchy. Zaśmiał się też lekko, rozglądając jakby nieco konspiracyjnie dookoła. - Aż tak bardzo chcesz się mnie pozbyć? Myślałem, że skoro już los doprowadził do naszego spotkania tutaj, to moglibyśmy trochę porozmawiać? Nadrobić parę historii. Wymiana listowna to przecież nie to samo. To skoro nie praca, to co tu porabiasz? czekasz na kogoś? - Theo wydawał cię całkiem rozluźniony i chyba nie traktował pytania o teleportację, jako jakąkolwiek sugestię, bo i czemu miałby? Jeszcze parę dni temu wysyłał stroskane listy, a dzisiaj proszę; miał swoją adresatkę z krwi i kości, siedzącą na wyciągnięcie ręki. Co z tego, że w takiej średniej dzielnicy i z równie szemranym towarzystwem, które ponuro zasiedlało resztę stolików. Nikt nie zwracał na nich przesadnej uwagi, rozmawiając, grając w karty czy kości, albo zwyczajnie sącząc wiwernowe piwo. Mogli więc spokojnie porozmawiać.