Drzwi trzasnęły, otwierając przejście do salki, gdzie wcześniej chciał ich zaprowadzić Basil. Levi spojrzał ponad blatem barku, przez moment przyglądając się tylko stworzeniu, jak to pełźnie i pełźnie... ale przed siebie. Zmrużył oczy i przez moment zastanawiał się, czy przypadkiem istota nie reagowała... nie no w sumie na co? Gdyby to był dźwięk, to pewnie już szukałaby przejścia do właśnie wyważonych drzwi. Gdyby to był wzrok, to pewnie zauważyłaby ich ruchy.
- Poczekajmy - powiedział cicho do swoich towarzyszy, chowając się za barkiem i spojrzeniem przeczesując przedmioty, które mieli tutaj pod ręką. butelki, szmaty, szklanki.... wszystko co mogło się przydać do szybkie golnięcia sobie przed kąpielą w basenie. Wziął więc w dłoń jedną z butelek, zważył ją w dłoni z pewnym zastanowieniem i znowu wychylił się zza barku. Rzucił butelką, chcąc wycelować w podłogę niedaleko potwora, żeby sprawdzić czy zareaguje na dźwięk czy może dalej będzie sunął w obranym kierunku.
Sukces!
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast