23.03.2026, 11:22 ✶
Gdyby to nie była Astoria, to zapewne tak by to wyglądało: kilka uprzejmych zdań, być może nawet samo skinienie głową, a potem powrót do swoich spraw. Jednak w Astorii było coś przyciągającego - coś, co nie pozwalało mu przejść obok niej obojętnie. Dlatego też niewiele myśląc usiadł przy jej stoliku, by dotrzymać kobiecie towarzystwa. Nie będzie przecież piła tego grzańca w samotności: może gdyby to było normalne wino i lepszy lokal, to nie miałby wątpliwości, czy zostawić ją samą czy nie.
- Miło? To... normalne - teraz i na jego twarzy odbiła się konsternacja. Nie interesowało go to, co robili inni mężczyźni, w zasadzie to nigdy się nie zastanawiał nad tym, jak to, co robił dla matki, mogłoby zostać odebrane przez samczą część społeczeństwa. Tak został wychowany, a na dodatek robienie przysług dla swojej rodzicielki nie odbierał nigdy jako czegoś, co odebrałoby mu męskości. Oparł plecy wygodniej o oparcie krzesła i uniósł kącik ust, gdy zapytała go o to, czy zawsze robił to, co wypadało. Czy on już kiedyś tego nie słyszał? - Nie zawsze. Ale często. Maniery to jedna z niewielu cech, które odróżniają nas od bydła.
Odpowiedział swobodnie, lecz w jego oczach błysnęło coś tajemniczego - coś, co pojawiło się przy słowach nie zawsze. Oczywistym było, że gdy był nastolatkiem, nie robił tego, co należało. A w dorosłości? Cóż...
- Trzeba umiejętnie lawirować między tym, co wypada, a czego nie, żeby móc zachować na dłuższą metę pewną swobodę - i przewagę nad innymi, ale tego już nie powiedział. - Poza tym odpuszczanie niektórych spraw nie sprawi, że na moim honorze pojawi się skaza. W tym przypadku dodatkowo sprawiło, że zamiast trzy razy tłumaczyć komuś moje przyzwyczajenia, mogłem usiąść z tobą.
Już widział oczyma wyobraźni, jak kelnerka nagabywałaby go na tego grzańca, a on musiałby po raz któryś mówić, że dziękuje ale nie skorzysta z propozycji. Okropna strata czasu.
Na pytanie Astorii odpowiedział zdziwionym spojrzeniem. Nie odpowiedział od razu. Przeniósł wzrok gdzieś ponad jej ramię, jakby sięgał pamięcią do lat wstecz. Myślał.
- Upić się... Zależy, co masz na myśli - zaczął, marszcząc nieco brwi w zastanowieniu. - Czy kręciło mi się w głowie po alkoholu? Tak. Czy mówiłem rzeczy, których nigdy bym nie powiedział? Nie. Czy plątały mi się nogi? Nie. Czy następnego dnia wstałem odwodniony z bolącą głową? Tak. Paskudne uczucie, którego nie chcę już nigdy doświadczać, szczególnie po ostatnich wynikach badań. Wiesz, że nawet niewielkie ilości alkoholu uszkadzają mózg i funkcje poznawcze? Gdy spożywa się go często i regularnie, zmiany są nieodwracalne.
Czy upił się tak, by nic nie pamiętać? Również nie. Po prostu szybko zauważył przewagę wad nad zaletami. Nachylił się w kierunku kobiety z zaczepnym uśmiechem.
- A ty? Zawsze trzymasz się wyznaczonego limitu, który sobie nałożyłaś, czy podczas przerwy w Hogwarcie podkradałaś wino z piwniczki rodziców jak mój brat, by następnego dnia dolać tam soku i wody, by zamaskować ubytek w butelce? - w zasadzie to mógł ją sobie wyobrazić w takiej sytuacji. A potem krzyk ojca Astorii, gdy po latach wściekał się, że wino było zepsute.
Wyprostował się, a gdy Astoria zaatakowała, przewrócił oczami.
- Tak, dokładnie. W piwnicy, w kącie pełnym pajęczyn i na dodatek zakryłem go jakąś szmatą do czyszczenia podłóg - prychnął. Jak bardzo w niego nie wierzyła? - Doskonale pasuje do starych, połamanych mebli i słoików z przetworami.
W zasadzie to w swoim domu nie miał nawet piwnicy. Ale nie musiała tego wiedzieć. Lestrange zabębnił palcami o blat stolika.
- Zgaduj - powiedział nagle z cieniem rozbawienia w głosie.
!kolo13
- Miło? To... normalne - teraz i na jego twarzy odbiła się konsternacja. Nie interesowało go to, co robili inni mężczyźni, w zasadzie to nigdy się nie zastanawiał nad tym, jak to, co robił dla matki, mogłoby zostać odebrane przez samczą część społeczeństwa. Tak został wychowany, a na dodatek robienie przysług dla swojej rodzicielki nie odbierał nigdy jako czegoś, co odebrałoby mu męskości. Oparł plecy wygodniej o oparcie krzesła i uniósł kącik ust, gdy zapytała go o to, czy zawsze robił to, co wypadało. Czy on już kiedyś tego nie słyszał? - Nie zawsze. Ale często. Maniery to jedna z niewielu cech, które odróżniają nas od bydła.
Odpowiedział swobodnie, lecz w jego oczach błysnęło coś tajemniczego - coś, co pojawiło się przy słowach nie zawsze. Oczywistym było, że gdy był nastolatkiem, nie robił tego, co należało. A w dorosłości? Cóż...
- Trzeba umiejętnie lawirować między tym, co wypada, a czego nie, żeby móc zachować na dłuższą metę pewną swobodę - i przewagę nad innymi, ale tego już nie powiedział. - Poza tym odpuszczanie niektórych spraw nie sprawi, że na moim honorze pojawi się skaza. W tym przypadku dodatkowo sprawiło, że zamiast trzy razy tłumaczyć komuś moje przyzwyczajenia, mogłem usiąść z tobą.
Już widział oczyma wyobraźni, jak kelnerka nagabywałaby go na tego grzańca, a on musiałby po raz któryś mówić, że dziękuje ale nie skorzysta z propozycji. Okropna strata czasu.
Na pytanie Astorii odpowiedział zdziwionym spojrzeniem. Nie odpowiedział od razu. Przeniósł wzrok gdzieś ponad jej ramię, jakby sięgał pamięcią do lat wstecz. Myślał.
- Upić się... Zależy, co masz na myśli - zaczął, marszcząc nieco brwi w zastanowieniu. - Czy kręciło mi się w głowie po alkoholu? Tak. Czy mówiłem rzeczy, których nigdy bym nie powiedział? Nie. Czy plątały mi się nogi? Nie. Czy następnego dnia wstałem odwodniony z bolącą głową? Tak. Paskudne uczucie, którego nie chcę już nigdy doświadczać, szczególnie po ostatnich wynikach badań. Wiesz, że nawet niewielkie ilości alkoholu uszkadzają mózg i funkcje poznawcze? Gdy spożywa się go często i regularnie, zmiany są nieodwracalne.
Czy upił się tak, by nic nie pamiętać? Również nie. Po prostu szybko zauważył przewagę wad nad zaletami. Nachylił się w kierunku kobiety z zaczepnym uśmiechem.
- A ty? Zawsze trzymasz się wyznaczonego limitu, który sobie nałożyłaś, czy podczas przerwy w Hogwarcie podkradałaś wino z piwniczki rodziców jak mój brat, by następnego dnia dolać tam soku i wody, by zamaskować ubytek w butelce? - w zasadzie to mógł ją sobie wyobrazić w takiej sytuacji. A potem krzyk ojca Astorii, gdy po latach wściekał się, że wino było zepsute.
Wyprostował się, a gdy Astoria zaatakowała, przewrócił oczami.
- Tak, dokładnie. W piwnicy, w kącie pełnym pajęczyn i na dodatek zakryłem go jakąś szmatą do czyszczenia podłóg - prychnął. Jak bardzo w niego nie wierzyła? - Doskonale pasuje do starych, połamanych mebli i słoików z przetworami.
W zasadzie to w swoim domu nie miał nawet piwnicy. Ale nie musiała tego wiedzieć. Lestrange zabębnił palcami o blat stolika.
- Zgaduj - powiedział nagle z cieniem rozbawienia w głosie.
!kolo13