Czy im obu odbiło? Możliwe. Gdzieś na granicy świadomości Atreus chciał bardzo odpyskować, że owszem, na jej punkcie gdyby nie zauważyła. Bo gdyby nie zauważyła jeszcze, to ta cała sytuacja była jej winą i tego, że nie sprawiła już dawno temu tego pożal-się-Merlinie amanta. Nie zdążył jednak powiedzieć nic, bo Longbottom postanowiła ich rozdzielać własną piersią i zwyczajnie nie dał rady powstrzymać już wyprowadzającej cios ręki.
- Osz kurwa - Nott wyślizgnął mu się z ręki, którą jeszcze go przytrzymywał, a dłonie uniosły się ku górze w jakimś geście niedowierzania, no bo kurwa - KTO BY POMYŚLAŁ. Ktoś na sali zarechotał, ktoś gwizdnął, co pewnie mogło zwiastować tylko to, że taka bójka to nie pierwsza w tych progach i baby też się tutaj lały na równo. Atreus jednak wcale nie chciał Brenny bić i na moment zwyczajnie zgłupiał.
Poczuł jakieś ukłucie zaniepokojenia, bo przywalił mocno. Za mocno. Ale jakiś głosik, bardzo cichutki i bardzo wredny, kazał mu pomyśleć o wizycie na Nokturnie, kiedy to ona sprzedała mu pięścią w nos.
Theo złapał Brennę w swoje objęcia, równie zdziwiony całą sytuacją i przez chwile skołowany.
- Coś ty kurwa zrobił. Brenna? Brenn? Nic ci nie jest? - zatroskał się, próbując się zebrać ze stolika, tak żeby lepiej na nią spojrzeć. Bulstrode bardzo chciał mu powiedzieć, żeby spierdalał, ale coś w nim nagle wzdrygnęło się na tę myśl. Nie, nie na tę konkretną myśl, raczej na widok krwi, którą detektyw przecierała, a która pociekła jej z nosa. Przypomniał mu się chyba Laurent, kiedy to jemu przywalił. Ale wtedy był tak bardzo wściekły i chciał to zrobić. Teraz to było coś zupełnie innego...
Wsadził ręce między Notta i Longbottom, na siłę ich rozdzielają. Przestawił ją niemal, spojrzeniem obserwując tylko jego, bo miał dość. Brenna miała rację, ciężko mu było odpuścić, więc powinna kurwa docenić, jak bardzo w tym momencie się starał, żeby jej koledze nie rozwalić krzesła na głowie.
- Spadaj stąd, zanim cię zamknę za napaść na funkcjonariusza - pochylił się do niego, sycząc słowa już bez cienia śmiechu czy satysfakcji, a dziwnie poważnie, bo faktycznie byłby w stanie to zrobić. Theo zawahał się wyraźnie, uciekając spojrzeniem do Brenny z jakąś dziwną nadzieję, ale szybko się wycofał. Rzucił jakieś smętne do zobaczenia i pośpiesznie ruszył do drzwi.