Nie pytał nawet czy nic jej nie było, chociaż może i powinien. Nikt jednak nie umarł jeszcze od dostała pięścią w twarz (chyba), a w szczególności już istniało zerowe niemal prawdopodobieństwo, że przytrafiłoby się to samej Brennie. Przecież ona wpadała do dziur i co chwila uciekała przed jakimiś stworzeniami, albo biła się z nimi jak równy z równym. Troska wypełzała z niego, ale raczej w postaci zwykłej próby zażegnania konfliktu i nie sprawiania jeszcze większej ilości problemu, bo akurat w to że zaraz mogliby się tutaj tłuc we trójkę, to akurat wcale już nie wątpił.
Nott nie zasłużył na więcej niż wytarmoszenie, ku rozczarowaniu ze strony obserwujących. Ktoś chyba obejrzał się za nim nieco bardziej zainteresowany, jakby faktycznie mierzył nieco swoje zamiary i szansę odnośnie jego sakiewki, ale ten na całe szczęście pokiwał głową na zgodę że dobrze, teleportuje się. Wyszedł tylko przed drzwi i dało się słyszeć cichutkie mlaśnięcie teleportacji, które umknęłoby z łatwością gdyby ktoś się go nie spodziewał.
- Taaa, chodźmy stąd - mruknął Bulstrode. Widząc że ona sama wysupłała parę monet, nie sięgał już do własnej kieszeni, zamiast tego ruszając w kierunku wyjścia z knajpy. Informator się nie pojawił, więc i tak nie mieli już czego tutaj szukać.
!Bingo C3