24.03.2026, 22:48 ✶
Pokiwała głową, chociaż na jej twarzy pojawiła się wyraźna zmarszczka, gdy Trelawney dzielił się z nią wyjaśnieniami na temat zniszczonej runy. W pierwszej chwili sądziła, że uszkodzenie układu w tym miejscu wynikało z tego, że ta konkretna runa była głównym spoiwem systemu obronnego. Skoro jednak zdaniem Peregrinusa była jedynie zwykłym elementem ciągu, to nie miało to większego sensu. Nie znaczyło to, że Helena nie miała już przygotowanego alternatywnego wyjaśnienia. Wzięła głęboki oddech.
— To aż nazbyt dużo czasu. Ślady są dość... hmm… łatwe do zinterpretowania — odparła na pytanie Hannibala, podnosząc się powoli z ziemi. Wygładziła niespiesznie materiał sukienki, który zagniótł się mniej więcej w okolicy kolan.— Widzę ślady szczura, myszy i jakiegoś ptaka. To zapewne uderzenie dziobem ostatecznie wykończyło runę. Mam jednak wątpliwości co do tego, czy cała trójka działała... z własnej woli.
Wskazała na sąsiadujące z naruszoną runą cegły, którą właśnie próbował doprowadzić do porządku Peregrinus.
— Reszta konstrukcji, owszem, nie jest w dobrym stanie, ale nie widać tam tak poważnych uszkodzeń. O ile zaklęcia nie wywołują jakichś zmian w zachowaniu lokalnej fauny, to podejrzewam działanie czynnika zewnętrznego. Czegoś świadomego. Kogoś świadomego, kto nimi pokierował — Trudno było jej uwierzyć, że trzy różne gatunki zwierząt mogły zdecydować niezależnie o ataku w to samo miejsce muru. — To raczej nie byli animagowie. Trójka w jednym miejsc? Wątpliwe. Jak już to stawiałabym na ducha. Pomniejsze opętanie, gdzie każde ze zwierząt było opanowywane w nieregularnych odstępach czasu.
Nie potrafiła ocenić, co było powodem takiego, a nie innego działania. Widziadła nie znajdowały się nigdy w głównej sferze jej zainteresowań. Może duch nie miał wystarczająco dużo energii, aby przejąć kontrolę nad kilkoma osobnikami naraz? A może lokalna fauna była bardzo uboga w tym okolicach? Kto wie, zaklęcia narzucone przez właścicieli kompleksu również mogły się do tego przyczynić; czary zwodzące mogły odpędzać stąd nie tylko mugoli, ale także większość zwykłych zwierząt.
— To miejsce faktycznie może być nawiedzone — podsumowała z ciężkim westchnieniem.
Do czego to doszło, żeby niespełna osiemnastoletnia turystka musiała rozwiązywać takie zagadki na wakacjach? Czyż nie od tego był personel hotelu? Pracownicy włoskiego Ministerstwa Magii? Brytyjczycy już dawno otoczyliby cały teren przez zespoły co najmniej trzech różnych departamentów.
— To aż nazbyt dużo czasu. Ślady są dość... hmm… łatwe do zinterpretowania — odparła na pytanie Hannibala, podnosząc się powoli z ziemi. Wygładziła niespiesznie materiał sukienki, który zagniótł się mniej więcej w okolicy kolan.— Widzę ślady szczura, myszy i jakiegoś ptaka. To zapewne uderzenie dziobem ostatecznie wykończyło runę. Mam jednak wątpliwości co do tego, czy cała trójka działała... z własnej woli.
Wskazała na sąsiadujące z naruszoną runą cegły, którą właśnie próbował doprowadzić do porządku Peregrinus.
— Reszta konstrukcji, owszem, nie jest w dobrym stanie, ale nie widać tam tak poważnych uszkodzeń. O ile zaklęcia nie wywołują jakichś zmian w zachowaniu lokalnej fauny, to podejrzewam działanie czynnika zewnętrznego. Czegoś świadomego. Kogoś świadomego, kto nimi pokierował — Trudno było jej uwierzyć, że trzy różne gatunki zwierząt mogły zdecydować niezależnie o ataku w to samo miejsce muru. — To raczej nie byli animagowie. Trójka w jednym miejsc? Wątpliwe. Jak już to stawiałabym na ducha. Pomniejsze opętanie, gdzie każde ze zwierząt było opanowywane w nieregularnych odstępach czasu.
Nie potrafiła ocenić, co było powodem takiego, a nie innego działania. Widziadła nie znajdowały się nigdy w głównej sferze jej zainteresowań. Może duch nie miał wystarczająco dużo energii, aby przejąć kontrolę nad kilkoma osobnikami naraz? A może lokalna fauna była bardzo uboga w tym okolicach? Kto wie, zaklęcia narzucone przez właścicieli kompleksu również mogły się do tego przyczynić; czary zwodzące mogły odpędzać stąd nie tylko mugoli, ale także większość zwykłych zwierząt.
— To miejsce faktycznie może być nawiedzone — podsumowała z ciężkim westchnieniem.
Do czego to doszło, żeby niespełna osiemnastoletnia turystka musiała rozwiązywać takie zagadki na wakacjach? Czyż nie od tego był personel hotelu? Pracownicy włoskiego Ministerstwa Magii? Brytyjczycy już dawno otoczyliby cały teren przez zespoły co najmniej trzech różnych departamentów.