25.03.2026, 01:01 ✶
Nasi przodkowie chcieliby abyśmy żyli, a nie umierali za życia. Nie pierwszy raz spotkała się z tym stwierdzeniem, lecz najwyraźniej potrzebowała usłyszeć je ponownie właśnie teraz. Mimo wszystkich różnic, które je dzieliły, Lana dobrze wiedziała, że matka ją kocha i chce dla niej jak najlepiej. Na pewno chciałaby więc, aby jej córka dbała o siebie. Aby żyła, a nie jedynie egzystowała w stanie wiecznego zawieszenia. Pokrzepiające słowa Shafiqa ewidentnie podziałały na Dolohovównę sprawiając, że czarownica nieco się zrelaksowała. Niemniej, gdzieś w jej głowie wciąż pozostawał głosik szepczący, że owszem, matka chciała by żyła ale w inny sposób...
Nie miała nic przeciwko pomocy kuzynowi; wbrew aury samotnika, Lana nie miała oporów by wesprzeć bliskich, o ile nie wiązałoby się to z nadmierną socjalizacją. Była nawet otwarta na zapewnienie wsparcia finansowego (wiadomo, że dama posiadająca sporych rozmiarów spadek powinna uważać na wszelkiego rodzaju oszustwa, lecz miała wobec Anthony'ego kredyt zaufania).
Prośby o wsparcie w ich środowisku zazwyczaj dotyczyły właśnie udzielenia datku na wskazany cel lub udziału w jakimś wydarzeniu towarzyskim, dlatego Dolohovówna była nieco skonfundowana widokiem mapy myśli. Wyglądało na to, że Shafiq chciał wyremontować jakiś dworek by stworzyć w nim przestrzeń na siedzibę fundacji. Czarownica nie wiedziała jednak, co sama mogła wnieść do tego przedsięwzięcia skoro ani nie była rzemieślnikiem ani nie posiadała umiejętności przydatnych w organizowaniu spotkań.
Spojrzała więc na kuzyna pytająco, choć wydawała się być teraz tak samo zmieszany jak ona. Być może wstydził się spytać o pomoc albo nie był pewien co do samego pomysłu? Nie, doświadczony polityk nie zachowałby się w taki sposób przed potencjalnym sojusznikiem. Może więc... Ta fundacja osobiście dużo dla niego znaczyła?
Kiedy mężczyzna opowiadał o swoich planach, Lana analizowała każde jego słowo. Dolina Godryka. Wcześniej nie interesowała się zbytnio tym miejscem, ale nie było wątpliwości, że bardzo ucierpiało w ostatnim czasie. Fundacja opisana przez Anthony'ego miała potencjał realnie wesprzeć region, który otrzymywał w czasie kryzysu zdecydowanie mniej uwagi niż stolica. Cel tej organizacji był więc teoretycznie zgodny z jej poglądami. Zachęcająco brzmiały również słowa Shafiqa o działaniu; być może takie zajęcie pomogłoby odgonić te wszystkie negatywne myśli, czające się w jej głowie. Dolohovówna była więc skora się zgodzić, choć wciąż miała wiele pytań dotyczących tego całego przedsięwzięcia.
– Rozumiem, dziękuję ci za tę ofertę. To naprawdę dużo dla mnie znaczy. Mam jednak pytanie, czego konkretnie być ode mnie oczekiwał? I komu tak zależy na tym, by twój pomysł nie doszedł do skutku?
Nie miała nic przeciwko pomocy kuzynowi; wbrew aury samotnika, Lana nie miała oporów by wesprzeć bliskich, o ile nie wiązałoby się to z nadmierną socjalizacją. Była nawet otwarta na zapewnienie wsparcia finansowego (wiadomo, że dama posiadająca sporych rozmiarów spadek powinna uważać na wszelkiego rodzaju oszustwa, lecz miała wobec Anthony'ego kredyt zaufania).
Prośby o wsparcie w ich środowisku zazwyczaj dotyczyły właśnie udzielenia datku na wskazany cel lub udziału w jakimś wydarzeniu towarzyskim, dlatego Dolohovówna była nieco skonfundowana widokiem mapy myśli. Wyglądało na to, że Shafiq chciał wyremontować jakiś dworek by stworzyć w nim przestrzeń na siedzibę fundacji. Czarownica nie wiedziała jednak, co sama mogła wnieść do tego przedsięwzięcia skoro ani nie była rzemieślnikiem ani nie posiadała umiejętności przydatnych w organizowaniu spotkań.
Spojrzała więc na kuzyna pytająco, choć wydawała się być teraz tak samo zmieszany jak ona. Być może wstydził się spytać o pomoc albo nie był pewien co do samego pomysłu? Nie, doświadczony polityk nie zachowałby się w taki sposób przed potencjalnym sojusznikiem. Może więc... Ta fundacja osobiście dużo dla niego znaczyła?
Kiedy mężczyzna opowiadał o swoich planach, Lana analizowała każde jego słowo. Dolina Godryka. Wcześniej nie interesowała się zbytnio tym miejscem, ale nie było wątpliwości, że bardzo ucierpiało w ostatnim czasie. Fundacja opisana przez Anthony'ego miała potencjał realnie wesprzeć region, który otrzymywał w czasie kryzysu zdecydowanie mniej uwagi niż stolica. Cel tej organizacji był więc teoretycznie zgodny z jej poglądami. Zachęcająco brzmiały również słowa Shafiqa o działaniu; być może takie zajęcie pomogłoby odgonić te wszystkie negatywne myśli, czające się w jej głowie. Dolohovówna była więc skora się zgodzić, choć wciąż miała wiele pytań dotyczących tego całego przedsięwzięcia.
– Rozumiem, dziękuję ci za tę ofertę. To naprawdę dużo dla mnie znaczy. Mam jednak pytanie, czego konkretnie być ode mnie oczekiwał? I komu tak zależy na tym, by twój pomysł nie doszedł do skutku?
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.