25.03.2026, 23:46 ✶
– Gnaaaaaghhhhraaaghhh...!!! – potwór rozdziawił paszczę, a wewnętrzne paluszki zwisające z podniebienia zadrgaly od dźwiękowej fali.
Butelka z plaśnięciem wpadła w maź i zatrzymała się w połowie tylko po to, żeby być powoli, niespiesznie wciągniętą do środka z obrzydliwym dźwiękiem zasysania, które towarzyszyło abnormalnemu dźwiękowi wydawanemu przez stwora, który odbijał się echem po podziemnym więzieniu.
Test ten, czy atak właściwie nie pozostał bez reakcji, istota odstąpiła od próby wyjścia na schody, zamiast tego obracając się w stronę ich bezpiecznej kryjówki. I już gdy cal postąpiła w ich stronę, nieoczekiwanie rozbłysło światło bliżej centrum sali, odbijając się od wody i mozaikowego sklepienia, sprawiając, że wszystko zalśniło migotliwie, niemal magicznie, pomimo swądu bagna.
– Ghurunkab!! – gulgot zamknął paszczę, a zwalisko szlamu odwróciło się od mężczyzn i podążyło w stronę światła właśnie. Z jego cielska, zaczęły upiornie powoli wyrastać łapki, czułka próbujące sięgnąć kuli. Dobiegł do ich uszu również syk, gdy bagnista istota ponownie zaczęła wkraczać do wody. Zrobiło się nagle bardzo duszno, zapach złączonego moradła i siarki stawał się dominujący i drapiący...
Tymczasem Henryk przeszukiwał rzeczy, nie do końca świadom tej żabiej wędrówki i trafił... trafił na coś co pozornie nie przydałobymu się do konfrontacji, mogło jednak stanowić cenną wskazówkę: Pośród rachunków na ziemię wypadło zdjęcie, które przykuło jego uwagę. Na nim były trzy obejmujące się kobiety w letnich strojach, trzymające obco wyglądające instrumenty i wesoło machające do fotografa. Wszystkie były różnych narodowości: rdzenna amerykanka o orlim nosie, czarnoskóra młódka o nienaturalnej jasnej lwiej grzywie i azjatka, której oczy na moment, na krótki moment zdawały się łudząco podobne, do tych, które na co dzień miała panna Rowle. Podpis po drugiej stronie zdjęcia głosił
Niemal w tym samym momencie, gdy dziennikarz znalazł trop, Leviathan zrozumiał na co właściwie patrzy. Wszystkie nieprawidłowości znalazły swoje wytłumaczenie. Dziwaczny szlam. Odcisk stopy. Aberracja.
...tymczasem wrażenie pieczenia w gardle stało się nieznośne i cała trójka rozkaszlała się boleśnie. Łzawiące oczy widziały jeszcze dobrze, ale była to kwestia chwili, żeby odciąć wizję i zmusić ich do działania na ślepo.
Butelka z plaśnięciem wpadła w maź i zatrzymała się w połowie tylko po to, żeby być powoli, niespiesznie wciągniętą do środka z obrzydliwym dźwiękiem zasysania, które towarzyszyło abnormalnemu dźwiękowi wydawanemu przez stwora, który odbijał się echem po podziemnym więzieniu.
Test ten, czy atak właściwie nie pozostał bez reakcji, istota odstąpiła od próby wyjścia na schody, zamiast tego obracając się w stronę ich bezpiecznej kryjówki. I już gdy cal postąpiła w ich stronę, nieoczekiwanie rozbłysło światło bliżej centrum sali, odbijając się od wody i mozaikowego sklepienia, sprawiając, że wszystko zalśniło migotliwie, niemal magicznie, pomimo swądu bagna.
– Ghurunkab!! – gulgot zamknął paszczę, a zwalisko szlamu odwróciło się od mężczyzn i podążyło w stronę światła właśnie. Z jego cielska, zaczęły upiornie powoli wyrastać łapki, czułka próbujące sięgnąć kuli. Dobiegł do ich uszu również syk, gdy bagnista istota ponownie zaczęła wkraczać do wody. Zrobiło się nagle bardzo duszno, zapach złączonego moradła i siarki stawał się dominujący i drapiący...
Tymczasem Henryk przeszukiwał rzeczy, nie do końca świadom tej żabiej wędrówki i trafił... trafił na coś co pozornie nie przydałobymu się do konfrontacji, mogło jednak stanowić cenną wskazówkę: Pośród rachunków na ziemię wypadło zdjęcie, które przykuło jego uwagę. Na nim były trzy obejmujące się kobiety w letnich strojach, trzymające obco wyglądające instrumenty i wesoło machające do fotografa. Wszystkie były różnych narodowości: rdzenna amerykanka o orlim nosie, czarnoskóra młódka o nienaturalnej jasnej lwiej grzywie i azjatka, której oczy na moment, na krótki moment zdawały się łudząco podobne, do tych, które na co dzień miała panna Rowle. Podpis po drugiej stronie zdjęcia głosił
Dla najsłodszego Marco na całym świecie! Kochamy Twoje dłonie! Do zobaczenia za rok!
wrzesień 1971
wrzesień 1971
Niemal w tym samym momencie, gdy dziennikarz znalazł trop, Leviathan zrozumiał na co właściwie patrzy. Wszystkie nieprawidłowości znalazły swoje wytłumaczenie. Dziwaczny szlam. Odcisk stopy. Aberracja.
Maledictus.
...tymczasem wrażenie pieczenia w gardle stało się nieznośne i cała trójka rozkaszlała się boleśnie. Łzawiące oczy widziały jeszcze dobrze, ale była to kwestia chwili, żeby odciąć wizję i zmusić ich do działania na ślepo.
Tura trwa do 28.03
Zabezpieczenie się przed wpływem oparów wymaga dwóch sukcesów (jeśli pomagacie sobie na wzajem, to łącznie - dwa sukcesy zabezpieczą całą grupę). Pamiętajcie, że możecie rzucać dwukrotnie w ramach posta: 1 rzut na czary, 1 na niemagiczną cechę.
Zabezpieczenie się przed wpływem oparów wymaga dwóch sukcesów (jeśli pomagacie sobie na wzajem, to łącznie - dwa sukcesy zabezpieczą całą grupę). Pamiętajcie, że możecie rzucać dwukrotnie w ramach posta: 1 rzut na czary, 1 na niemagiczną cechę.