Prudence nie spodziewała się, że będzie miała sentyment właśnie do tego miejsca, ale jakoś tak się złożyło, że to na Nokturnie doszło do najbardziej niespodziewanej zmiany w jej życiu. Nie pasowała do otoczenia, ale wydawała się tym zupełnie nie przejmować. Czy właściwie ktokolwiek mógł się dopasować do Nokturnu? Tutaj każdy mógł być kimś, albo nikim, wszystko zależało od tego, czego ktoś potrzebował w danym momencie. Brnęła przed siebie w tych swoich idealnie wypastowanych pantofelkach, koszuli wystającej spod płaszcza, która była wyprasowana tak, że bardziej się nie dało, w miejscu, które odrzucało swoim obrzydliwym zapachem, pełnym mętów, ludzi spod ciemnej gwiazdy, gotowych sprzedać własną duszę za odpowiednią usługę i czuła się tutaj jak u siebie. Było to całkiem zabawne, zważając na jej idealną aparycję. Kolory, które wybierała jednak bardziej pasowały do tej części Londynu, jakby gdzieś podświadomie wiedziała która dzielnica stolicy jest jej najbliższa.
Benjy przystanął, nie zauważyła kiedy znaleźli się na Nokutnie, to przejście z części, w której większość czarodziejów czuła się najlepiej do tej mniej przyjemnej nie zostało przez nią zarejestrowane. Bywała tu wystarczająco często, aby nie robiło na niej wrażenia. Pamiętała swoje początki, nie należały one do najłatwiejszych dla kogoś jej pokroju, jednak bardzo szybko się uczyła, potrafiła się dostosować, więc z czasem po prostu przywykła do specyfiki Nokturnu. Nie wzbudzał w niej żadnych, większych emocji, był raczej po prostu niedocenianą przez większość częścią całości, którą tworzyła stolica. Może to i lepiej, że nie każdy próbował się tutaj odnaleźć, jeszcze stałby się dużo bardziej obleganym miejscem, a to mogłoby powodować pewne komplikacje w zdobywaniu przedmiotów, czy kontaktów na których jej zależało.
Jej mąż spoglądał na nią uważnie, mierzył ją wzrokiem, powoli. Odwdzięczyła mu się tym samym. Nadal nie mieli się dokąd spieszyć, mogli pozwolić sobie na takie przystanki, tutaj ludzie wydawali się zupełnie nie interesować tym, co robili, nikt nie zwracał na nich uwagi, w przeciwieństwie do Pokątnej, gdzie widziała na twarzach większości mijających ich przechodniów reakcje, które nie należały do szczególnie przyjemnych.
- A znasz miejsce, w którym można się lepiej bawić? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie, chociaż nie wypadało tego robić, najwyraźniej jednak niespecjalnie się tym przejmowała.
- Nie sądzę, żeby gdziekolwiek w Londynie mieli ciekawsze przedmioty do kupienia, niż tutaj. Nigdy nie wiesz na co trafisz, co niesamowitego przywiózł ktoś z końca świata, co zabił. Jeśli to nie jest najlepszą rozrywką, to nie wiem, co innego nią jest. - Faktycznie, pewnie mało kto skłaniałby się do podobnych przemyśleń, jednak oni byli ulepieni z podobnej gliny, bywali tutaj, wiedzieli, czego można się spodziewać, nie obawiali się tego, co mogliby tu znaleźć, wręcz przeciwnie. To wszystko malowało jej się jako naprawdę doskonała zabawa. Nie miała wątpliwości co do tego, że na Pokątnej nie bawiliby się równie świetnie.
Pożary, które niemalże zrównały stolicę z ziemią wydawały się w ogóle nie dotrzeć do tej części Londynu, może chodziło o to, że i bez nich było tu paskudnie, a większość z budynków, kamienic była nadszarpnięta upływem mijającego czasu. Miało to swój urok, pewnie nie powiedziałaby tego na głos, ale naprawdę lubiła takie miejsca, w przeciwieństwie do tych idealnych, wymuskanych, te miały jakąś duszę, historię do opowiedzenia.
- Skoro to zakupy na wpół ciemno, to mam pomysł. - Była dzisiaj całkiem pozytywnie nastawiona do podejmowania spontanicznych decyzji, a więc zamierzała kontynuować zachowywanie się w ten sposób. - Wybierz liczbę, od pięciu do dwunastu. - Nie sądziła, aby był w stanie zapamiętać kolejność sklepików, czy miejsc, które mieli mijać. - Nie zastanawiaj się nad tym zbyt długo, to ma być szybka decyzja. - Dodała jeszcze. To nie tak, że zamierzała go pospieszać, ale trochę była ciekawa, gdzie wylądują i co tam znajdą, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że trudno było to określić na podstawie szyldów, czy witryn, bo te nigdy nie były w stanie określić, co może znajdować się w środku. Nie sądziła, że takie spontaniczne zakupy mogą sprawić jej tyle frajdy, jak widać jednak ciągle dowiadywała się o sobie czegoś nowego.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control