Bertie nigdy nie oceniał, bo sam za często był swoim życiu poddawany jakimś dziwnym, wyimaginowanym miarom. Jego droga do tego miejsca była skomplikowana i usiana przeróżnymi przeszkodami, które najczęściej rzucali mu pod nogi inni ludzie, niezadowoleni z jakiejś drobnostki której dopuścił się przez sam fakt istnienia. Pochodzenie, brak rodziny, trzy zmarłe żony. Może dlatego patrzył na ludzi łagodnie i starał się dostrzegać w nich to, co mieli najlepszego do zaoferowania.
Nigdy jednak nie znaczyło to, że pozostawał ślepy na wszelkie ich wady. Spojrzenie błękitnych oczu przebiegało po rysach, które posiadał każdy człowiek, a które tym bardziej były widoczne, im bliżsi byli mu to ludzie. Dostrzegał tę wyraźną zmianę w Alastorze. Wyrwę, jaką zdawała się pozostawić po sobie Spalona Noc. Widział, jak Millie jest zbyt grzeczna i ułożona, a prawdę powiedziawszy to było to dla niego bardziej niekomfortowe niż fakt, że Aaron nie pojawił się na sabacie w mundurze. Zwykle widział go w takim właśnie wydaniu. Zwykle, o ile nie zawsze, jeśli miał być szczerym. Stary Moody był zwykle zaledwie jakimś cieniem, który zawsze ciągnął się za jego dziećmi. Ale Bertie nie oceniał.
- Dziękuję - uśmiechnął się do Alastora ciepło. Było cudowne, tak. Wiedział to, a mimo tego usłyszenie tego ze słów przyjaciela, to jednak było zupełnie inne doświadczenie. Tak jakby te słowa sprawiały że kroczył po obranej ścieżce o wiele pewniej i dostrzegał na niej więcej detali.
- Krajobraz Doliny, tak, to jest to - rozmarzył się. A fakt, że było ono związane z łowieniem ryb, tylko mocniej do niego przemawiał. - Widzę też, że ubrałaś się w sam raz na tę deklarację - zaśmiał się cicho, wskazując na koszulę upstrzoną rybami. Sam by chciał taką mieć.
- Te belki już tutaj były. Są częścią oryginalnej architektury tego miejsca. Odnowiliśmy je więc i poprawiliśmy sufit tak, żeby były widoczne. Zaimpregnowane też, oczywiście, dzięki czemu kolor jest bardziej nasycony, no i też mają odrobinę połysku - wyjaśnił grzeczne, posyłając i jemu uśmiech, zaraz zapatrując się ku górze, na wspomniane belki. - Korzystałem z pomocy rzemieślników z Doliny, chcąc wspierać, szczególnie teraz, tamtejsze warsztaty. Głównie sąsiedzi, tak naprawdę, sporo z nich zna się na takich rzeczach.
@Alastor Moody@Millie Moody@Aaron Andrew Moody
//ofc że zapomniałam
!Strach przed imieniem