Tristan bardzo poważnie podszedł do sprawy szukania dla nich miejsca zamieszkania. Przeglądając wiele ofert dostępnych na rynku nieruchomości. Szukał na tablicach ogłoszeń oraz w mugolskich urzędach. Im szybciej znajdą własny dach nad głową, tym bardziej mogliby zwolnić mieszkanie dla kogoś innego w potrzebie. Jednocześnie Ward spoglądał na oferty pracy w mugolskich stronach. Cokolwiek by znalazł, z jego wadą mowy mógłby nie zostać zatrudniony.
Jako miejsce spokojnego wypicia grzańca, wygrał stolik wskazany przez Tristana. Zajęli go, kiedy Olivia złożyła zamówienie i otrzymała je od razu. Czekając aż do niego dołączy, rozglądał się jeszcze po lokalu obserwacyjnie, jakby był na służbie aurorskiej. Wrócił spojrzeniem, gdy zapytała o stres na oglądanie nowego domu. Jego stres, nerwy bardziej dotyczyły miejsc magicznych, w obawie, że gdzieś może być śmierciożerca w cywilu i ich obserwować. W odpowiedzi, pokręcił głową, że nie jest zestresowany, czy nerwowy. To był inny lęk.
Przysunął do siebie kufel, czując się nieco lepiej, kiedy obok miał Olivię. Ukochaną, siedzącą tuż obok, że nie musiał martwić o jej bezpieczeństwo. Mogąc w każdej chwili zareagować, gdyby coś się znów miało wydarzyć.
Kolejne jej słowa, znów przywróciły go do rzeczywistości. Spojrzał na nią, a następnie na zawartość kufla.
"- Może w ten sposób chcą klientom poprawić nastrój? Przybliżyć okres świąt Yule? Albo, testują nowy przepis, aby mieć czas na zebranie zapasu składników?"Odpowiedział w języku migowym, zastanawiając także nad tematem grzańca w październiku. Przypuszczeń może być o wiele więcej, niż to co wymienił.