27.03.2026, 12:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.03.2026, 12:24 przez Aaron Andrew Moody.)
Odpowiedź na list od mojej pięknej, tylko trochę rasistowskiej kochanki. Czy tam przyszłej żony. Więcej grzechów nie pamiętam.
Lorka, nie nakręcaj się.
Rzeczywiście, nie mam żadnych podstaw do natrząsania się z wieku mecenas. Nie sądziłem jednak, że potrzebuję datowania radiowęglowego, żeby móc obrażać starą, wredną raszplę za bycie starą, wredną raszplą. Przecież sama jej obecność doprowadza Cię do spazmów za każdym razem, gdy rozmawiacie dłużej niż przez pięć minut. Widzę to po Tobie. Możesz sobie jej bronić, ale dopiero gdy ona obroni przez czymś Ciebie, uwierzę w jej intencje. Jak na osobę, którą darzysz uczuciem, nie wydawała się szczególnie skłonna do odwzajemnienia tego sentymentu, gdyś wydała się za jej okrutnego wnuka. Ale nie jest to miejsce na dyskusję o tym człowieku.
Odnosząc się do postawionych mi zarzutów, Wysoki Sądzie, szanowna pani Lorien Johanno Muciber, ja absolutnie nic Ci nie każę, a na pewno nie kryć po kątach, po prostu proszę, żebyś uważała. Wiem, że tradycyjne, czystokrwiste wychowanie zakłada, że między jednym a drugim nie ma różnicy. Ale możesz być pewna, że gdyby rzeczywiście pojawiło się jakie zagrożenie, nie pytałbym Cię o zdanie, po prostu bym po Ciebie przyszedł. Jeżeli zaś chodzi o Twoich bliskich, zarówno w stosunku do Shafiqa jak i do Mulciberowej byłem aż nazbyt uprzejmy, tylko przez wzgląd na Ciebie. Nie musisz żałować mi mówienia o rzeczach, bo zostają między nami. Ale nie odmawiaj mi przyjemności z bycia wrednym staruchem. Podobno takich lubisz.
Znajdę jakieś zastępstwo.
PS Powinnaś słyszeć jak podłapała od razu jego komentarz na temat hiszpańskiej delegacji. "Ciekawy dobór sojuszników. Zwłaszcza ustrojowo."
Rzeczywiście, nie mam żadnych podstaw do natrząsania się z wieku mecenas. Nie sądziłem jednak, że potrzebuję datowania radiowęglowego, żeby móc obrażać starą, wredną raszplę za bycie starą, wredną raszplą. Przecież sama jej obecność doprowadza Cię do spazmów za każdym razem, gdy rozmawiacie dłużej niż przez pięć minut. Widzę to po Tobie. Możesz sobie jej bronić, ale dopiero gdy ona obroni przez czymś Ciebie, uwierzę w jej intencje. Jak na osobę, którą darzysz uczuciem, nie wydawała się szczególnie skłonna do odwzajemnienia tego sentymentu, gdyś wydała się za jej okrutnego wnuka. Ale nie jest to miejsce na dyskusję o tym człowieku.
Odnosząc się do postawionych mi zarzutów, Wysoki Sądzie, szanowna pani Lorien Johanno Muciber, ja absolutnie nic Ci nie każę, a na pewno nie kryć po kątach, po prostu proszę, żebyś uważała. Wiem, że tradycyjne, czystokrwiste wychowanie zakłada, że między jednym a drugim nie ma różnicy. Ale możesz być pewna, że gdyby rzeczywiście pojawiło się jakie zagrożenie, nie pytałbym Cię o zdanie, po prostu bym po Ciebie przyszedł. Jeżeli zaś chodzi o Twoich bliskich, zarówno w stosunku do Shafiqa jak i do Mulciberowej byłem aż nazbyt uprzejmy, tylko przez wzgląd na Ciebie. Nie musisz żałować mi mówienia o rzeczach, bo zostają między nami. Ale nie odmawiaj mi przyjemności z bycia wrednym staruchem. Podobno takich lubisz.
Znajdę jakieś zastępstwo.
Twój,
Moody
PS Powinnaś słyszeć jak podłapała od razu jego komentarz na temat hiszpańskiej delegacji. "Ciekawy dobór sojuszników. Zwłaszcza ustrojowo."
– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
– The situation is difficult, not me.