27.03.2026, 14:05 ✶
Mogło to być urocze, jak próbował sprawić, aby ptaszyna nie latała po całej klatce, chociaż pewnie już mniej uroczym był fakt, że zamierzał zwalić opiekę nad nim przynajmniej z początku na swoją asystentkę. Tak, miał zamiar dać jej za to specjalny dodatek do pensji, ale trudno było powiedzieć, ile to zmieniało. W każdym razie nie tylko nie wyobrażał sobie samego siebie opiekującego się tym maleństwem, ale też sama wizja w jakiś sposób zdawała się mu przerażająca. No i nie wiedział, czym miałby go karmić, coś mu się wydawało, że przysmaki dla sów mogłyby być dla niego trochę za duże.
Zamierzał zapytać Victorię, co sądziła o jednym z wątków z książki, ale poltergeist naprawdę wytrącił go z równowagi na tyle, że zupełnie zapomniał o czym dokładnie rozmawiali. Milczał jeszcze przez chwilę, jakby wciąż oczekiwał, że coś się stanie, ale wyglądało na to, że stworzenie znikło.
– Przypominał Irytka – odparł, gdy Victoria wyjaśniła, że to poltergeist. – Jeżeli ma podobny charakter, możemy się spodziewać, że jakaś lampa zaraz spadnie nam na głowy.
Jeszcze raz spojrzał po sobie, najpierw na ręce, potem na nogi, na swój płaszcz, ale wszystko wyglądało normalnie. I on czuł się normalnie. Nie miał nawet pojęcia, że poltergeisty mogą rzucać jakieś klątwy. Zakładał, że są podobne raczej do Irytka właśnie, który robił rzeczy takie jak chwytanie ludzi za nosy albo uszkadzanie stopni, by uczniowie potknęli się na schodach, idąc na lekcję.
– Tak samo ładna jak zwykle – skwitował, obrzucając ją krótkim spojrzeniem, wcale nie w różny sposób niż do tej pory: nie potrzeba było klątw, aby wyduszać z Christophera komplementy, jeśli były szczere i zdarzało mu się w przeszłości już nawet rzucić półżartem, półserio, że wybrano dla niej nie tego Rosiera. A Victoria akurat była nie tylko naturalnie ładna, ale też umiała o tę urodę odpowiednio zadbać, co było właściwie równie ważne.
W przeciwieństwie do niej nie uznał, że coś się musiało stać. Chyba faktycznie zakładał, że ta istota uciekła ze śmiechem, bo zrobiła coś w tym zaułku, nawet jeżeli nie dało się tam odkręcić żadnego żyrandola.
– Czy w tym też jest jakaś historia? – zapytał, zwracając na nią znowu na moment spojrzenie. Poltergeist? Mieszanie w głowie? Zaczynał się zastanawiać, czy Atreus nie miał trochę racji z tym, że Victoria ciągle robiła jakieś dziwne rzeczy i to niekoniecznie dlatego, że była aurorką. – Gdzie miałaś kontakt z poltergeistem? – dodał jeszcze, ruszając ku wejściu do Domu Mody, bo nie było co stać i rozglądać się za złośliwym duchem, który zdążył zniknąć.
Zamierzał zapytać Victorię, co sądziła o jednym z wątków z książki, ale poltergeist naprawdę wytrącił go z równowagi na tyle, że zupełnie zapomniał o czym dokładnie rozmawiali. Milczał jeszcze przez chwilę, jakby wciąż oczekiwał, że coś się stanie, ale wyglądało na to, że stworzenie znikło.
– Przypominał Irytka – odparł, gdy Victoria wyjaśniła, że to poltergeist. – Jeżeli ma podobny charakter, możemy się spodziewać, że jakaś lampa zaraz spadnie nam na głowy.
Jeszcze raz spojrzał po sobie, najpierw na ręce, potem na nogi, na swój płaszcz, ale wszystko wyglądało normalnie. I on czuł się normalnie. Nie miał nawet pojęcia, że poltergeisty mogą rzucać jakieś klątwy. Zakładał, że są podobne raczej do Irytka właśnie, który robił rzeczy takie jak chwytanie ludzi za nosy albo uszkadzanie stopni, by uczniowie potknęli się na schodach, idąc na lekcję.
– Tak samo ładna jak zwykle – skwitował, obrzucając ją krótkim spojrzeniem, wcale nie w różny sposób niż do tej pory: nie potrzeba było klątw, aby wyduszać z Christophera komplementy, jeśli były szczere i zdarzało mu się w przeszłości już nawet rzucić półżartem, półserio, że wybrano dla niej nie tego Rosiera. A Victoria akurat była nie tylko naturalnie ładna, ale też umiała o tę urodę odpowiednio zadbać, co było właściwie równie ważne.
W przeciwieństwie do niej nie uznał, że coś się musiało stać. Chyba faktycznie zakładał, że ta istota uciekła ze śmiechem, bo zrobiła coś w tym zaułku, nawet jeżeli nie dało się tam odkręcić żadnego żyrandola.
– Czy w tym też jest jakaś historia? – zapytał, zwracając na nią znowu na moment spojrzenie. Poltergeist? Mieszanie w głowie? Zaczynał się zastanawiać, czy Atreus nie miał trochę racji z tym, że Victoria ciągle robiła jakieś dziwne rzeczy i to niekoniecznie dlatego, że była aurorką. – Gdzie miałaś kontakt z poltergeistem? – dodał jeszcze, ruszając ku wejściu do Domu Mody, bo nie było co stać i rozglądać się za złośliwym duchem, który zdążył zniknąć.