- Wszystko zależy od tego jak potoczy się ten najbliższy wypad, istnieje prawdopodobieństwo, że może mi się spodobać, a nuż odnajdę w sobie chęć do odkrywania świata. - Zazwyczaj robiła to raczej w teorii. Miała ogromną wiedzę jednak nigdy nie ciągnęło ją do odwiedzania nieznanych miejsc. Być może potrzebowała w swoim życiu kogoś, kto byłby bodźcem do tego, aby to robić. Wcześniej raczej wiodła spokojne, ułożone życie, w którym nie było miejsca na spontaniczność. Powoli zaczynało się to zmieniać, doskonale zdawała sobie sprawę dlaczego. Benjy był pod tym względem jej zupełnym przeciwieństwem, większość swojego dorosłego życia spędził w drodze. Nie ukrywała, że jej to imponowało, nie każdy bowiem potrafiłby się odnaleźć w takiej sytuacji, a mu to wychodziło. Do tego dzięki niemu mogłaby trafić w najbardziej ciekawe miejsca, bo sporo już widział, wiedział, co mogłoby wzbudzić jej zainteresowanie, to brzmiało całkiem przekonująco, właściwie nie widziałaby żadnego problemu w tym, aby zobaczyć z nim nieco świata.
- Tak, wiem. Bardzo względne. - Kto właściwie miał prawo uznać, czy czyjeś ręce były odpowiednie, czy nie? No nikt. Wszystko zależało od punktu widzenia, a każdy miał swój, więc nie dało się raczej tego ocenić.
- Nie da się z tym nie zgodzić. - Nie powinno jej interesować kto, czego tutaj szukał, kiedy sama pojawiała się w tym miejscu w konkretnym celu. Miała swoje potrzeby, a, że nie wszystko można było regulować, bo niektórzy się tego bali, to trzeba było znaleźć metodę na to, aby realizować je jakoś inaczej. Nie przyglądała się mijanym ludziom, nie obchodziło jej to, czego tu szukali, doskonale wiedziała, jak działał ten świat, przecież gdyby tego nie wiedziała to sama by tu nie trafiła.
Ruszyli w końcu przed siebie. Benjy nie miał najmniejszego problemu, aby wziąć udział w tej śmiesznej grze, którą wymyśliła na poczekaniu. Zazwyczaj nie lubiła przypadków, tym razem jednak to wydawało jej się właściwe, pasowało do Nokturnu i do tego, co zamierzali zrobić. Kiedy wychodzili z domu nie miała żadnego konkretnego celu, to miał być tylko spacer bez celu, który zamienił się w spontaniczne zakupy, no - jeszcze nie, to dopiero miało się wydarzyć. Ustalili już jednak, że ten pomysł wcale nie był taki najgorszy. Mogli dzięki temu nadrobić braki, których wcześniej nie zauważyła, a jednak chyba istniały.
Odliczała w głos, mijali kolejne drzwi, jedne za drugimi, nadal szli przed siebie nie do końca wiedząc, gdzie przyjdzie im się zatrzymać, czuła dziwną ekscytację, najwyraźniej wcale nie musiała mieć wszystkiego pod kontrolą, z drugiej strony to nie było nic wielkiego, co złego mogłoby się wydarzyć, gdyby trafili w nieodpowiednie miejsce? Po prostu by je opuścili tak samo dyskretnie, jak się w nim znaleźli. Czasem dobrze było przestać trzymać się przyzwyczajeń. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, bo naprawdę doskonale się bawiła.
Zatrzymali się przed wąską uliczką, tam właśnie padło dziewięć. Była pełna ściśniętych stoisk, które znajdowały się jedno przy drugim, nie miała pojęcia, co będą mogli tam znaleźć, ale to nie było ważne, na pewno trafią na coś odpowiedniego, wszędzie było można znaleźć coś co przykuwało wzrok, a na Nokturnie tym bardziej nie brakowało takich przedmiotów.
- Doskonale, faktycznie to miejsce może oferować większe możliwości. - Nie miała pojęcia ilu czarodziejów wystawiło się tutaj ze swoim dobytkiem, ale było ich naprawdę sporo. Sklepy jednak miały swoje ograniczenia, każdy specjalizował się w konkretnej branży, miała wrażenie, że tutaj będą mogli znaleźć wszystko, wydawało jej się to być całkiem atrakcyjne.
- Dobrze, skoro mamy już wybrane miejsce, to może powinniśmy jeszcze dogadać szczegóły tych naszych zakupów. Mamy kupić określoną ilość rzeczy. - Zamyśliła się na moment, nie chciała przesadzić, ale jeden przedmiot wydawał się jej być jednak trochę za małą liczbą. - Może trzy? Trzy rzeczy, wybieramy coś co chcemy sobie dać, co nam się przyda, co nam się ze sobą kojarzy? - Spojrzała na niego próbując wyczytać z jego twarzy, czy to co mówiła nie brzmi głupio, nie miała pojęcia, czy ten pomysł nie był nieodpowiedni.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control