28.03.2026, 18:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2026, 19:09 przez Ceolsige Burke.)
Głośny, stłumiony łomot towarzyszący bezwładnemu upadkowi ciała na bruk oraz blaszany gruchot toczącej się latarki wywołały na twarzy Ceolsige wyraz, którego nikt z obecnych nie powinien był brać za współczucie. W kącikach jej ust błąkał się cień złośliwej satysfakcji, tak charakterystycznej dla kogoś, kto właśnie udowodnił wyższość umysłu nad brutalną, prymitywną siłą. Nie drgnęła, gdy latarka wypadła z rąk mugola, tocząc się pod jej nogi.
— Och, mój Boże! Czy to dachówka? — zapytała nieco cichszym głosem niż wynikałoby z prawdziwego zaskoczenia. - Nic Panu nie jest? - W swój głos wpuściła nutę tak przesadnej, teatralnej troski, że aż ocierającej się o kpinę. Komentarz wynikał właściwie z nawyku. Twarz jednak nie trzymało się typowej roli. Po części dla tego, że nie chciała, po części korzystała z zmiany punktu uwagi i oświetlenia mugolskiego bydła.
Wykorzystując moment absolutnej konsternacji pozostałych mętów, Ceolsige cofnęła się o jeden płynny krok, niemal tanecznym ruchem znów znajdując się w progu domu. Jej dłoń, wciąż ukryta w kieszeni spódnicy, nie puszczała różdżki. Kiedy jeden z mężczyzn, otrząsnąwszy się z szoku, wskazał na nią palcem, rzucając gniewne rozkazy, Ceolsige jedynie poszerzyła swój drapieżny uśmiech. Zanim snopy latarek zdążyły oślepić ją blaskiem, zatrzasnęła drzwi, zostawiając ich z widokiem gładkiego drewna i obrazem swoich jasnych włosów niknących w mroku sieni.
Zablokowała zamek szybkim ruchem i spojrzała szybko na bok czy znajdzie jakiś podręczy klin pod drzwi. Nic co zajmie jakikolwiek czas a raczej będzie wynikiem odruchu i doświadczenia. Odwróciła się do Hestii, a jej twarz natychmiast przyjęła bardziej stoicki i pragmatyczny wyraz, choć w jej gestach była nadal pewna nonszalacja.
— Rozmowa się nie kleiła — mruknęła sucho, a w jej głosie znów pobrzmiewała ta pragmatyczna, lodowata nuta paserki z Nokturnu. — Znajduję to towarzystwo skrajnie nieprzystające dla naszej dwójki. - jej spojrzenie tylko na chwilę zawisło na dziwnym drągu w rękach dziewczyny. Nie skomentowała go więcej niż niewielkim drgnięciem lewej brwi. - Dłuższe tu przebywanie może źle wpływać na cerę. - dodała, na wszelki wypadek gdyby kij był czymś więcej niż tylko awaryjną emanacją poczucia kontroli.
Czas na pytania o gust obronny młodszej koleżanki minął wraz z pierwszym krzykiem na zewnątrz. Szybkim krokiem ruszyła w stronę przeciwległej ściany, omijając porozrzucane szaty Donny Anny.
— Musimy wyjść oknem. Mam tylko chwile, zanim odzyskają odrobinę rezonu - dodała, wyglądając ukradkiem na zewnątrz.
Nie wyjmując różdżki z kieszeni, chwyciła magiczną mocą za dowolny ciężki przedmiot i spróbowała nim cisnąć gdzieś w inne oddalone okno. W nadziei, że ten hałas przekona osiłków o ich próbie ucieczki innym oknem niż właśnie obrane.
Otworzyła okno możliwie po chichu. - Dowolna zasłona dla naszym działań będzie w cenie. - Dodała w stronę Hestii szykując się do opuszczenia lokacji jak tylko młodsza czarownica będzie gtowa.
Rzucam na wiedza o świecie ◉◉◉◉○: staram się szybko zablokować drzwi jakimś klinem/krzesłem/podpórką/zamkiem/leżącym butem zanim na nie naprą osiłki.
Przewaga: Tworzenie mechanizmów II - może umiem zablokować ten zamek albo mam szczęście i obok jest klin pod drzwi.
Rzucam na translokację ◉◉○○○: chcę czymś ciężkim rzucić w oddalone okno tak żeby je rozbić albo jak jest otwarte żeby posłać przedmiot na zewnątrz. Może jak osiłki to usłyszą to pomyślą, ze wychodzimy tamtym oknem.
— Och, mój Boże! Czy to dachówka? — zapytała nieco cichszym głosem niż wynikałoby z prawdziwego zaskoczenia. - Nic Panu nie jest? - W swój głos wpuściła nutę tak przesadnej, teatralnej troski, że aż ocierającej się o kpinę. Komentarz wynikał właściwie z nawyku. Twarz jednak nie trzymało się typowej roli. Po części dla tego, że nie chciała, po części korzystała z zmiany punktu uwagi i oświetlenia mugolskiego bydła.
Wykorzystując moment absolutnej konsternacji pozostałych mętów, Ceolsige cofnęła się o jeden płynny krok, niemal tanecznym ruchem znów znajdując się w progu domu. Jej dłoń, wciąż ukryta w kieszeni spódnicy, nie puszczała różdżki. Kiedy jeden z mężczyzn, otrząsnąwszy się z szoku, wskazał na nią palcem, rzucając gniewne rozkazy, Ceolsige jedynie poszerzyła swój drapieżny uśmiech. Zanim snopy latarek zdążyły oślepić ją blaskiem, zatrzasnęła drzwi, zostawiając ich z widokiem gładkiego drewna i obrazem swoich jasnych włosów niknących w mroku sieni.
Zablokowała zamek szybkim ruchem i spojrzała szybko na bok czy znajdzie jakiś podręczy klin pod drzwi. Nic co zajmie jakikolwiek czas a raczej będzie wynikiem odruchu i doświadczenia. Odwróciła się do Hestii, a jej twarz natychmiast przyjęła bardziej stoicki i pragmatyczny wyraz, choć w jej gestach była nadal pewna nonszalacja.
— Rozmowa się nie kleiła — mruknęła sucho, a w jej głosie znów pobrzmiewała ta pragmatyczna, lodowata nuta paserki z Nokturnu. — Znajduję to towarzystwo skrajnie nieprzystające dla naszej dwójki. - jej spojrzenie tylko na chwilę zawisło na dziwnym drągu w rękach dziewczyny. Nie skomentowała go więcej niż niewielkim drgnięciem lewej brwi. - Dłuższe tu przebywanie może źle wpływać na cerę. - dodała, na wszelki wypadek gdyby kij był czymś więcej niż tylko awaryjną emanacją poczucia kontroli.
Czas na pytania o gust obronny młodszej koleżanki minął wraz z pierwszym krzykiem na zewnątrz. Szybkim krokiem ruszyła w stronę przeciwległej ściany, omijając porozrzucane szaty Donny Anny.
— Musimy wyjść oknem. Mam tylko chwile, zanim odzyskają odrobinę rezonu - dodała, wyglądając ukradkiem na zewnątrz.
Nie wyjmując różdżki z kieszeni, chwyciła magiczną mocą za dowolny ciężki przedmiot i spróbowała nim cisnąć gdzieś w inne oddalone okno. W nadziei, że ten hałas przekona osiłków o ich próbie ucieczki innym oknem niż właśnie obrane.
Otworzyła okno możliwie po chichu. - Dowolna zasłona dla naszym działań będzie w cenie. - Dodała w stronę Hestii szykując się do opuszczenia lokacji jak tylko młodsza czarownica będzie gtowa.
Rzucam na wiedza o świecie ◉◉◉◉○: staram się szybko zablokować drzwi jakimś klinem/krzesłem/podpórką/zamkiem/leżącym butem zanim na nie naprą osiłki.
Przewaga: Tworzenie mechanizmów II - może umiem zablokować ten zamek albo mam szczęście i obok jest klin pod drzwi.
Rzut PO 1d100 - 98
Sukces!
Sukces!
Rzucam na translokację ◉◉○○○: chcę czymś ciężkim rzucić w oddalone okno tak żeby je rozbić albo jak jest otwarte żeby posłać przedmiot na zewnątrz. Może jak osiłki to usłyszą to pomyślą, ze wychodzimy tamtym oknem.
Rzut N 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!