Wiedziała jak się z nim droczyć. Wiedziała jak z nim rozmawiać i że jego oburzenie pewnymi stwierdzeniami, szybko mijało. Przyjmował do siebie fakty, że powinien może robić pewne rzeczy inaczej, tak jak inni, ale żył po swojemu. Miał swoje zadufane ego, które pielęgnował. Ale jak trzeba było pomóc komuś, kogo zna i mu na tej osobie zależy, poświęci się. Nie sądził, że dożyje dnia wojny, ataku na miasto, będąc przekonanym, że te czasy już minęły.
Skupił się kosztowaniu przygotowanych potraw, udzielając odpowiedzi na pytania, czy też kontynuując rozmowę na temat jego mieszkania. W połowie spalonego, pokrytego spalenizną, sadzą i nieprzyjemnym zapachem z opętanym krzesłem. No tam nie da się mieszkać. Zwłaszcza, ze spłonęło tam także jego ukochane łóżko.
Każda rodzina w różny sposób traktowała swoje skrzaty. Jedni szanowali, drudzy traktowali bardziej jako niewolników. Zawsze każąc za nieodpowiednie zachowanie lub kablowanie. Wyuczone posłuszeństwa, powinni się dobrze sprawować.
- Rozumiem.Tyle w tym temacie odpowiedział, nie ciągnąc dalej tematu. Każdy miał na to inne spojrzenie. Dla Renigalda było ważne, aby skrzat porządnie sprzątał i przygotowywał jedzenie. Wiele razy karał skrzaty w swojej rodzinie, gdy tam mieszkał, kiedy coś było źle zrobione. Jakby myślał, że tak je nauczy dyscypliny i nie popełniania błędów.
Po skończonym głównym posiłku, pojawił się deser. Na szczęście nie był to w postaci standardowego ciasta, co by mogło przepchać żołądek. Więc powinien go jeszcze zmieścić. Wtem jednak Astoria zadała pytanie, jakby chcąc jeszcze porozmawiać o tym, co miało miejsce kilka dni temu.
Co miał odpowiedzieć?- Trudno stwierdzić. W przypadku swojego mieszkania, zakładam, że to jakiś szlamolubca albo brudnokrwisty podpalił mi mieszkanie. Patrząc później na całokształt zniszczeń, musiała dodatkowo stać za tym jakaś organizacja. Bo raczej nie przypominam sobie z gazet wzmianek o jakiejś mugolskiej rewolucji.
Wzruszył ramionami. Jakby mniej tym faktem się przejmował. Ataki były niespodziewane, zaskakujące i oderwały każdego od swoich zajęć. W jedną noc, wszystko runęło. Trudno pewnie teraz wskazać winnego. Nawet jego ojciec, pracując w ministerstwie, niewiele wie na ten temat, albo za wiele nie może powiedzieć. Nawet go o te sprawy za bardzo nie wypytywał. Jakby, nie interesował tym za bardzo. Żyje i to się liczyło.
- Jakie jest Twoje zdanie?
Zapytał teraz Astorię, jak ona to widzi. Może wie coś więcej?