• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
Grudzień 1970, Pierwsze ataki Śmierciożerców

Grudzień 1970, Pierwsze ataki Śmierciożerców
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#2
31.03.2026, 14:29  ✶  
Potrafiła powiedzieć, że kłamał, odkąd przekroczył jej próg. Ta ułuda dobrego dnia, który wspólnie spędzili, działa się przecież za obopólnym niewypowiedzianym porozumieniem. Ona wiedziała, że coś jest nie tak, i on wiedział, że ona o tym wie — a jednak jak gdyby nigdy nic spacerowali po lesie, rozmawiali, milczeli. Pokazywała mu, czym się zajmuje, powyciągała buteleczki pysznie rozgrzewających eliksirów i zaprezentowała cały komplet drewnianych ozdób przeznaczonych na świąteczne drzewo mające wkrótce stanąć w centralnym miejscu w Kowenie. Dla ciebie też coś robię na choinkę, opowiadała, ale musisz poczekać jeszcze trochę, jeszcze czegoś mi brakuje. Helloise była więc dokładnie taka sama jak zawsze i on próbował również być tego dnia jak zawsze, lecz za każdym razem, gdy spotykały się oczy rodzeństwa, zdawały się rozmawiać ze sobą szczerze, niezależne od tych wszystkich powierzchownych gestów. Oczy Seisylla były smutne. Nie pierwszy raz w ostatnim czasie zdawał się nieswój. Już przez tych kilka dni w Beddgelert był dziwny, lecz — choć z ciężkim sercem — siostra znalazła dla niego cierpliwość, pozwoliła sprawom dojrzewać bez jej natrętnej ingerencji.
Nie mogę dużo o tym mówić, bo przysięgałem trzymać gębę na kłódkę, ale sama wiesz jak jest – to, że o tym nie gadam, nie usuwa tego z mojej głowy, pisał jej. Nie pozostawało w tym wiele dla domysłu. Oczywistym było, że działo się coś złego. Nie podobała jej się zarówno własna niewiedza, jak i ułuda, którą grali. Dostrzegała w tym odcienie czegoś na kształt desperacji, a jednak nie miała serca, by bezceremonialnie podrzeć tę grę na strzępy i domagać się prawdy od samego początku. Kłamała więc dla niego i wespół z nim — że ją obchodzą te rzeźbione gwiazdy i śnieżynki, i że ten smak mikstury jeszcze się poprawi, może na coś korzennego, ale to później. W rzeczywistości potrafiła myśleć tylko o tym, co Seisyll przed nią chowa i dlaczego.
Zostawał na noc — nawet jeśli nie taki był jego pierwotny plan, to go ubłagała.
Przygotowała mu miejsce w swojej pracowni na rozkładanej sofie, gdzie — gdy zgęstniał wieczór — zniosła naręcze świeżej pościeli. W tym pokoju pełno było rozrzuconych po kątach zaczętych prac, materiałów, narzędzi, na podłodze zalegały też stosy atlasów przyrodniczych czy woreczki tajemniczych proszków. I zieleń — rośliny pnące się po kratach pod ścianami, wypływające z wiszących donic i strzelające z tych poustawianych między meblami. Znakiem pory roku była obecność drewnianych zabawek. Helloise nie robiła ich zwykle na sprzedaż, przed Yule jednak zdarzało jej się ulegać i stworzyć dla czyjejś córki magiczny dom dla lalek z miniaturowymi mebelkami czy drewniane ptaszki, które rzucone w powietrze fruwały po pokoju.
Zaścielając łóżko, czarownica nie odezwała się słowem. Ta cisza była wymowna i intensywna. Seisyll mógł wyczuć, że zaraz go zapyta — coś było w tym, jak marszczyła brwi i jak zaciskała niecierpliwie usta, żeby przypadkiem nie zacząć za wcześnie. Patrzyła uporczywie za okno, jakby szukała w dali na dworze wsparcia, mimo że przez ciemności nie dostrzegała wiele. To był jeszcze czas, gdy zimowa noc nad Knieją była dla Helloise kojąca. Byłaby gotowa wyjść w nią w tej chwili, taka bosa i w samym szlafroku narzuconym na koszulę nocną.
— Wystarczy. Nie możesz dłużej milczeć — wydała wreszcie łagodny, choć niepozbawiony stanowczości werdykt, ledwie skończyła oblekać pierzynę. Odwróciła się sztywno do brata i ani w spojrzeniu, ani w żadnych gestach nie kryła dłużej zatroskania. — Jaka przysięga jest czegoś takiego warta, Syl? — Wzięła jego dłoń w obie swoje dłonie. Przecież była w tym z nim. Była aktywną uczestniczką jego zmartwienia, nawet jeśli nie wiedziała, co go dręczy. — Wobec kogo taka wierność, że to przede mną chowasz? Źle mi, gdy przestajesz do mnie mówić, i widzę przecież, że tobie też źle.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (1607), Seisyll Rowle (1711)




Wiadomości w tym wątku
Grudzień 1970, Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Seisyll Rowle - 30.03.2026, 13:14
RE: Grudzień 1970, Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Helloise Rowle - 31.03.2026, 14:29
RE: Grudzień 1970, Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Seisyll Rowle - 31.03.2026, 16:15
RE: Grudzień 1970, Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Helloise Rowle - 01.04.2026, 23:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa