13.03.2023, 20:17 ✶
- To nie rozpoznajesz ludzi po butach? Do ich obserwacji masz odpowiednią perspektywę – mruknął Cathal, choć bez jakiejś prawdziwej złośliwości w głosie. – Wspominałem, że Polana Ogni to magiczne miejsce, ale najwyraźniej powinienem dać cały wykład. Myślałem, że jako specjalista od duchów sam wie, że w Beltaine… granice są cienkie.
Najwyraźniej jednak, być może przez to, że Egipt miał nieco inne tradycje, Jamil nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Ewentualnie świetnie wiedział, ale ktoś zaproponował mu grę w karty. Albo po prostu chciał zobaczyć, jak wyglądają brytyjskie sabaty.
Shafiq obrócił w dłoniach pudełko z czekoladkami, a potem uniósł brwi, kiedy dostrzegł, że Alethea dostała dokładnie taką samą nagrodę. Obejrzał opakowanie podejrzliwie, ale nie znalazł na nim niczego, co świadczyłoby o tym, że z zawartością jest coś nie tak.
- Zastanawiam się, czy nie są przeterminowane – powiedział, wpychając je do torby. Czy je zje? Raczej nie wszystkie, bo nie szalał za słodyczami, ale istniała całkiem spora szansa, że wkrótce owszem, skonsumuje przynajmniej jedną czekoladkę, a potem jeszcze kogoś poczęstuje. Chwilowo pozostawał jednak nieświadom chaosu, jaki ku nim nadciągał. W różnych postaciach.
- Gdybym miał powiedzieć, gdzie będzie Jamil… to przy czymś, co jest związane z hazardem albo grami losowymi. Tu go nie ma, więc… - stwierdził Shafiq, rozglądając się ponownie. Potem ruszył dalej. Szedł nieco przed Letą, torując drogę w tłumie. Tym razem skierował się do straganu z biżuterią Viorici, bo mugolska maszyna losująca mogłaby pewnie Anwara zaintrygować… po drodze jeszcze obracając się za „człowiekiem” chlapiącym atramentem. – Takie rzeczy tylko w Anglii – skwitował, po czym ot tak, wrzucił sykla do maszyny. Potem mógł zawsze oddać pierścionek Lecie albo Nell.
!losowanie pierścionka
Najwyraźniej jednak, być może przez to, że Egipt miał nieco inne tradycje, Jamil nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Ewentualnie świetnie wiedział, ale ktoś zaproponował mu grę w karty. Albo po prostu chciał zobaczyć, jak wyglądają brytyjskie sabaty.
Shafiq obrócił w dłoniach pudełko z czekoladkami, a potem uniósł brwi, kiedy dostrzegł, że Alethea dostała dokładnie taką samą nagrodę. Obejrzał opakowanie podejrzliwie, ale nie znalazł na nim niczego, co świadczyłoby o tym, że z zawartością jest coś nie tak.
- Zastanawiam się, czy nie są przeterminowane – powiedział, wpychając je do torby. Czy je zje? Raczej nie wszystkie, bo nie szalał za słodyczami, ale istniała całkiem spora szansa, że wkrótce owszem, skonsumuje przynajmniej jedną czekoladkę, a potem jeszcze kogoś poczęstuje. Chwilowo pozostawał jednak nieświadom chaosu, jaki ku nim nadciągał. W różnych postaciach.
- Gdybym miał powiedzieć, gdzie będzie Jamil… to przy czymś, co jest związane z hazardem albo grami losowymi. Tu go nie ma, więc… - stwierdził Shafiq, rozglądając się ponownie. Potem ruszył dalej. Szedł nieco przed Letą, torując drogę w tłumie. Tym razem skierował się do straganu z biżuterią Viorici, bo mugolska maszyna losująca mogłaby pewnie Anwara zaintrygować… po drodze jeszcze obracając się za „człowiekiem” chlapiącym atramentem. – Takie rzeczy tylko w Anglii – skwitował, po czym ot tak, wrzucił sykla do maszyny. Potem mógł zawsze oddać pierścionek Lecie albo Nell.
!losowanie pierścionka