- Z Tobą chyba nigdzie nie da się nudzić, więc nie wiem, czy to jest w miarodajny argument. - Tak naprawdę nie potrzebowali szczególnie oddalać się od miejsca zamieszkania by uniknąć nudy. Benjy miał w sobie coś takiego, że nawet najbardziej banalne miejsca wydawały się być w jego towarzystwie interesujące. Być może nie powinna się dzielić z nim tymi przemyśleniami, bo znowu wcale niedyskretnie łechtała jego ego, ale trudno, przecież to, co mówiła było prawdą. - Zapewne to się nigdy nie wydarzy, ale niech Ci będzie. - Nie miała wątpliwości, co do tego, że mieli o tym podobne zdanie, widziała to po wyrazie jego twarzy. Nie musiał wcale zabezpieczać się w ten sposób, bo mogła się spodziewać się tego, że miejsce, które wybierze na pewno okaże się ciekawym.
Zresztą wcale nietrudno będzie zaskoczyć Prudence, jako, że raczej rzadko opuszczała Londyn, to niewiele trzeba było, aby zrobić na niej większe wrażenie. Nigdy nie czuła specjalnej potrzeby aby to zmieniać, lubiła swoją stałość, poukładane życie, przynajmniej do tej pory. Być może ostatnio dopiero zaczęła dostrzegać, jak wiele ją omijało. Lepiej późno, niż wcale, czyż nie. Na szczęście miała przy sobie kogoś, kto miał za sobą sporo, kto bywał w naprawdę różnych częściach świata, co wiązało się z tym, że mogła pominąć drobne niepowodzenia podróżnicze i miejsca, które mogły rozczarować.
Póki co jednak warto było skupić się na tym, co mieli zamiar robić dzisiaj. Mogli razem odkryć na nowo Nokturn, jakby faktycznie było tu coś nowego do zobaczenia, chociaż może właściwie... to wcale nie było takie oczywiste. Każdy kto się tutaj pojawiał miał inne cele, kojarzył inne miejsca, te z których przyszło mu korzystać. Ich powód bywania na Nokturnie był zupełnie inny, więc być może faktycznie miało w tym być coś odkrywczego.
Dzisiaj postawiła na losowość, co nie zdarzało się jej często. Pozwoliła sobie nieco ponieść się wyobraźni, Benjy na to przystał, dzięki temu mogli znaleźć się w dosłownie każdym przybytku, co było dość interesujące, nigdy nie wiadomo, co znajduje się za zamkniętymi drzwiami, szczególnie tutaj. Mijali kolejne kamienice, kolejne sklepiki, aż w końcu zatrzymali się przed wąską uliczką, pełną straganów uginających się pod ciężarem przedmiotów, które się na nich znajdowały. Rzuciła krótkie spojrzenie w tamtym kierunku, wygląda na to, że można było tu znaleźć dosłownie wszystko - nie mogło być lepiej, przecież na tym im zależało. To miała być tylko zabawa, nie szukali niczego konkretnego.
- Jakby nie patrzeć wszystko może być pamiątką? - Przeniosła spojrzenie na swojego męża. Miał rację co do tego miejsca, nikt tutaj nie owijał w bawełnę, raczej można było znaleźć na tym śmiesznym bazarze bardzo specyficzne przedmioty, co jednak ogromnie ją cieszyło. Na Pokątnej na pewno nie było miejsca równie odpowiednio zaopatrzonego.
- To dobrze, że brzmi dobrze. - Na szczęście nie uznał jej pomysłu za głupi. Trzy przedmioty - nie wydawało się to być jakoś mocno skomplikowanym zadaniem, na pewno uda jej się znaleźć coś, co mogłoby idealnie do niego pasować. Będzie musiała bardzo uważnie się rozejrzeć i wybrać coś najbardziej właściwego, trochę żałowała, że miały to być tylko trzy rzeczy, bo pewnie byłaby w stanie znaleźć ich więcej, jednak słowo się rzekło.
Mąż pociągnął ją za sobą w głąb uliczki, gdyby nie to, pewnie jeszcze przez kilka minut analizowałaby możliwości stojąc w miejscu, a tak będzie mogła po prostu przyjrzeć się wszystkiemu z bliska, co zdecydowanie było lepszym rozwiązaniem.
- Nie będziemy się dzisiaj przejmować semantyką. - To miało być spontaniczne, nie musieli ustalać żadnych zasad co do tego, jak ma wyglądać definicja przydatności. Po prostu całkiem miło będzie kupić sobie jakieś drobne upominki, skoro wcześniej nigdy tego nie robili. Nie, żeby była jakąś ogromną fanką zakupów, tym razem jednak naprawdę uważała to za wyśmienity pomysł.
- Żadnego kręcenia nosem, dobra, mamy jakiś limit czasowy, zdecydowanie potrzebuję limitu czasowego. - Wtedy będzie mogła się go trzymać, obawiała się bowiem, że istniała szansa na to, że przepadłaby między tymi stoiskami, oglądając bardzo dokładnie wszystko to, co wpadnie w jej ręce, a tego zdecydowanie lepiej byłoby uniknąć.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control