02.04.2026, 09:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2026, 09:19 przez Christopher Rosier.)
Słowa Victorii sprawiły, że gdzieś w głowie Christophera uruchomiły się analizy. Może i mógłby powiedzieć wszystko, co powiedział, ale jednak zwykle używałby trochę innych sformułowań, a poza tym… naprawdę nie zamierzał odpowiadać matce na to pytanie o „przyjacielskość”. Nie kiedy wokół było tyle osób. Czy jadł dziś coś dziwnego? Zwrócił pełne podejrzliwości spojrzenie ku drzwiom, za którym znikła asystentka, bo przynosiła mu dziś kawę. Czy mogła ją czymś doprawić? Śniadanie zjadł w kawiarni w pobliżu kamienicy rodziców, świeżo otworzyli ją po remoncie, a on miał trochę dość posiłków w towarzystwie dzieciaków, ale czemu mieliby coś mu podawać? Może raz był tam nieuprzejmy dla kelnerki, gdy zapomniała o jego zamówieniu, ale zazwyczaj dawał dobre napiwki i jeśli przesiadywał tam dłużej, bo miał ochotę poszkicować, zawsze składał kolejne zamówienia.
– Nie jestem pewien… – powiedział powoli, próbując sobie przypomnieć, czy tego karmelka któreś z kuzynostwa wcisnęło mu dzisiaj czy wczoraj, drobiazg, na który nie zwrócił uwagi. Ale chyba to było wczoraj, prawda? Więc jednak asystentka? Albo kelnerka? A może to ten poltergeist? Albo Cressida przekupiła… Zaraz. Cressida nie musiała nikogo przekupywać, była przecież tutaj.
– Cressida. Musiała coś na mnie rzucić – oświadczył zdecydowanym tonem.
– Christopherze, jestem pewna, że po prostu czujesz się zdenerwowany całą tą sytuacją – powiedziała Anelise z pozornym spokojem. – Nalegam, żebyśmy porozmawiali we troje.
– Po moim trupie – odparł Christopher porywczo, a potem uniósł dłoń do gardła. To znaczy tak naprawdę nie chodziło o to, że nie mogli rozmawiać we troje, ale to był naprawdę fatalny moment na to i chyba wolałby się rzucić z okna: jaka szkoda, że znajdowali się wciąż na parterze. Nie panował nad swoim językiem. Cressida zrujnowała salę, w której mieli wystawiane projekty. Zniszczyła jedną z sukienek, widziała to wszystko klientka, pracownice na pewno będą plotkować jak szalone, wszystko działo się na oczach Victorii, a poza tym dopiero zaczynali się spotykać. Nie, zdecydowanie nie powinni dyskutować nad herbatką we troje. – Widzicie? Coś jest nie tak. Nie idę na żadną herbatkę. Idę do uzdrowiciela – oświadczył zdecydowanie i nawet ruszył do drzwi, ale jakoś sobie przypomniał w ostatniej chwili, że chyba nie wypada ot tak wymaszerować i odwrócił się jeszcze do Lestrange. – Przepraszam, napiszę później, jak sprawdzę, co takiego zjadłem i może znajdę sposób na okrutną zemstę za podanie mi jakichś dziwnych rzeczy. Porozmawiamy we dwoje. Nie we troje!
– Nie jestem pewien… – powiedział powoli, próbując sobie przypomnieć, czy tego karmelka któreś z kuzynostwa wcisnęło mu dzisiaj czy wczoraj, drobiazg, na który nie zwrócił uwagi. Ale chyba to było wczoraj, prawda? Więc jednak asystentka? Albo kelnerka? A może to ten poltergeist? Albo Cressida przekupiła… Zaraz. Cressida nie musiała nikogo przekupywać, była przecież tutaj.
– Cressida. Musiała coś na mnie rzucić – oświadczył zdecydowanym tonem.
– Christopherze, jestem pewna, że po prostu czujesz się zdenerwowany całą tą sytuacją – powiedziała Anelise z pozornym spokojem. – Nalegam, żebyśmy porozmawiali we troje.
– Po moim trupie – odparł Christopher porywczo, a potem uniósł dłoń do gardła. To znaczy tak naprawdę nie chodziło o to, że nie mogli rozmawiać we troje, ale to był naprawdę fatalny moment na to i chyba wolałby się rzucić z okna: jaka szkoda, że znajdowali się wciąż na parterze. Nie panował nad swoim językiem. Cressida zrujnowała salę, w której mieli wystawiane projekty. Zniszczyła jedną z sukienek, widziała to wszystko klientka, pracownice na pewno będą plotkować jak szalone, wszystko działo się na oczach Victorii, a poza tym dopiero zaczynali się spotykać. Nie, zdecydowanie nie powinni dyskutować nad herbatką we troje. – Widzicie? Coś jest nie tak. Nie idę na żadną herbatkę. Idę do uzdrowiciela – oświadczył zdecydowanie i nawet ruszył do drzwi, ale jakoś sobie przypomniał w ostatniej chwili, że chyba nie wypada ot tak wymaszerować i odwrócił się jeszcze do Lestrange. – Przepraszam, napiszę później, jak sprawdzę, co takiego zjadłem i może znajdę sposób na okrutną zemstę za podanie mi jakichś dziwnych rzeczy. Porozmawiamy we dwoje. Nie we troje!