• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall

[Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#6
04.04.2026, 00:18  ✶  
- Jak inaczej podkreslić nieudolność instytucji jak nie przez zepsucie od głowy? Wizytówka naszej siły i jedności ulegająca powiewom wiatru jak poszarpana flaga rozgromionej armii, wciąż na swoim miejscu, choć nie w promieniach chwały, a w odorze gnijącego drewna sztandaru - odstawił szklankę. Spięte dotąd mięśnie uległy alkoholowemu rozluźnieniu, pozwoliły na derealizację, na panowanie nad najsilniejszymi atrybutami i wyłączeniem całej reszty, aby zaoszczędzić jak najwięcej energii przy przegrzaniu zbyt długo działającego systemu; nie pamiętał kiedy ostatni raz przespał noc, podświadomość trzymała go w swych szponach, był w klatce, tonąc w eflektorach areny z bezlitosnie skandującą publiką - jego wróg znał każde, następne posunięcie - walka z samym sobą rzadko kończyła się w jeden wieczór, wymagała zmiany metodologii.

- Ludzie o naszym statusie mają tendencję do odsuwania się od problemu, osiadania na laurach zdobtych przez przodków bogactw. Wyjazd, zostawienie za sobą tego bałaganu też było moją pierwszą myślą. Bo cóż mi zrobi zmiana władzy, śmierć kolejnych osób, gdy mogę wyciągnąć z banku wszystkie środku i zacząć spokojne życie po drugiej stronie globu? Nie patrzenie na całość, to jest problemem. Takim osobom musimy coś obiecać. Muszą albo nie mieć wyjścia, albo mieć perspektywę zdobycia czegoś kosztem własnego spokoju - przekalkulował chłodno swoje własne mrzonki o ideałach oraz odpowiedź Anthony'ego. Nauczył się w ostatnim czasie, że wyrażenie emocji bywało pomocne, ich wyrzucenie, przemielenie i przedyskutowanie pozwalało spojrzeń n problem z nowej, lepszej perspektywy - trzeźwiejszej, nawet mimo wypicia paru drinków.

- Pozwólmy im. Bez wysmyknięcia się kontroli nie ma prawdziwego dowodzenia, myślę że wciąż zdajesz sobię z tego sprawę. Ile ludzi, tyle światów, ich relacje między sobą podobne tym międzynarodowym. Spięcia są czymś naturalnym, wręcz pożądanym, cóż byśmy poczęli w natłoku myślących w ten sam sposób, bezużytecznych kopii? Możemy dać chętnym narzędzia, pozwolić się rozwijać, naszą bronią będzie rozwój i szersze perspektywy. Jeżeli od tego czy wręczymy im możliwości będzie zalezało przetrwanie, stojąca za tym ideologia nie będzie miała znaczenia dopóki, dopóty każdy z myślą o obaleniu naszej ideii będzie ograniczony przez skrzętnie zbudowany mechanizm zapewniający wieczne status quo. Bo jak inaczej mielibyśmy funkcjonować? Zbytnie przechylenie sie w którąkolwiek ze stron zazwyczaj kończy sie nieprzyjemnymi konsekwencjami - izolacja, powód do przetrwania, możliwości rozwoju, zapewnienie dachu nad głową sobie i swoim bliskim. Przecież tym powinni zajmowac sie obywatele, a nie dołączaniem do radykalnych stowarzyszeń wzniecających pożary pod wygodnymi siedzeniami zbudowanymi niewolniczą pracą ich przodków - Którą z nich jestem ja? Wydaje mi się, że drugą. mam wyjście, ale zaangażowanie w perspektywę budowania swojej własnej spuścizny jest atrakcyjniejsze na kartach historii niż krótka wzmianka o 'jakimś Elliottcie Malfoyu, który w strachu o swoje i syna życie zbiegł na inny kontynent, męczony cieniem Voldemorta i jego dryblasów po kraniec swego marnego życia'. Jestem tylko człowiekiem, lubię perspektywę pochwał, wybudowania pomnika trwalszego od spiżu i tak dalej - wywrócił teatralnie oczyma, poddając się chłopięcej filuterności, która mieszkała w nim na stałe i teraz ukazywała się częściej niż w spowitymi depresją i stresem, ciężarem ojcowskich rąk wczesnej dorosłości.

- Za późno to nie stwierdzenie, którego bym użył. 'W ostatnim momencie' o wiele bardziej pasuje. Im dłużej czekamy, tym więcej zdesperowanych dusz zbierzemy. Zmartwienie wydaje się twoim motywem przewodnim i nie mogę cię winić, ja również dzierżę na barkach jego ciężar. Myśl, że zmienimy coś dla tych, którzy są teraz, jest warta pochwały, ale mało realistyczna. Zmiany żywią się czasem, tak, nie mamy go za wiele, dlatego musimy zaciągnąć kredyt i jest to poświęcenie, na które jestem gotów - przecież nie on miał go spłacać, prawda? W razie czego miał sieć bezpieczeństwa, tak samo jak Anthony. Mogli wypisać się z inicjatywy - Pamiętajmy jednak, że kto ne próbuje ten żałuje, a kto spróbuje, powinien mieć plan B - dodał, podążając spojrzeniem za sylwetką rozmówcy.

- Cieszę się, że wzbudzam w tobie przyjemne uczucie nostalgii, to swego rodzaju zaszczyt - nie wyśmiewał, mówił szczerze, bo doceniał ciężką pracę Shafiqa. Inni mogli postrzegać go jako uprzywilejowanego liberała z klapkami na oczach, który dla własnej wygody nie widział niektórych krzywd, ale takie osoby nie rozumiały ciężaru polityki, dziejów, które nosiło się na ramionach, finezji wykonywanej pracy, wypowiadanych w napięciu słów, które pod sklepieniem wszystkich bankietowych żyrandoli musiały brzmieć równie pieknie, co teatralny wers utalentowanego aktora; pozwolenie sobie na fałsz równało się z pierwszymi stronicami gazet - Mimo wszystkiemu, co powiedziałem, ja nie myślę, że personalnie zmienię cokolwiek. Mogę co najwyżej przyczynić się do utworzenia mechanizmu, który tego dokona. Ulepszyć maszynę, której jestem trybikiem, której trybikiem jest mój ojciec, był jego ojciec i ojciec jego ojca. Rozumiem moją rolę i mimo próżności, chęci chwały staram sie być pragmatyczny. Jeżeli ten pragmatyzm to przytrzymanie twojej trzęsącej się ręki, która powinna popchnąć coś do przodu, to niechaj tak będzie - umilkł, mrużąc oczy, analizując pauzę w wypowiedzi drugiego mężczyzny i przewijając w głowie wypowiedziane przez niego słowa. Skrzętnie ułożony plan, dopieszczony sekret, którego rąbek mogli odkryć nieliczni. Zaufanie było kluczem, jaki dzisiejszego wieczora zdobył, prawda była brakującym elementem jego przemów, zrozumienie samego siebie i dopuszczenie do sparaliżowanego lękiem umysłu konceptu otworzenia się przed drugim człowiekiem. Wcześniej skrywał zbyt wiele, aby móc być wiarygodnym.

Arka - symbol elitaryzmu, wyboru najlepszych z najlepszych, aby przetrwali. W literaturze cud przetrwania i nowego początku, w praktyce jej bliskość do eugeniki odrażała. Dlatego pasowała idealnie do konceptu, który snuli w gabinecie Anthony'ego; pracowali dla wszystkich, martwiąc się o interes wybranych.

- Najciemniej pod latarnią - enigmatyczna zgoda wydała się unosić ciężkość brzasku nad Wielką Brytanią. Do świtu pozostała jeszcze chwila, choć nie najkrótsza. Elliott podążył śladami gospodarza i spinając rozluźnione mięśnie opuścił dotychczasowe miejsce spoczynku. Podszedł do okna i oparł się posładkami o parapet, twarzą odwracając się do starszego mężczyzny.

- Czy zcząłeś już nad tym pracę? - kontynuował, wciąż będąc nowicjuszem w całości konceptu. Domyślał sie, że dzisiejszej nocy nie pozna wszystkich szczegółów. To miał być początek, zaproszenie i moment ciepłych promieni słońca opadających na skąpaną zimnym, jesiennym deszczem londyński chodnik.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2268), Elliott Malfoy (2687)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall - przez Anthony Shafiq - 03.11.2025, 14:28
RE: [Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall - przez Elliott Malfoy - 10.11.2025, 02:27
RE: [Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall - przez Anthony Shafiq - 02.12.2025, 23:41
RE: [Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall - przez Elliott Malfoy - 12.12.2025, 01:48
RE: [Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall - przez Anthony Shafiq - 15.01.2026, 12:01
RE: [Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall - przez Elliott Malfoy - 04.04.2026, 00:18
RE: [Jesień 72, 1.10 Apartament Anthony'ego | Elliott & Anthony] Knelt by a shady wall - przez Anthony Shafiq - 13.04.2026, 14:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa