04.04.2026, 09:50 ✶
— Nie niekorzystnie. Po prostu wydajesz się zmęczona — wyjaśnił. Przecież nawet w tym momencie uważał Monę za ideał, najpiękniejszą osobę na świecie. Jednak zdążył już poznać, jak reagowała na stres lub znużenie długim dniem w pracy. Siedzenie za biurkiem stanowiło przecież torturę dla wolnego ducha stworzonego do tego, by chodzić po górach i opiekować się smokami. — Rozumiem ustalenia o poufności, oczywiście. Ale... Jeśli potrzebujesz komuś o tym opowiedzieć bez zdradzania szczegółów... jestem tu.
Nachylił się i złożył pocałunek na jej czole. Po wizycie Millie wciąż czuł, że ukrywał przed Moną prawdę. Chodziło oczywiście o Oko, a jakże. O organizację, z którą nikt by nie chciał mieć nic wspólnego. Tak strasznie się bał, że kobieta odrzuci go od siebie. Że znowu ich to rozłączy. Jednocześnie... im dłużej to odwlekał, tym bardziej sobie bruździł. Z każdą chwilą coraz więcej żalu czuł do ojca, który wprowadził go w szeregi tej organizacji.
To jeszcze nie ten dzień. Nie przy retrogradacji Merkurego — pomyślał
— W barze jest coraz lepiej. Nie udało się oczywiście uzyskać dofinansowania od Ministerstwa, ale jakoś to przeżyję. Chyba... będę musiał spieniężyć manuskrypty ojca. Może oddam je Klubowi Archeologicznemu pod warunkiem, że będę miał do nich stały dostęp. No ale nie jest to ważne na tę chwilę — spojrzał na Monę czule. — To jak? Gorąca czekolada?
Nachylił się i złożył pocałunek na jej czole. Po wizycie Millie wciąż czuł, że ukrywał przed Moną prawdę. Chodziło oczywiście o Oko, a jakże. O organizację, z którą nikt by nie chciał mieć nic wspólnego. Tak strasznie się bał, że kobieta odrzuci go od siebie. Że znowu ich to rozłączy. Jednocześnie... im dłużej to odwlekał, tym bardziej sobie bruździł. Z każdą chwilą coraz więcej żalu czuł do ojca, który wprowadził go w szeregi tej organizacji.
To jeszcze nie ten dzień. Nie przy retrogradacji Merkurego — pomyślał
— W barze jest coraz lepiej. Nie udało się oczywiście uzyskać dofinansowania od Ministerstwa, ale jakoś to przeżyję. Chyba... będę musiał spieniężyć manuskrypty ojca. Może oddam je Klubowi Archeologicznemu pod warunkiem, że będę miał do nich stały dostęp. No ale nie jest to ważne na tę chwilę — spojrzał na Monę czule. — To jak? Gorąca czekolada?