Gdy Ururu zaproponował, że zapłaci za nią Avelina spaliła jeszcze większego buraka. Czuła się dziwnie, gdy ktoś za nią płacił, gdyż zarabiała swoje pieniądze i potrafiła o siebie zadbać. Nie przerywała szukania jakichkolwiek monet w zawartości swojej torby, a nawet po kieszeniach. Wymiana zdań, którą prowadził jej towarzysz była dla niej naprawdę krępująca i nieprzyjemna. Gdy zauważyła, że Marquez również ma problem ze znalezieniem pieniędzy czuła się jeszcze bardziej skrępowana i przytłoczona tym zdarzeniem. Nigdy nie zapominała takich rzeczy jak pieniądze. Zawsze musiała przy sobie mieć chociaż kilka sykli, a tym razem nie miała kompletnie nic.
Gdy Ururu zaproponował, że ona zostanie, a on poleci po pieniądze natychmiast pokiwała głową mając nadzieję, że srebrzysto grzywy jest uczciwą osobą i jej tu nie wystawi, ale kelner nie był za bardzo zadowolony tą propozycją. Podniosła się z miejsca, aby móc lepiej przeszukać kieszenie płaszcza, ale nic to nie dało. Komenda o szykowaniu nóg ją przeraziła, ale zrozumiała, co miał na myśli mężczyzna. Wszystko działo się bardzo szybko, zaklęcie poleciało w stronę kelnera, Ururu zerwał się w kierunku drzwi, a Avelina długo nie myśląc poleciała w ślad za nim. Nigdy nie miała problemów z prawem, a teraz uciekała z restauracji nie płacąc za posiłek. Było to dla niej naprawdę stresujące przeżycie. Wypadając za Marquezem na ulicę nie zwracała uwagi na zbyt wiele rzeczy. Po prostu skupiała się na tym, aby trzymać się blisko Ururu. Nigdy nie będąc w tej sytuacji nie wiedziała jak uciekać z miejsca przestępstwa.
— Hej, wy stać! — do jej uszu dotarł jakiś dźwięk obcego głosu.
Chyba był to przedstawiciel BUMu, który ruszył za nimi. Avelina obejrzała się za mężczyzną czując jak jej serce opanowuje strach.
— Co teraz? – zapytała biegnąc za Ururu.