04.04.2026, 16:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.04.2026, 16:37 przez Thomas Figg.)
Kiedy zorientował się, że już nie jest jedynym, który przytula Millie uniósł swoje spojrzenie i zerkną ona Basiliusa, ale bez przygany, czy gniewu we wzroku. Tworzył teraz dość ciekawą plątaninę trójki ciał. Wpatrywał się w niego bystro jak kot gapiący się na pszczołę na kwiecie - z zaciekawieniem. Nieznacznie tylko kiwnął mu głową w jakiś sposób po prostu jego bliska obecność wydawała mu się właściwa - w tym momencie czy w ogóle... tego jeszcze nie wiedział, ale nie miał czasu tego teraz roztrząsać.
- Widzisz, nie damy cię zamknąć, nie musisz się martwić tym dłużej - samoistnie zaczął również robić wdechy i wydechy jak instruował Basilius - było coś uspokajającego w głosie magomedyka, że aż prawie sam uwierzył, że wszystko będzie dobrze i nic im nie grozi. CZcze nadzieje jak na kogoś z Zakonu, ale cóż, pomarzyć można...
Ani myślał ją puszczać, nawet jak się uspokoi, może i samolubnie ale chłonął jej bliskość zapewniając jednocześnie oparcie w chwili kryzysu. Może i trzęsła się nad swoimi wizjami powrotu do Lecznicy jak osika na wietrze, ale nie pozwoli jej uciec.
- Ja to bardziej jak kotwica... Ale - dodał z lekkim chichotem. - Jakby kto próbował cię tam zamknąć, to nie dam. Nawet jakbym musiał cię nie wiem... Porwać. Jesteś niska, do kufra się zmieścisz i cyk, przemycę cię za granicę i wywiozę do yyy nie wiem do Skandynawii. Wiecie jaka Szwecja i Norwegia jest piękna o tej porze roku? Może nie tak jak Szkocja, ale też ma swój urok. Można bez końca wędrować pagórkami porośniętymi wrzosem, pięknie tam jest, musimy się tam kiedyś wybrać - może i nie był najlepszy w pocieszaniu, ale w rzucaniu żartów i bezsensownym paplaniu już się odnajdywał. A snucie wizji beztroskiej wycieczki? Należało im się to, nawet jeśli nigdy nie pojadą, to jeśli choć na chwilę odwróci to ich myśli od tych tragicznych wydarzeń tym lepiej.
- Widzisz, nie damy cię zamknąć, nie musisz się martwić tym dłużej - samoistnie zaczął również robić wdechy i wydechy jak instruował Basilius - było coś uspokajającego w głosie magomedyka, że aż prawie sam uwierzył, że wszystko będzie dobrze i nic im nie grozi. CZcze nadzieje jak na kogoś z Zakonu, ale cóż, pomarzyć można...
Ani myślał ją puszczać, nawet jak się uspokoi, może i samolubnie ale chłonął jej bliskość zapewniając jednocześnie oparcie w chwili kryzysu. Może i trzęsła się nad swoimi wizjami powrotu do Lecznicy jak osika na wietrze, ale nie pozwoli jej uciec.
- Ja to bardziej jak kotwica... Ale - dodał z lekkim chichotem. - Jakby kto próbował cię tam zamknąć, to nie dam. Nawet jakbym musiał cię nie wiem... Porwać. Jesteś niska, do kufra się zmieścisz i cyk, przemycę cię za granicę i wywiozę do yyy nie wiem do Skandynawii. Wiecie jaka Szwecja i Norwegia jest piękna o tej porze roku? Może nie tak jak Szkocja, ale też ma swój urok. Można bez końca wędrować pagórkami porośniętymi wrzosem, pięknie tam jest, musimy się tam kiedyś wybrać - może i nie był najlepszy w pocieszaniu, ale w rzucaniu żartów i bezsensownym paplaniu już się odnajdywał. A snucie wizji beztroskiej wycieczki? Należało im się to, nawet jeśli nigdy nie pojadą, to jeśli choć na chwilę odwróci to ich myśli od tych tragicznych wydarzeń tym lepiej.