04.04.2026, 18:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.04.2026, 19:07 przez Brenna Longbottom.)
W wypadku Sauriela było trochę mniej przypadkiem, bo ten się odwrócił i jej rąbnął: Atreus dokładnie chciał przywalić Nottowi, i niechcący trafił ją. Może dlatego Brennie kojarzyło się to bardziej raczej z tym przypadkiem, gdy Bulstrode znikąd teleportował się jej przed nosem i w ciemnościach, bijąc się z kimś innym, rozwaliła mu buzię. I może dlatego nie odmaszerowała bez słowa, chociaż wciąż nie pojmowała, jak można sprowokować bójkę o quidditcha w środku akcji, a choć pewną okoliczność łagodzącą stanowiło to, że Thedore szarpnął go za kołnierz pierwszy, to Atreus całkiem wyraźnie dążył do konfrontacji.
Rzuciła Atreusowi spojrzenie z ukosa, ale skoro już sam przyznał, że chodziło o niego…
– Jego o to pytaj – oświadczyła, wskazując Bulstroda kciukiem. – Pobili się o… zaraz, jak to szło? Jakieś odsłanianie się z lewej? Będę musiała jutro pisać i przepraszać, że tak wyszło.
Normalnie uśmiechnęłaby się do Victorii uspokajająco, ale teraz po pierwsze, to trochę by bolało, po drugie, z powrotem ukryła obrażenia pod szalikiem, ledwo ruszyli w plątaninę londyńskich uliczek, zostawiając za sobą Dziurawy Kocioł. Księgarnia, szczęśliwie, leżała całkiem blisko, więc nie musieli męczyć się z niemagicznymi środkami transportu, a może ze względu na tę bliskość Pokątnej właśnie ponoć stała się miejscem „przerzutu” ksiąg o niepokojącej tematyce. O ile to faktycznie były powieści o nekromancji, a nie dzieło jakichś mugoli, którzy sprzedawali je wyznawcom jakiegoś wiccanizmu, satanizmu czy innego izmu, których Brenna niezbyt od siebie odróżniała.
– Nie chcę zwracać uwagi – szepnęła więc tylko, odbijając w boczną uliczkę, o tej porze już niemal opustoszałą, na końcu której miał znajdować się ich cel. – Jak tylko z tym skończymy nałożę maść, a potem się zobaczy, może znajdę kogoś, żeby mi to naprawił.
Być może uda się poprosić o pomoc Basiliusa. A jak nie, to nie był pierwszy siniak na twarzy w jej życiu.
Rzuciła Atreusowi spojrzenie z ukosa, ale skoro już sam przyznał, że chodziło o niego…
– Jego o to pytaj – oświadczyła, wskazując Bulstroda kciukiem. – Pobili się o… zaraz, jak to szło? Jakieś odsłanianie się z lewej? Będę musiała jutro pisać i przepraszać, że tak wyszło.
Normalnie uśmiechnęłaby się do Victorii uspokajająco, ale teraz po pierwsze, to trochę by bolało, po drugie, z powrotem ukryła obrażenia pod szalikiem, ledwo ruszyli w plątaninę londyńskich uliczek, zostawiając za sobą Dziurawy Kocioł. Księgarnia, szczęśliwie, leżała całkiem blisko, więc nie musieli męczyć się z niemagicznymi środkami transportu, a może ze względu na tę bliskość Pokątnej właśnie ponoć stała się miejscem „przerzutu” ksiąg o niepokojącej tematyce. O ile to faktycznie były powieści o nekromancji, a nie dzieło jakichś mugoli, którzy sprzedawali je wyznawcom jakiegoś wiccanizmu, satanizmu czy innego izmu, których Brenna niezbyt od siebie odróżniała.
– Nie chcę zwracać uwagi – szepnęła więc tylko, odbijając w boczną uliczkę, o tej porze już niemal opustoszałą, na końcu której miał znajdować się ich cel. – Jak tylko z tym skończymy nałożę maść, a potem się zobaczy, może znajdę kogoś, żeby mi to naprawił.
Być może uda się poprosić o pomoc Basiliusa. A jak nie, to nie był pierwszy siniak na twarzy w jej życiu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.