Uśmiech się poszerzył słysząc, że mężczyzna uznał otwarty sklep za szczęścia. Avelina lubiła ściągać do tego miejsca nowych klientów, gdyż wtedy czuła, że wykonywała naprawdę dobrą robotę i zasługiwała na swoją wypłatę. Gdy zapytał o maści rozgrzewające zmusiła swoje nogi do posłuszeństwa wyrzucając z siebie resztki nieuzasadnionego strachu i schowała się gdzieś za jednym z regałów poszukując odpowiedniego produktu. Chwilę jej to zajęło, ale ostatecznie znalazła jedno, małe opakowanie maści rozgrzewającej. Musiała dopisać to do listy ubytków w takim razie te maści. Była taka pora roku, że maści oraz eliksiry rozgrzewające były ostatnie to przygotowania.
— Niestety jeszcze nie uzupełniliśmy tego rodzaju asortymentu i mam tylko małe opakowanie maści, ale jeśli pan zechce może pan wrócić za dwa dni to postaram się przyrządzić eliksir i maści. Zależy, co pan najbardziej potrzebuje. – odpowiedziała z nadzieją, że mężczyzna dołączy do grona stałych klientów tego miejsca.
Mimo tej nieuzasadnionej obawy wobec niego Avelina starała się zyskiwać wszystkich wchodzących tutaj klientów, aby wracali. Dodatkowo pluła sobie w myślach, że zareagowała tak dziwnie na niego. Przyglądała mu się uważnie próbując wyrzucić z głowy uczucie kojarzenia go. Był przystojnym mężczyzną, więc może po prostu go z kimś pomyliła, lub minęła go kiedyś na ulicy. W końcu te ulice tutaj nie są jakoś szczególnie rozległe, a Pokątna to bardzo popularna ulica. Może kiedyś minęli się w Hogwarcie?
— I oczywiście, że można składać zamówienia. Wysyłamy czasami nawet listownie paczki jeśli jest taka potrzeba. – dodała jeszcze z ciepłym uśmiechem. — W ramach rekompensaty mogę dorzucić w gratisie jeszcze suszone goździki. – wyszła zza lady mijając mężczyznę energicznym krokiem kierując się do jednej szafki, gdzie były zawieszone w różnych woreczkach zioła. — Dodane do herbaty z miodem i pomarańczą bardzo przyjemnie rozgrzewają. Zapakować? – zapytała wracając za ladę.