Słowa Christophera sprawiły, że Victoria mocniej wygięła usta w uśmiechu. Cóż, wiara przychodziła do ludzi w różnych momentach. Dla niej do niedawna też była to po prostu tradycja, którą trzeba było uszanować, ale były w życiu takie chwile, które mocno zmieniały ogląd na sprawę i teraz… Choćby na Mabon poszła na nabożeństwo z zupełnie innym nastawieniem. I do świętowania Lammas również podchodziła już zupełnie inaczej. Śmiało można było powiedzieć, że jest osobą wierzącą, bo doświadczenie Limbo ją odmieniło.
Kuzyn Christophera był zadrą na sercu, to prawda, ale tak poza tym, co wyniósł na nowy poziom w stosunku do swojej matki, to Victoria raczej z dystansem podchodziła do relacji rodzice-dzieci. Choćby taki Sauriel… Victoria całkiem lubiła jego matkę, a Anna Rookwood nawet pomagała jej po Beltane z ogrodem, który został zniszczony przez wichurę (teraz nie zostało już po tym nic… ogień wypalił wszystkie rośliny, jakie tam kiedykolwiek rosły) – ale relacja Sauriela z matką była napięta i mało ze sobą rozmawiali. Nie miała więc problemu, by posłuchać o rodzicach, nawet jeśli sama o swoich nie mówiła za dużo (a zwłaszcza o matce), do momentu, gdy nie okazywało się, że słowo mamusi czy tatusia to największa świętość.
Uniosła wyżej brwi. Nott, Bulstrode, Rosier. Pamiętała, że Chris mówił jej, że spotykał się z Cressidą jakieś dwa miesiące, teraz wspomniał o Atreusie i jeszcze kimś i Lestrange rysował się przed oczami pewien obraz. O znajdywaniu kolejnej okazji – jak dokończyła sobie w myślach.
– Może próbować – gdyby się tym przejęła bardziej, to musiałaby przyznać, że ta kobieta ma większy wpływ na nią i ogólnie na otoczenie, niż w rzeczywistości mogła trzymać w rękach. A nie była przecież żadną znaczącą postacią, nikim istotnym… I Lestrange na pewno nie zamierzała pozwolić, by kimś takim się stała. – Poradzę sobie z nią – stwierdziła, mając nadzieję, że Chris nie będzie się tym bardzo martwić. Tym, co Cressida może jeszcze odwalić. – Temu Nottowi i Atreusowi też robi takie sceny zazdrości… zemsty… czymkolwiek to jest? Wiesz coś na ten temat? – zapytała za to, ciekawa do jakich granic sięga złość tej kobiety. I ilość wolnego czasu, którym dysponowała.
– Właśnie wyszliśmy – zauważyła i odpowiedziała mu uśmiechem na uśmiech, sięgając po swój kieliszek z winem. Fakt, to wyjście miało nieco inne podłoże, ale skoro nie byli na siebie źli czy obrażeni, to czemu nie zmienić tego w coś miłego? Nawet jeśli mieli tu kilka poważnych tematów po drodze. Victoria sama nie oczekiwała żadnych wielkich deklaracji, tym bardziej że sama nie była na nie gotowa, chociaż czas mijał, a ona mimowolnie coraz rzadziej myślała o Rookwoodzie. Nigdy o nim zresztą nie porozmawiali. Victoria wiedziała o Cressidzie (jak widać), ale nie bardzo o innych partnerkach Chrisa, on z kolei wiedział o swoim kuzynie (oczywiście), zaś o ostatnim narzeczeństwie Victorii nie powiedzieli sobie ani słowa. – Okej, czyli nie przejmujesz się za bardzo tymi plotkami, to dobrze.