• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[Jesień 72 11.10 The Globe | Ceolsige & Urd]Płynie czas, liczę dni co minęły daremnie

[Jesień 72 11.10 The Globe | Ceolsige & Urd]Płynie czas, liczę dni co minęły daremnie
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#4
06.04.2026, 22:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.04.2026, 21:25 przez Ceolsige Burke.)  
Muzyka na scenie stała się tłem, odległym szumem, który zamiast angażować uwagę, zaczął ją usypiać. Sztywny, perłowy kołnierz Ceolsige, który dotąd dumnie wspierał jej podbródek, teraz zdawał się jedynie więzić głowę szukającą oparcia. Kreacja, mimo pozornej sztywności niosła w sobie dużo komfortu. Otulona kojącymi, znajomymi zapachami, miękką tkaniną oraz towarzystwem, którego od dawna wyglądała Ceolsige odprężyła się w sposób, który zupełnie umknął jej uwagi.
Gdy sen ostatecznie zwyciężył, duma panny Burke ustąpiła miejsca grawitacji. Jej głowa, ozdobiona misternymi warkoczami i lodowatą wstążką, opadła miękko, znajdując przystań na ramieniu Urd. Ciało Ceolsige, dotąd spięte i kontrolowane, teraz zupełnie się rozluźniło. Jej ramię osunęło się z podłokietnika, a łokieć oparł się o bok Urd, sprawiając, że czarna, wełniana szata panny Burke niemal stopiła się ze śliwkowym jedwabiem Nordgesim. Delikatna kaskada jej włosów, niewielką falą przepłynęła za ruchem głowy, spływając teraz po jedwabnym materiale sukni i muskając przytulone ramiona. Granica między dwiema kobietami zacierała się w cieniu loży maskowana przez tak zbliżony odcień ich włosów.
Niemal bezwładna głowa, wsparta policzkiem o mostek, kiwała się spokojnie w takt oddechów Urd, niepomna już zupełnie jak jakikolwiek rytm melodii płynącej ze sceny. Miarowy, spokojny oddech nieregularnie, ciepłym zefirem wzruszał mgiełkę perfum okalającą odsłoniętą skórę swojej przystani.
Kiedy palce Urd zaczęły kreślić na dłoni Ceolsige ochronne znaki, ciało paserki zareagowało instynktownie, pozostając wciąż w głębokim uśpieniu. Pod wpływem dotyku, szczupłe palce Ceolsige drgnęły. Paznokcie, nienagannie wypielęgnowane i gotowe do precyzyjnego sprawdzania autentyczności monet, teraz mimowolnie i powoli skurczyły się spoczywając na udzie Urd. Końcówkami zagarnęły warstwę jedwabiu, marszcząc go w drobnym, nerwowym geście. Jakby podświadomość wyczuła dotyk cennego skarbu pod opuszkami śniących palców. Odruch o tyle gwałtowny co chwilowy. Pozornie drapieżny, w gruncie delikatny na skutek sennego rozluźnienie. Skurcz przeminął w jednej chwili w towarzystwie głębszego wydechu kobiety. Jakby podświadomie na ten moment wstrzymała oddech by po chwili pozwolić my przyśpieszyć nim sen ponownie nadał mu miarowy rytm.
Spokój przerwały pierwsze, dźwięczne uderzenia fortepianu, które wdarły się do loży, rozrywając senną suitę. Ceolsige gwałtownie otworzyła oczy, choć jej ciało nie wykonało żadnego obronnego lub gwałtownego ruchu. Tylko drobne detale zdradziły powrót świadomości: niemal niezauważalne drgnięcie głowy i nagły, przyspieszony rytm oddechu, który na powrót stał się czujny. Przez ułamek sekundy jej wzrok błądził po "pejzażu" tuż przed nią – krawędzi ametystowej broszy, fakturze śliwkowego jedwabiu i jasnej skórze szyi Urd.
Zamiast jednak natychmiast się wyprostować, Ceolsige pozwoliła, by jej policzek, wciąż przytulony do mostka towarzyszki, poruszył się w szerokim, miękkim uśmiechu. Uśmiechu, który wyrażał jej wewnętrzne zadowolenie na równi z rozbawieniem. Poruszyła głową minimalnie, niemal niewidocznie. O tyle po poczuć zmianę nacisku i ciepła bijącego od gładkiej skóry ramienia na którym spoczywała. Jej dłoń, wciąż spoczywająca na udzie Urd, poruszyła się leniwie. Delikatnym, wręcz czułym ruchem pogładziła materiał, rozprostowując zmarszczony wcześniej jedwab, jakby zacierając ślady swojej chwilowej słabości. Jeszcze delikatnie musnęła otwartą dłonią gładką tkaninę, jakby próbowała pociągnąć magicznie za sobą wrażenie ciepła i rytmiczne drżenia wywoływane biciem serca.
Dopiero wtedy, z wyczuwalnym oporem, który niechętnie zwalczała, zaczęła unosić głowę. Ruch był powolny, płynny, niemal ślizgający się po barku Urd. Towarzyszył mu cichy szelest szaty, podczas gdy kolejne jej fragmenty poruszały się wraz z nią. Wyprostowała się z ociąganiem zataczając głową szerszy łuk. Tak by jej blond kosmki grzecznie wróciły na miejsce kiedy przekrzywiła głowę spoglądając na twarz towarzyszki.
Gdy ich spojrzenia się spotkały, w błękitnych tęczówkach Ceolsige wciąż tliła się senna mgiełka, ale towarzyszył jej uśmiech szczerego zadowolenia. Prawą dłoń zsunęła z uda kuzynki, pozwalając, by ich dłonie zniknęły na chwilę pod czarną mgiełką rękawa. Obracając delikatnie dłoń musnęła na chwilę swoimi palcami te, które chwilę wcześniej kreśliły ochronne znaki. Spojrzenie błękitnych oczu na chwilę spoczęło na półprzeźroczystej tkaninie, która teraz okrywała splecione palce dwóch dłoni spoczywające na jednym podłokietniku. Jej palce delikatnie zacisnęły się na zdobyczy, jakby sprawdzając przez chwilę jej prawdziwość.
- Wybaczy mi kuzynko...  – szepnęła, a jej głos, wciąż niski i zachrypnięty po śnie, miał w sobie nutę zawadiackiej kokieterii. – Stęskniłam się chyba za tak luksusowo miękkim i pachnącym posłaniem, że zupełnie straciłam czujność. Mam nadzieję, że moje... niedopasowanie do powagi Peer Gynta nie przeszkodziło ci zbytnio w odbiorze sztuki?
W jej spojrzeniu, choć wciąż łagodnym, błysnęła iskra przekory. W tej powierzchownej zaczepce była delikatna nadzieja, że może jednak trochę przeszkodziła.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (1534), Pan Losu (83), Urd Nordgesim (1560)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72 11.10 The Globe | Ceolsige & Urd]Płynie czas, liczę dni co minęły daremnie - przez Urd Nordgesim - 18.03.2026, 23:03
RE: [Jesień 72 11.10 The Globe | Ceolsige & Urd]Płynie czas, liczę dni co minęły daremnie - przez Ceolsige Burke - 22.03.2026, 18:40
RE: [Jesień 72 11.10 The Globe | Ceolsige & Urd]Płynie czas, liczę dni co minęły daremnie - przez Urd Nordgesim - 01.04.2026, 12:33
RE: [Jesień 72 11.10 The Globe | Ceolsige & Urd]Płynie czas, liczę dni co minęły daremnie - przez Ceolsige Burke - 06.04.2026, 22:03
RE: [Jesień 72 11.10 The Globe | Ceolsige & Urd]Płynie czas, liczę dni co minęły daremnie - przez Urd Nordgesim - 13.04.2026, 22:08
RE: [Jesień 72 11.10 The Globe | Ceolsige & Urd]Płynie czas, liczę dni co minęły daremnie - przez Pan Losu - 13.04.2026, 22:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa