07.04.2026, 14:39 ✶
Benjy,
Przyjmij moje najszczersze kondolencje z powodu ostatecznego upadku Twego libertynizmu.
Przyznam, że powrót do kraju bywa dla wielu doświadczeniem dezorientującym, lecz rzadko kiedy prowadzi do aż tak radykalnych aktów. Wieść o Twojej kapitulacji, wybacz, “statecznym osiedleniu się na łanach ojczyzny”, dotarła do mnie późno, lecz wciąż szybciej, niż kiedykolwiek docierały do Ciebie rozsądne argumenty. Nie będę rozwijał tej obserwacji bardziej, by nie psuć Ci reputacji człowieka nieprzewidywalnego, na którą pracowałeś z godną podziwu konsekwencją. Wiesz, o czym mówię.
Przyjmij więc moje spóźnione powinszowania. Nie będę udawał zaskoczenia tam, gdzie go w istocie brak. Wbrew Twoim wieloletnim deklaracjom o umiłowaniu swobody, chaosu i wszelkich jego pochodnych, było aż nadto oczywiste, że od pewnego czasu poruszasz się jak człowiek nie tyle wolny, co pozostający pod całkiem dobrowolnym nadzorem i, co bardziej niepokojące, najwyraźniej z tego faktu zadowolony. Słusznie.
To, że tak wybitna kobieta zdecydowała się objąć nad Tobą dożywotnią kuratelę, jest cudem, który dowodzi, że Opatrzność ma jednak słabość do beznadziejnych przypadków. Pozostaje mieć nadzieję, że nie nadużyjesz tej łaski w tempie właściwym Twoim dotychczasowym przedsięwzięciom. Mówiąc bez ironii: zadbaj o to, by nie był to fakt jedynie przejściowy.
Niech Wasze wspólne życie okaże się mniej widowiskowe, niż sugerowałby Twój dotychczasowy dorobek, a bardziej trwałe, niż ktokolwiek niewtajemniczony miałby prawo zakładać.
Z wyrazami szczerego niedowierzania
Cornelius