08.04.2026, 11:49 ✶
Flint zamrugał, odrobinę się skwasił, a kiedy dotarło do niego, jak bardzo odcisnęło się to na jego twarzy, momentalnie zmarszczył nos i wiedział już, Victoria będzie się nad tym zastanawiała. Oczywiście przeszło mu przez myśl, żeby zbyć ją uśmiechem i w ogóle tego nie przyznawać, bo łatwiej było pewnych tematów unikać, niż zanurzać się w tych wszystkich emocjach i zdawać sobie sprawę z rzeczy, z których zdawać sobie sprawy nie chciał, ale no… to nie było też tak, że zakopywanie wszystkich niewygodnych tematów przychodziło mu z łatwością. Niektóre rzeczy osiadały na sercu na dłużej.
– Zawsze kiedy przypomina mi się, że spędzasz dni i noce na walce z tym szaleństwem, to robi mi się niedobrze – przyznał wreszcie. Zdawał sobie z tego, że zarówno w wyznaniu jak i jego aurze zabrakło typowego dla niego wdzięku, ale przynajmniej zrzucił ten balast. Dla kogoś innego było to zapewne oczywiste i przewidywalne w tego typu relacji, ale dla Flinta znaczyło przecież coś więcej, a… brak kłamstw nie szedł wcale w parze z pełną szczerością. Część własnego życia wciąż uważał za literacką fikcję. – Cóż, ja nie mam szczególnie wypchanego kalendarza – sam przecież decydował kiedy, gdzie i jak będzie pracował – czego ta wizyta była dobrym przykładem – więc tak, wyślij mi list z proponowaną datą, a ja się pojawię. – A później uniósł w górę brew. – Jaki ślub? – Bo przecież powiedziała to tak, jakby powinien wiedzieć.
– Zawsze kiedy przypomina mi się, że spędzasz dni i noce na walce z tym szaleństwem, to robi mi się niedobrze – przyznał wreszcie. Zdawał sobie z tego, że zarówno w wyznaniu jak i jego aurze zabrakło typowego dla niego wdzięku, ale przynajmniej zrzucił ten balast. Dla kogoś innego było to zapewne oczywiste i przewidywalne w tego typu relacji, ale dla Flinta znaczyło przecież coś więcej, a… brak kłamstw nie szedł wcale w parze z pełną szczerością. Część własnego życia wciąż uważał za literacką fikcję. – Cóż, ja nie mam szczególnie wypchanego kalendarza – sam przecież decydował kiedy, gdzie i jak będzie pracował – czego ta wizyta była dobrym przykładem – więc tak, wyślij mi list z proponowaną datą, a ja się pojawię. – A później uniósł w górę brew. – Jaki ślub? – Bo przecież powiedziała to tak, jakby powinien wiedzieć.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr