Necronomicon / Inne miejsca
Po wymianie listownej z szanowną kuzynką, która najwyraźniej dała mu do zrozumienia, że rodziną powinien się zainteresować, nie odpisał jej na ostatnią korespondencję. Gdyby pewnie nie napisała w tych sprawach, zapewne wciąż Renigald nie zainteresował się losem swoich rodziców. A tak, w międzyczasie, zdążył już odwiedzić rodzinny dom i sklep matki, w celu zapewnienia nowej odzieży.
Rodzina powinna się wspierać. W rodzinie powinni sobie pomagać. Nawet jeżeli wychodził na durnia, to matka nie odmówiła mu noclegu w ich domu, w jego starym pokoju. Bo przecież, gdzie miał mieszkać, jak połowa mieszkania spaliła mu się? W tym najważniejsze pomieszczenie, będące sypialnią i garderobą.
Długo też myślał, czy powinien odwiedzić innych członków rodziny, a tym bardziej kuzynkę, która chyba jako jedyna do niego napisała z troską o bezpieczeństwo po atakach szaleńców na Londyn. Trudno było mu stwierdzić, kto zaczął i dlaczego. Za mało może siedział w polityce? Powinien bardziej zainteresować się tym, co dzieje w kraju, niż tym, co ma zazwyczaj na sobie.
Zwiedzanie magicznych dzielnic, nie należało tym razem do przyjemnych widoków, kiedy widziało się wiele zniszczeń, brudu i spalenizny. Mieszkańców pracujących nad naprawami, matek opłakujących straty w dzieciach. Czy powinien się tym przejmować? Nie umiał jakoś. Nie uznawał tego za swój problem.
Skręcił na Aleję Horyzontalną, krzyżującą się z ulicą Śmiertelnego Nocturnu, gdzie minął sklep Weasleyowej w niezbyt dobrym stanie. Miał jednak dziwne przeczucie, że Penny sobie poradziła, zdążyła uciec. Ale czy była bezpieczna? Przez moment ciągnęło go, aby tam wejść, sprawdzić. Obiecał jednak, że nie będzie się tam kręcił. Odwrócił wzrok i ruszył w głąb ciemnej ulicy spowitej, uczęszczanej tylko przez odważnych.
Szukał zakładu pogrzebowego. Starając się nie wdepnąć w coś, co by zabrudziło jego drogie, jeżeli nie jedyne na chwilę obecną buty. Gdy tak spoglądał na tutejsze budynki, nie miałby zapewne porównania do obecnego stanu z ulicą Pokątną. Nie zaprzątał sobie tym głowy, mijając właśnie jakiegoś obleściucha, co mu się dziwnie przyglądał. Na szczęście, nie miał zamiaru zaczepiać.
W końcu oczom młodego Malfoya, ukazał się znany szyld zakładu pogrzebowego Necronomicon. Stojąc przed drzwiami, dopiero zaczął zastanawiać się, czy powinien uprzedzić Lorraine o swojej obecności. Umówić na spotkanie? Może powinien. Postanowił jednak zrobić jej niezapowiedzianą wizytę. Skoro już tutaj jest, nie będzie się wycofywać, aby wysłać jej list, bo nagle stwierdził inaczej.
Nacisnął klamkę, otworzył drzwi i przekroczył magiczny próg, który okazał się widocznie dla Malfoya łaskawy. Blondyn rozejrzał się wstępnie, szukając znanej sobie blondwłosej kuzynki. Zamknął drzwi i poprawił na sobie płaszcz, podziwiając wnętrze wyposażone w trumny. Nawet podszedł do jednej z ciekawości, sprawdzając znajdującą się w niej poduszce. Chcąc dotknąć, sprawdzić jak bardzo jest miękka i z jakiego materiału wykonana.