09.04.2026, 01:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.04.2026, 01:54 przez Basilius Prewett.)
Widząc że Thomas się krztusił, w czym nie było nic dziwnego zważywszy na zadane mu pytanie, Basilius szybko zaczął oklepywać Figga po plecach, aż ten przestał aktywnie umierać od grzańca.
– Tak, dokładnie o to mi chodziło. Skąd wiedziałaś? – odparował w stronę Millie zakładając że skoro ona walczyła z nim za pomocą seksualno-szokującego słownictwa, tak on może w ten sam sposób skontrować ten atak i fałszywie potwierdzić jej pomysły odnośnie jego własnych myśli i tego co można było robić z drugim mężczyzną.
Nie zmieniało to jednak faktu, że z jakiegoś dziwnego powodu był naprawdę ciekawy odpowiedzi Thomasa, a gdy ten już jej udzielił... Hm... Nigdy by się do tego nie przyznał, ale skłamałby gdyby powiedział, że pewien cień rozczarowania nie przemknął przez jego ciało, gdy odpowiedź nie była aż tak twierdząca jak mogłaby być. Oczywiście nigdy wcześniej nie roztrząsał romantycznych zainteresowań Figga, zakładając że były one jednak takie same jak większości magicznego Londynu, ale teraz gdy pojawiła się możliwość, że było inaczej to... Sam nie wiedział. Chyba po cichu liczył, że wątpliwości w tym zakresie byłyby kolejną rzeczą, która mogłaby ich łączyć. W końcu powiedzenie o tym Millie... Pomogło mu chyba bardziej niż wcześniek zakładał. Zresztą mniejsza o to.
– Gratulacje. Przeżyłeś – powiedział w stronę Figga, po czym upił trochę swojego grzańca skoro środkowa osoba miała pić za zdrowie pozostałem dwójki. Następnie chwycił za kostki i ponownie spróbował swojego szczęścia, nawet nie myśląc o tym aby porzucić tę zabawę. Nie było przecież żadnej wątpliwości, że tylko kilka rzutów kostkami dzieliło go od zadania jakiegoś pytania Millie.
W pierwszej chwili ucieszył się, że trafi mu się naprawdę dobry wynik po czym zorientował się, że do tego wyniki potrzebował trójki. Skrzywił się nieco i spróbował przerzucić jedynkę.
Wypadła kolejna jedynka. Oczywiście.
– Tak, dokładnie o to mi chodziło. Skąd wiedziałaś? – odparował w stronę Millie zakładając że skoro ona walczyła z nim za pomocą seksualno-szokującego słownictwa, tak on może w ten sam sposób skontrować ten atak i fałszywie potwierdzić jej pomysły odnośnie jego własnych myśli i tego co można było robić z drugim mężczyzną.
Nie zmieniało to jednak faktu, że z jakiegoś dziwnego powodu był naprawdę ciekawy odpowiedzi Thomasa, a gdy ten już jej udzielił... Hm... Nigdy by się do tego nie przyznał, ale skłamałby gdyby powiedział, że pewien cień rozczarowania nie przemknął przez jego ciało, gdy odpowiedź nie była aż tak twierdząca jak mogłaby być. Oczywiście nigdy wcześniej nie roztrząsał romantycznych zainteresowań Figga, zakładając że były one jednak takie same jak większości magicznego Londynu, ale teraz gdy pojawiła się możliwość, że było inaczej to... Sam nie wiedział. Chyba po cichu liczył, że wątpliwości w tym zakresie byłyby kolejną rzeczą, która mogłaby ich łączyć. W końcu powiedzenie o tym Millie... Pomogło mu chyba bardziej niż wcześniek zakładał. Zresztą mniejsza o to.
– Gratulacje. Przeżyłeś – powiedział w stronę Figga, po czym upił trochę swojego grzańca skoro środkowa osoba miała pić za zdrowie pozostałem dwójki. Następnie chwycił za kostki i ponownie spróbował swojego szczęścia, nawet nie myśląc o tym aby porzucić tę zabawę. Nie było przecież żadnej wątpliwości, że tylko kilka rzutów kostkami dzieliło go od zadania jakiegoś pytania Millie.
Rzut 1d6 - 5
Rzut 1d6 - 6
Rzut 1d6 - 1
Rzut 1d6 - 2
Rzut 1d6 - 4
W pierwszej chwili ucieszył się, że trafi mu się naprawdę dobry wynik po czym zorientował się, że do tego wyniki potrzebował trójki. Skrzywił się nieco i spróbował przerzucić jedynkę.
Rzut 1d6 - 1
Wypadła kolejna jedynka. Oczywiście.