Świeże powietrze. Zaczerpnęła tchu oddychając szybko i ciężko. Nie była przyzwyczajona do takiego biegania, ale była zadowolona, że nie zostawiła Ururu na pastwę tego BUMowca. Nie zdążyła jednak zbyt długo nacieszyć się odpocząć, ponieważ mężczyzna pociągnął ją w stronę uliczki. Pozwoliła mu na to, ponieważ za bardzo bała się konsekwencji ucieczki z restauracji bez płacenia. Pewnie skończyłoby się na jakimś mandacie, ale nie była w stanie racjonalnie myśleć. Myślała, że przeczekają w tym miejscu chwilę i będą mogli wrócić do domu, ale Ururu wciągnął ją do kamienicy.
Zaczynała czuć się niepewnie, ponieważ nigdy nie chodziła po obcych miejscach z prawie obcym mężczyzną. Nie protestowała jednak dając się ciągnąć w głąb tego miejsca. Półmrok panujący tutaj nie pozwalał jej się uspokoić, a oddech nadal był nierówny i szybki po niedawnej ucieczce przed władzami.
— Czy to konieczne? – zapytała szeptem, ale nie próbowała nawet wyrywać swojej dłoni z jego uścisku. Przyzwyczaiła się do tego zbyt szybko. Zdecydowanie dzisiaj była najmniej racjonalną osobą na świecie.
Pod wpływem emocji cicho się zaśmiała. Po dłuższej chwili wydawało jej się to wszystko zabawne. Uciekali właśnie przed BUMowcem z powodu niezapłaconego rachunku w restauracji. Było to naprawdę zabawne. W końcu spojrzała na swojego towarzysza przypominając sobie o ich splecionych dłoniach. Na jej policzkach były ogromne wypieki z powodu zmęczenia i zawstydzenia zaistniałą sytuacją. Rozluźniła uścisk, ale nie wyrywała swojej dłoni nie do końca wiedząc dlaczego. Cicho chrząknęła i oparła się o ścianę.
— Co teraz? – zapytała nadal szepcząc.