10.04.2026, 18:59 ✶
– Utrzymuję kontakt z masą ludzi ze szkoły – odparła Brenna, szczerze zdziwiona, że w ogóle było w tym cokolwiek dziwnego. Nie chodziło tylko o te osoby, z którymi spotykała się ot tak na co dzień, bo nawet jeżeli nie widziała kogoś od bardzo dawna, po Spalonej chciała wiedzieć, czy wszystko z nimi w porządku. Do takiego Vinca na przykład dalej pisała, chociaż wyjechał z Anglii jeszcze latem, w jakichś tajemniczych interesach Prewettów. – Bo tak sobie myślę, że nie bardzo chciałby, żebym opowiadała, że się z kimś pobił na Nokturnie, ale jeżeli to takie istotne, chodzi o Theodora Notta. I mogę ci pokazać ten list, leży chyba dalej z innymi papierami, niczego tam nie ma…
Nie byłaby zdziwiona, gdyby Victoria w ogóle go nie pamiętała, skoro był Gryfonem i jeszcze rok od nich starszym.
Starannie odłożyła hipogryfa na miejsce, by ruszyć na zaplecze, do Atreusa, który zdawał się emanować wręcz obrażeniem na świat, je obie, a w szczególnie już na nią, patrząc po tym, jak cmokał i się odwracał. Nie potrzeba było nawet aurowidzenia, żeby to wyczuć.
– Hm… możemy zapisać adres, a poza tym spróbować podmienić paczkę albo po prostu przysłać kogoś, kto będzie je obserwował… Ale tak sobie myślę, że najprościej pewnie jeżeli ktoś magiczny to tutaj odbiera i potem przenosi, to nie jest daleko – stwierdziła Brenna az pewnym zastanowieniem, utkwiwszy wzrok w paczce. Sam adres, żadnego nazwiska. A potem nachyliła się lekko ku Atreusowi. – O co właściwie się tak wkurzasz? – mruknęła cicho, bo może to nie był najlepszy moment, ale dosłownie miała wrażenie, że to wkurzenie zaraz będzie można ciąć nożem, a jeśli o to, że Thedore ją ponoć podrywał… to przecież raz już mu przyłożył, dwa, jak to ogłosił, nie próbowała się wykłócać, tylko powiedziała, że nawet jeśli, to nie jest zainteresowana!
Nie byłaby zdziwiona, gdyby Victoria w ogóle go nie pamiętała, skoro był Gryfonem i jeszcze rok od nich starszym.
Starannie odłożyła hipogryfa na miejsce, by ruszyć na zaplecze, do Atreusa, który zdawał się emanować wręcz obrażeniem na świat, je obie, a w szczególnie już na nią, patrząc po tym, jak cmokał i się odwracał. Nie potrzeba było nawet aurowidzenia, żeby to wyczuć.
– Hm… możemy zapisać adres, a poza tym spróbować podmienić paczkę albo po prostu przysłać kogoś, kto będzie je obserwował… Ale tak sobie myślę, że najprościej pewnie jeżeli ktoś magiczny to tutaj odbiera i potem przenosi, to nie jest daleko – stwierdziła Brenna az pewnym zastanowieniem, utkwiwszy wzrok w paczce. Sam adres, żadnego nazwiska. A potem nachyliła się lekko ku Atreusowi. – O co właściwie się tak wkurzasz? – mruknęła cicho, bo może to nie był najlepszy moment, ale dosłownie miała wrażenie, że to wkurzenie zaraz będzie można ciąć nożem, a jeśli o to, że Thedore ją ponoć podrywał… to przecież raz już mu przyłożył, dwa, jak to ogłosił, nie próbowała się wykłócać, tylko powiedziała, że nawet jeśli, to nie jest zainteresowana!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.