Milczenie było potwierdzeniem - trudno. Mogło również być też zaprzeczeniem, jak się nad tym człowiek zastanowił. Atreus to byłby w stanie teraz twierdzić, że on absolutnie jej szanownego imienia nie pamiętał, nawet gdyby zniknęła mu z oczu, no bo przeginała jednak trochę. A trzepnąć jej przecież nie mógł.
Może był i trochę obruszony, ale dobrze było widzieć, że Victoria posiadała odrobinę rozsądku i podzielała najwyraźniej jego spojrzenie na sprawę. Kolega. Kolega!!! I on miał koleżanki ze szkoły, ale aktualnie utrzymywał z nimi kontakt raczej dlatego, że było mu tak po drodze. Na pewno jednak nie wysyłał im zatroskanych listów odnośnie tego, jak im się podziało po Spalonej Nocy, bo jakby nie patrzeć - sam miał za dużo problemów na głowie, by się tym przejmować.
Kiedy przyszły do niego, łaskawie się nie odezwał, pozwalając by same dochodziły do kolejnych wniosków. Z resztą, nie miał wiele tutaj do dodania, bo trochę wychodził z założenia, że faktycznie ktoś tutaj przychodził i wynosił te rzeczy na Nokturn. Tak było najprościej i też nie zwracano się przy tym za dużej uwagi.
- Zostawiłbym ją i kogoś tu przysłał - podsumował krótko, obrzucając jedną i drugą szybkim spojrzeniem, ale wrócił nim do Brenny kiedy ta zadała swoje pytanie. Przesunął się, trochę zmuszając Lestrange żeby się cofnęła, bo nie było na tym zapleczu wcale aż tak dużo miejsca. - Daj nam chwile - a zrobił to tylko po to, żeby zamknąć jej drzwi przed nosem. Odwrócił się, wzdychając przy tym ciężko, ale też nie odpowiadając nic. Wlepił tylko oczy w Brennę, oczekując chyba, że może ma jakieś własne wnioski na ten temat.