• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest?

[26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest?
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#12
10.04.2026, 21:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.04.2026, 21:34 przez Leviathan Rowle.)  

Leviathan bardzo nie chciał znajdować się teraz w chatce Helloise, która nagle wydawała mu się tak obca i wręcz odstręczająca. Dlatego właśnie chciał, żeby siedziała cicho i ważyła słowa, jeśli chodziło o śmierciożerców, bo gdzieś podskórnie czuł że i tak skończy się to w ten sposób. Że zmuszona będzie przestać być Helloise, wiedźmą spod Kniei, która żyła w domku na kurzej nóżce i będzie zmuszona przypomnieć sobie jak miała na nazwisko. A wraz z nią będą musieli sobie przypomnieć o tym inni. Stał i słuchał jej, ale wydawał się w ogóle nie reagować na słowa, które unosiły się w powietrzu. Nieruchawy, we właściwej dla siebie manierze, zastygnięty dokładnie tak jak ustawiła go na deskach chatki teleportacja i jedyne co się poruszało to mrugające czasem oczy, które wlepione były w nią, nie ważne czy mówiła do niego czy zwróciła się wreszcie do Louvaina. Ale kiedy wreszcie odwróciła się do niego na nowo, kiedy ponownie spojrzała mu w oczy, patrzył na nią tylko przez moment bo źrenice zaraz delikatnie przesunęły się za jej ucho, obdarzając czyhającego tam Martesa.

Bardzo upodobał sobie Helloise, która była leśną zjawą. Wolnym duchem, którego nikt nie mógł w pełni pochwycić i który żył na swoich zasadach. On mógł pojawiać się w chatce by równie szybko z niej zniknąć, dzieląc się przykazaniami, zakazami i prośbami, ale to ona pod koniec dnia miała moc sprawczą nad tym, jakie decyzje podejmie. Nie było takiej siły na niebie i ziemi, która uwiązałaby ją jednoznacznie w miejscu, tylko dlatego że niebo i ziemia było częścią natury, nad którą ona miała w jego oczach władzę. Drzewa przodków szeptały do niej, a ona szeptała do nich. Do ziemi na której rosły i do roślin, które pielęgnowała swoimi dłońmi. Szeptała również do niego, bez potrzeby używania przy tym słów, kiedy dzielili samotne chwile na skraju Kniei. Tutaj, w tej samej izbie, którą teraz dewastował swoją obecnością Lestrange.

Wyglądałaby równie pięknie w płomieniach, jak i pośród zieleni. Ogień został jej nadany z urodzenia, gotowy przysłużyć się jej, gdyby tylko o to poprosiła. A mimo tego, wiedział że byłby dla niej końcem zbyt tragicznym i niesprawiedliwym. Zasługiwała na zieleń. Na bluszczowe girlandy zwisające nad jej grobem i asfodele porastające ziemię. Zieleń była tym, co zostawało gdy żarliwość przygasała, a wewnętrzna pasja umierała. Gdy odchodziło się z tego świata, odciski stóp porastała trawa, mech porastał nagrobek, a kiedy wstawał kolejny dzień, zieleń rozprzestrzeniała się porastała wszystko na nowo. Tak, Hela zasługiwała na to, by rozrastać się z tą zielenią już po wsze czasy, karmiąc ją i użyźniając.

Nie mógłby więc jej spalić do gołej ziemi.

Nie było w nim zbyt wiele zastanowienia nad słowami do których uciekł się Louvain. Rozbrzmiewały gdzieś z boku, kiedy jego gadzie oczy wpatrywały się w jego twarz skrytą za sylwetką Helloise, jakby nie do końca dostrzegał obłapiające ją ręce. Z jakiegoś powodu to zachowanie zwyczajnie pasowało mu do mężczyzny. By sięgać po więcej niż powinien i nastawać na granice, z ciekawością dziecka zastanawiając się jak je przełamać i co za to dostanie. A jednocześnie Rowle nie mógł nie zastanawiać się nad tym, jak bardzo różnił się w swoich manierach od Czarnego Pana. Nie byli jedną osobą i nigdy być nie mogli, ale mimo wszystko Louvain pozostawał ważny w szeregach Śmierciożerców. Kimś kto ich wołał i znał ich wszystkie twarze. Nikt nie umykał jego świadomości, ale brakowało mu właśnie tego, czego domagała się Helloise - szacunku. Voldemort mógł przemocą wdzierać się do cudzych umysłów, oczekując poddaństwa, ale równie łatwo oferował rady, niczym cierpliwy ojciec chcący, by jego dzieci rozkwitały i przynosiły mu jak największą dumę.

Draconis westchnął wreszcie, przypominając przy tym do tej pory uśpionego smoka, którego nagle coś poruszyło we śnie. Była w tym geście jakaś prośba o to, by dano mu wreszcie spokój, ale też zwyczajne znużenie sytuacją. Uważał ją za kompletnie niepotrzebną i będącą dokładnie tym, co zdawało się przeszkadzać jego towarzyszowi - stratą czasu.

- Chyba masz rację, pewnie jest coś co powinieneś wiedzieć - odpowiedział ospale, we właściwy dla siebie sposób wypowiadając słowa we wręcz mdły i pozbawiony emocji sposób. - Nasz Mistrz był z niej zadowolony, wskazując budowanie wzajemnego szacunku jako odpowiednią ścieżkę dla niej. Pozwól też Martesie, że podzielę się z tobą słowami, które podarował mi Czarny Pan. Jeżeli musisz podnosić na kogoś różdżkę, czy faktycznie miałeś nad czymś kontrolę?
Ciężko było powiedzieć, czy przytaczając te słowa, Leviathan mówił całkowitą prawdę. Nic jednak nie wskazywało na to, by ocierało się to o jakiekolwiek kłamstwo. Tkwił w miejscu zupełnie tak samo, jakby magia odjęła mu zdolności poruszania kończynami, nawet jeśli przecież mówił, mrugał, czy nabierał kolejnych oddechów, a w dłoni wciąż tkwiła różdżka, która potrzebna mu była do teleportacji. Ta jednak wciąż była opuszczona, w luźno zwisającej ręce, w ogóle nieprzygotowana na wszelkie przejawy agresji.

Prawdę powiedziawszy, nie uważał by ktokolwiek powinien słuchać słów Czarnego Pana, które przecież były zaadresowane tylko do niego. Przyszedł wtedy do Mistrza z problemem, albo raczej zwykłymi wątpliwościami, które chciał w pełni rozwiać, a zamiast tego wyszedł z radą, która w pewien sposób szczypała jego dumę. Helloise była warta zaufania i spisała się podczas Spalonej Nocy, ale całe to kazanie, które zaoferował mu Mistrz, sprawiło że zaczął mieć wątpliwości co do całej reszty swojej rodziny. Prawdą pozostawało to, że zaniedbywał te więzi; wydawały mu się tak naturalne, że nie zwracał na nie większej uwagi, a do tego tkwiła w nim naturalna niechęć do istot ludzkich. Oddalał się, dryfował, a przez nie wiedział co działo się dookoła niego. Razem z nim w szeregach organizacji stał jego ojciec, a zaraz za nim jego brat, Seisyll. Helloise też nie mogła już jednoznacznie odwrócić się z obranej ścieżki. A reszta? Co z Cynthią? Co z Heleną? Co z jego rodzeństwem, czy chociażby Moną i resztą kuzynostwa? Niepewność rozdrażniała go w pewien sposób, ale nie destrukcyjny tylko taki, który zmuszał go do wzięcia oddechu i zastanowienia się nad tym, od której strony powinien zacząć naprawiać problem. Niestety, nie mógł już dłużej udawać, że oscylowanie gdzieś na krawędzi rodzinnych więzów było wystarczające. Nie mógł znowu zniknąć w lesie.



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: Louvain Lestrange, 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (6377), Leviathan Rowle (2388), Louvain Lestrange (7005)




Wiadomości w tym wątku
[26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 27.01.2026, 22:53
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Gejfest? - przez Louvain Lestrange - 10.03.2026, 22:43
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 11.03.2026, 22:29
RE: [26/09/72] O czym geje wasz gej? - przez Louvain Lestrange - 12.03.2026, 22:40
RE: [26/09/72] Dlaczego tak skomle wasza niedorobiona Rasa Panów? - przez Helloise Rowle - 17.03.2026, 23:58
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Louvain Lestrange - 18.03.2026, 18:07
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 18.03.2026, 23:48
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Louvain Lestrange - 04.04.2026, 15:37
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Leviathan Rowle - 04.04.2026, 18:54
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 05.04.2026, 10:46
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Louvain Lestrange - 10.04.2026, 20:22
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Leviathan Rowle - 10.04.2026, 21:21
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 11.04.2026, 16:52
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Louvain Lestrange - 12.04.2026, 02:54
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Leviathan Rowle - 12.04.2026, 04:02
RE: [26/09/72] O czym grzmi wasz Manifest? - przez Helloise Rowle - 13.04.2026, 03:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa