– Z tego co zrozumiałam to była konkretnie zmutowana pustynna mandragora i część właściwości miała takich samych jak jej mniejsza, niezmutowana wersja. Nie znam jednak detali, nie miałyśmy od tego czasu okazji o tym porozmawiać. – Wzmianka o selekcji obywateli wywołała kwaśny uśmiech na twarzy Dorindy. Ni to aprobaty ni to niezadowolenia, trudno było czasem odczytać myśli babki, szczególnie, jeśli dalej podjęła absolutnie zobojętniałym głosem, którym czasem prowadziła wykłady adeptom sztuki medycznej. – Selekcja i dobór wiąże się z tym, że podobnego rozdziału można byłoby przy tych krokach spodziewać się wśród lekarzy, jak wiesz moja uczelnia jest inkluzywna. Dobry i skuteczny lekarz, powinien gonić królika jak chart, nie bacząc na to, jaki to jest królik. Wkładamy im to do głów przez pięć lat, żeby uniknąć skandali na terenie poważanej placówki. Jeśli chcesz wprowadzać selekcje, potrzebny będzie porządnie uwędzony węgorz – zacisnęła pięść – który ściągnie psy w inne miejsce. Temat, który ich zajmie tak, że nie będą kwestionować decyzji przydziału leków. To trudne i nie mam na to teraz czasu, aby obmyślać strategię, gdy dobre imię szpitala jest zagrożone. Więc tak długo, jak udałoby się tego uniknąć, tak będę chciała tego uniknąć. Chyba że masz w rękawie wnuku beczkę dobrze zadymionej ryby. Nigdy nie odmówiłabym dobrego węgorza. – W końcu uśmiechnęła się, w końcu rozsiadła wygodniej przy własnym biurku, poprawiła włosy, znalazła moment na oddech w przyjemnym dla siebie towarzystwie.
– Ten kaszel na bieżąco jest leczony. Problemem według niektórych lekarzy, jest sam fakt, że śluz na gardle się nie regeneruje, stąd niekończące się nawroty. Jakby był... wypalony do gołej ziemi. Też problem nie występuje u wszystkich. Jest jednak przewlekły. I nie... nie badamy innych możliwości leczenia, bo nie mamy ani środków ani funduszy. Powinien się tym zajmować pion Akademii, ale cały budżet do końca roku przesunięty jest na nadgodziny pracowników kliniki i wszystkich tych, którymi zalał nas Catermolle. Badania... chciałabym mieć taki luksus, myśleć o badaniach a nie o pożarze, który wcale nie został zagaszony – sapnęła w niezadowoleniu.
– Ten kaszel na bieżąco jest leczony. Problemem według niektórych lekarzy, jest sam fakt, że śluz na gardle się nie regeneruje, stąd niekończące się nawroty. Jakby był... wypalony do gołej ziemi. Też problem nie występuje u wszystkich. Jest jednak przewlekły. I nie... nie badamy innych możliwości leczenia, bo nie mamy ani środków ani funduszy. Powinien się tym zajmować pion Akademii, ale cały budżet do końca roku przesunięty jest na nadgodziny pracowników kliniki i wszystkich tych, którymi zalał nas Catermolle. Badania... chciałabym mieć taki luksus, myśleć o badaniach a nie o pożarze, który wcale nie został zagaszony – sapnęła w niezadowoleniu.