10.04.2026, 22:25 ✶
– Przecież wiem, że nie rozpuszczasz plotek. Po prostu trochę głupio opowiadać, jak dostał po twarzy… – mruknęła, bo podejrzewała, że nikt nie chciał, by ktoś się o czymś takim dowiedział. – Dobrze, że Atreus nie miał przy sobie tym razem żadnych świeczek – dodała jeszcze, niemal wesoło, bo gdy Tori wspomniała o tych Nottach, skojarzenia pobiegły jej w tę samą stronę, co u Lestrange.
Chwilę później ta konwersacja została przerwana. I może Brenna, kończąc na zapleczu z Bulstrodem, bardziej zareagowałaby na to wbite w nią spojrzenie, gdyby nie to, że drzwi zostały zamknięte, i tym samym znaleźli się na pozbawionym okien zapleczu bez żadnego źródła światła. A że chwilę wcześniej było to lampki, niewielkie może, ale jednak wciąż oczy się do niego przyzwyczaiły, to w tej chwili nie widziała ani oczu Atreusa, ani w ogóle niczego i po prostu zastygła, żeby w ciasnej, pogrążonej w mroku przestrzeni nie zabić się o żaden z porozkładanych w pobliżu kartonów książek.
Biorąc pod uwagę, że auror właśnie prawie wypchnął Victorię z zaplecza i zatrzasnął jej drzwi przed nosem, to Brenna albo zadała bardzo złe pytanie, albo bardzo dobre. Ewentualnie dobre, tyle że w złym czasie, bo jakby nie było, nie mogła po prostu bać się niektórych zadawać.
– Jutro będę musiała wysłać jej czekoladki. Może dwie paczki – oceniła, wpatrując się w coś, co zaczynało już był nieco ciemniejszą plamą w ciemnościach, znaczy się Atreusem. – O co się wkurzasz? – powtórzyła. – Nie czytam w myślach, nie będę wiedziała, jeśli mi nie powiesz. Jeśli nawet faktycznie mnie podrywał, to nie jestem zainteresowana.
Nie żeby była tak całkiem o tym przekonana, że Theo naprawdę usiłował się do niej przystawiać, ale też nie zamierzała upierać się, że nie, jeżeli Atreus tak to odbierał i jeszcze „oczywiście, że był zazdrosny”.
Chwilę później ta konwersacja została przerwana. I może Brenna, kończąc na zapleczu z Bulstrodem, bardziej zareagowałaby na to wbite w nią spojrzenie, gdyby nie to, że drzwi zostały zamknięte, i tym samym znaleźli się na pozbawionym okien zapleczu bez żadnego źródła światła. A że chwilę wcześniej było to lampki, niewielkie może, ale jednak wciąż oczy się do niego przyzwyczaiły, to w tej chwili nie widziała ani oczu Atreusa, ani w ogóle niczego i po prostu zastygła, żeby w ciasnej, pogrążonej w mroku przestrzeni nie zabić się o żaden z porozkładanych w pobliżu kartonów książek.
Biorąc pod uwagę, że auror właśnie prawie wypchnął Victorię z zaplecza i zatrzasnął jej drzwi przed nosem, to Brenna albo zadała bardzo złe pytanie, albo bardzo dobre. Ewentualnie dobre, tyle że w złym czasie, bo jakby nie było, nie mogła po prostu bać się niektórych zadawać.
– Jutro będę musiała wysłać jej czekoladki. Może dwie paczki – oceniła, wpatrując się w coś, co zaczynało już był nieco ciemniejszą plamą w ciemnościach, znaczy się Atreusem. – O co się wkurzasz? – powtórzyła. – Nie czytam w myślach, nie będę wiedziała, jeśli mi nie powiesz. Jeśli nawet faktycznie mnie podrywał, to nie jestem zainteresowana.
Nie żeby była tak całkiem o tym przekonana, że Theo naprawdę usiłował się do niej przystawiać, ale też nie zamierzała upierać się, że nie, jeżeli Atreus tak to odbierał i jeszcze „oczywiście, że był zazdrosny”.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.