O, to bardzo dobrze, pomyślał, w duchu ciesząc się, że nie będzie musiał zbytnio przepłacać u obcych handlarzy. Wprawdzie chciał świętować Beltane, jednak nadejście mają wiązało się z tym, że zbliżało się lato, a wypadałoby godnie spędzić te kilka słonecznych miesięcy. Eh, ten ostatni miesiąc przed czerwcem zapewne spędzi pod znakiem oszczędzania i przeszukiwania starych ciuchów w poszukiwaniu drobnych.
— Ma się tego farta, Julie — mruknął, nieudolnie zdrabniając nowe imię przyjaciela. Pokiwał głową, uśmiechając się pogodnie do Lovegooda. — Naprawdę cię uratował, czy tylko sobie jaja robi? — Wolał dopytać, tak na wszelki wypadek.
Westchnął cicho na widok znajomego munduru, z początku nie zauważając modyfikacji dokonanych przez goblina lub któregoś z jego dostawców. Dopiero po chwili dotarło do niego, że spódniczka jest zdecydowanie zbyt krótka. Zarumienił się.
— Niestety, nie mój rozmiar — stwierdził z ubolewaniem, parskając cichym śmiechem. Nie odwrócił wzroku od kostiumu, zadziwiony wymiarami. Jego brudne myśli momentalnie powędrowały do Heather. Nie przypominał sobie, aby na spotkania po służbie przychodziła w tym stroju. Zamrugał parę razy, zanim odezwał się do Charliego: — C-co masz na myśli? Widuję ją w tym, c-co najmniej raz w tygodniu.
Uśmiechnął się pod nosem, odmawiając rozwinięcia tej myśli. Postanowił skorzystać z oferty przyjaciela i sięgnął po pojedynczą czekoladkę. Jednocześnie, postanowił nie otwierać własnej bombonierki. Kto wie, może lepiej zachować ją na później? Rozgryzł przekąskę, delektując się nadzieniem. Nie potrafił zidentyfikować smaku, jednak aż zamruczał cicho, wyrażając aprobatę.
— Raczej to dziewczyny będą wyrywać nas — powiedział pewnie. Kto mógłby się oprzeć tym oczom szczeniaczka?
Ruszył za Charliem do kramu Sary, również do niej machając i też poczęstował się herbatą.
— Jakoś tak... dużo się tu dzieje, co nie? — Zmarszczył brwi, jakby nie do końca zorientowany w chaosie, który panował wokół nich. Tu jakaś kłótnia, tu jakiś atramentowy ludzik, w tłumie jacyś ludzie wołali, że koń pojawił się na festiwalu. Nieźle się tu bawili.
!herbata z prądem