12.04.2026, 13:54 ✶
Helloise nie wyobrażała sobie do tej pory, jak mogą smakować wieki piękna. Czas pachniał w jej wyobraźni kurzem i pleśnią, był obleczony w patynę, wysuszony i szorstki. Nie spodziewała się, że dawne piękno będzie świeżymi, miękkimi ustami, że poczuje na tych ustach metaliczny smak własnej krwi i ulotną słodycz czekolady. Ile ta kobieta przed nią liczyła lat i pocałunków? Ile miało ich jeszcze przyjść na te usta, gdy Helloise dawno już obróci się w proch? Będzie tylko krótkim rozbłyskiem przyjemności między milionami dni, cieniutką stroną w księdze wieków, wspomnieniem półprzezroczystym jak materiał szaty, po której błądziła dłoń wampirzycy budząca w blondynce napięcia i oczekiwanie.
Pocałunek był krótki, ale Helloise podążyła za nim z westchnieniem. Oczarowana goniła wargi Rosewood, we wstrzymanym oddechu i głodnych rozanielonych oczach prosiła o więcej.
Pocałunek był krótki, ale Helloise podążyła za nim z westchnieniem. Oczarowana goniła wargi Rosewood, we wstrzymanym oddechu i głodnych rozanielonych oczach prosiła o więcej.
Koniec sesji
dotknij trawy