Otrząsnęła się w końcu, gdy Ururu zaczął składać pełne zdania. W końcu odetchnęła z ulgą stając w odpowiedniej odległości od niego.
— Ja również przepraszam i nie wiem dlaczego nie miałam przy sobie pieniędzy. Musiałam zostawić je w pracy, gdy coś rozmieniałam, a zawsze staram się mieć je przy sobie. – odpowiedziała lekko zażenowana tym tłumaczeniem. Naprawdę nie miała pojęcia, co to był za dzień. Dzień niefortunnych i zaskakujących zdarzeń.
Gdy zaproponował, że ją odprowadzi poczuła zdecydowaną ulgę. Nie była pewna, czy skupi się odpowiednio na teleportacji, a jej orientacja jeśli chodzi o spacerowanie po okolicy była równa zeru. Dodatkowo bała się, że Brygadzista będzie się na nich czaił.
— Chętnie skorzystam z propozycji, dziękuję. – powiedziała mu mniej więcej adres, pod którym mieszkała.
Przez drogę zdążyła mu dwa razy podziękować, że jej tam nie zostawił, przeprosić, że cała ucieczka była dosyć mało efektowna i niefortunna oraz podziękować za to, że ją odprowadził. Oczywiście powiedziała mu, że jeśli będzie miał ochotę na bardziej przyjemne spotkanie, które nie skończy się ucieczką to może do niej napisać. Ostatecznie Brygadzista już się nie pojawił, Ururu bezpiecznie odprowadził Aveline do domu i sam wrócił do siebie.