13.04.2026, 21:14 ✶
– No i po co jeszcze zachowujesz się jakbyś nie wiedziała o co chodzi? – prychnął zirytowany, bo przecież doskonale wiedział, że jego siostra orientowała się w tej całej aferze z matką, a naprawdę nie mówił znowu jakimś wielkim szyfrem, aby nie mogła odgadnąć do czego nawiązuje. Electra nie była przecież głupia. Tylko, że ta zdecydowanie mniej blada dziewczyna o kręconych włosach, w których nie widział Prewettówny od dawna i swobodniej ubrana pod wieloma względami nie przypominała jego siostry.
Jedno jednak stało się jasne. Nie ważne jak wyglądała jego siostra dalej była naprawdę inteligentna, bo gdy ta Electra w końcu rzuciła do swojego znajomego (chłopaka? Kochanka? Przyjaciela?) że otaczała ich inna rzeczywistość... Nagle wiele rzeczy stało się szalenie logiczne, a on sam nie mógł się powstrzymać, aby nie parsknąć śmiechem.
– No nie. Niesamowite – mruknął, jednocześnie czując ulgę, że jego prawdziwa siostra najwyraźniej kochała go na tyle aby nie robić mu takich odpałów. Nie powiedział jednak na razie nic więcej poza cichym zajebiste rzuconym gdy wychodził z pokoju do kuchni. Po chwili wrócił z poczęstunkiem, na który składał się soczyście wyglądający, czerwony lód dla Shafiqa i paczka czekoladowych ciastek dla tych bardziej śmiertelnych.
– To co? – spytał siadając na jednym z foteli. – Inny świat tak? – Chwycił jedno z ciastek po czym wskazał nim na Jessiego. – Rozumiem że w tym waszym świecie Shafiq jest jakimś twoim wujkiem i że ma inną fryzurę. – Nie do końca zakodował całą rozmowę pomiędzy nim a Abthonym, ale to akurat utkwiło mu w głowie z tego powodu, że wedłu niego Shafiq wyglądał w tych włosach cholernie atrakcyjnie. Domyślał się jednak, że przyzwyczajony do czegoś innego czarodziej mógł przeżyć szok. – A ty... – Tutaj skierował swój prowizoryczny wskaźnik na Electrę. – Rozumiem, że dowiedziałaś się o mnie najwyraźniej jakiejś szokującej rzeczy, ale ja o tobie nic nie wiem. Co się stało? Jesteś ze świata, w którym rzuciłaś studia w Mungu, postanowiłaś wyruszyć w podróż, aby odkryć siebie, zmieniłaś styl ubierania i przy okazji znalazłaś jakieś zioła na poprawę kondycji? Można przy tobie palić, czy też się wzdrygasz jak twój Basilius wyjmuje zapalniczkę?
Z tymi słowami wsadził sobie do ust ciastko i dla podkreślenia swoich słów wyjął z kieszenie swoją zapalniczkę.
Jedno jednak stało się jasne. Nie ważne jak wyglądała jego siostra dalej była naprawdę inteligentna, bo gdy ta Electra w końcu rzuciła do swojego znajomego (chłopaka? Kochanka? Przyjaciela?) że otaczała ich inna rzeczywistość... Nagle wiele rzeczy stało się szalenie logiczne, a on sam nie mógł się powstrzymać, aby nie parsknąć śmiechem.
– No nie. Niesamowite – mruknął, jednocześnie czując ulgę, że jego prawdziwa siostra najwyraźniej kochała go na tyle aby nie robić mu takich odpałów. Nie powiedział jednak na razie nic więcej poza cichym zajebiste rzuconym gdy wychodził z pokoju do kuchni. Po chwili wrócił z poczęstunkiem, na który składał się soczyście wyglądający, czerwony lód dla Shafiqa i paczka czekoladowych ciastek dla tych bardziej śmiertelnych.
– To co? – spytał siadając na jednym z foteli. – Inny świat tak? – Chwycił jedno z ciastek po czym wskazał nim na Jessiego. – Rozumiem że w tym waszym świecie Shafiq jest jakimś twoim wujkiem i że ma inną fryzurę. – Nie do końca zakodował całą rozmowę pomiędzy nim a Abthonym, ale to akurat utkwiło mu w głowie z tego powodu, że wedłu niego Shafiq wyglądał w tych włosach cholernie atrakcyjnie. Domyślał się jednak, że przyzwyczajony do czegoś innego czarodziej mógł przeżyć szok. – A ty... – Tutaj skierował swój prowizoryczny wskaźnik na Electrę. – Rozumiem, że dowiedziałaś się o mnie najwyraźniej jakiejś szokującej rzeczy, ale ja o tobie nic nie wiem. Co się stało? Jesteś ze świata, w którym rzuciłaś studia w Mungu, postanowiłaś wyruszyć w podróż, aby odkryć siebie, zmieniłaś styl ubierania i przy okazji znalazłaś jakieś zioła na poprawę kondycji? Można przy tobie palić, czy też się wzdrygasz jak twój Basilius wyjmuje zapalniczkę?
Z tymi słowami wsadził sobie do ust ciastko i dla podkreślenia swoich słów wyjął z kieszenie swoją zapalniczkę.