15.04.2026, 18:32 ✶
- …a potem ktoś zajrzałby przez ramię Atre i uznał, że demoralizujesz dzieci? – odparła Brenna, bo już widziała, co on wymalowywałby, gdyby dać mu kredki, blok i kazać rysować. A ona sama to by chyba nie usiedziała w miejscu dłużej niż dwadzieścia minut i poszła szukać przygód. - Może chodziło o to, że oddałaś coś, co dostałaś od niego, innemu mężczyźnie? - spróbowała zgadnąć Brenna. I nawet by zrozumiała, gdyby chodziło o jakieś prezenty, pamiątki, ale trochę była zaskoczona, kiedy w grę wchodziła czekoladowa żaba.
Zazwyczaj, jeśli ktoś ją o coś pytał, odpowiadała wprost. Wiele rzeczy mówiła i sama, jeśli uważała, że słowa powinny paść. A jeśli nie chciała, by ktoś coś wiedział, starała się o tym nie mówić. Zdecydowanie nie uważała, że ktoś czegoś powinien się domyślać, kiedy znacznie łatwiej było mu po prostu powiedzieć, co i jak.
– Wydaje mi się, że nie wiem zupełnie niczego, ale w sumie nie żeby to była jakaś nowość – przyznała samokrytycznie. Gdyby wiedziała wszystko, wiedziałaby od razu, czy Nott naprawdę ją podrywał, czy zupełnie nie. A tak to dalej nie była do końca pewna, chociaż przynajmniej dopuściła tę możliwość i jeszcze zaakceptowała, że jeśli ktoś, z kim się – chyba – być – może – prawdopodobnie – spotyka tak uważa, to powinna to uszanować i trzymać się z daleka…
– Nie, nie jesteś – przytaknęła Brenna bez oporów, bo nie było co kłamać: po Spalonej wielu ludzi miało przerąbane. Stracili bliskich, często zdrowie, dobytek życia czy poczucie bezpieczeństwa. Miała czasem wrażenie, że dla wszystkich wokół niej rozpadał się świat, dla każdego w inny sposób. Victoria, dom Lestrangów i Sauriel. Erik po ostatnich miesiącach i spaleniu Warowni. Przygnębiony Morpheus, który nie widział już chyba dobrych ścieżek. Atre po stracie siostry. Olivia z gniewem w sercu i rozpaczą po klątwach, wchodzących w ściany domu i ataku na jej partnera, Sam i Nora, gdy pękła krucha, łącząca ich nić, Thomas, spoglądający ku mrokowi, Dora, po raz kolejny znajdująca się w niebezpieczeństwie… mogłaby tak wymieniać i wymieniać. I próbowała przynajmniej być obok: ale to było jak żonglowanie wieloma piłeczkami, niektóre próbowały się wymknąć, a ona często miała wrażenie, że jest strasznie głupia i zupełnie nie wie, co robić.
Ale przynajmniej tutaj była i próbowała rozmawiać.
– Ale to nie znaczy, że twoje uczucia się nie liczą ani że powinnaś się przyzwyczajać. Ale jeśli nie chcesz o tym rozmawiać, okay, akceptuję. Po prostu jakbyś chciała, to pamiętaj, że możemy.
Zazwyczaj, jeśli ktoś ją o coś pytał, odpowiadała wprost. Wiele rzeczy mówiła i sama, jeśli uważała, że słowa powinny paść. A jeśli nie chciała, by ktoś coś wiedział, starała się o tym nie mówić. Zdecydowanie nie uważała, że ktoś czegoś powinien się domyślać, kiedy znacznie łatwiej było mu po prostu powiedzieć, co i jak.
– Wydaje mi się, że nie wiem zupełnie niczego, ale w sumie nie żeby to była jakaś nowość – przyznała samokrytycznie. Gdyby wiedziała wszystko, wiedziałaby od razu, czy Nott naprawdę ją podrywał, czy zupełnie nie. A tak to dalej nie była do końca pewna, chociaż przynajmniej dopuściła tę możliwość i jeszcze zaakceptowała, że jeśli ktoś, z kim się – chyba – być – może – prawdopodobnie – spotyka tak uważa, to powinna to uszanować i trzymać się z daleka…
– Nie, nie jesteś – przytaknęła Brenna bez oporów, bo nie było co kłamać: po Spalonej wielu ludzi miało przerąbane. Stracili bliskich, często zdrowie, dobytek życia czy poczucie bezpieczeństwa. Miała czasem wrażenie, że dla wszystkich wokół niej rozpadał się świat, dla każdego w inny sposób. Victoria, dom Lestrangów i Sauriel. Erik po ostatnich miesiącach i spaleniu Warowni. Przygnębiony Morpheus, który nie widział już chyba dobrych ścieżek. Atre po stracie siostry. Olivia z gniewem w sercu i rozpaczą po klątwach, wchodzących w ściany domu i ataku na jej partnera, Sam i Nora, gdy pękła krucha, łącząca ich nić, Thomas, spoglądający ku mrokowi, Dora, po raz kolejny znajdująca się w niebezpieczeństwie… mogłaby tak wymieniać i wymieniać. I próbowała przynajmniej być obok: ale to było jak żonglowanie wieloma piłeczkami, niektóre próbowały się wymknąć, a ona często miała wrażenie, że jest strasznie głupia i zupełnie nie wie, co robić.
Ale przynajmniej tutaj była i próbowała rozmawiać.
– Ale to nie znaczy, że twoje uczucia się nie liczą ani że powinnaś się przyzwyczajać. Ale jeśli nie chcesz o tym rozmawiać, okay, akceptuję. Po prostu jakbyś chciała, to pamiętaj, że możemy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.