15.04.2026, 21:12 ✶
W milczeniu uniosła dłoń, w której spoczywał flakonik. Obracała go powoli, trzymając w pacach niemal nonszalancko, pozwalając, by księżycowe światło uwięzione w szkle tańczyło na jej palcach. W tym samym czasie Jonathan Selwyn, mrużąc oczy za swoją złotą maską, mógł dostrzec coś, czego nie widzieli inni – wokół sylwetki panny Burke zaczęła pulsować szmaragdowo zielona poświata. Barwa ta, głęboka i gęsta niczym najszlachetniejszy kamień, w przedziwny sposób harmonizowała z kolorem szarfy opasującej jej talię, jakby aura kobiety stanowiła element wybranej stylizacji.
Gdy padło pytanie Jonathana, Ceolsige zareagowała z przeciągłym opóźnieniem. Nie zmieniła położenia fiolki, lecz powoli i płynnym, niemal sennym ruchem przeniosła na niego spojrzenie. Ruchem którego powolność podkreślało przeciagłe machnięcie rzęs. Przez niemal nieosłoniętą en-face twarz przebiegł delikatny wyraz przygany. Zawiesiła wzrok na jego złotej masce o kilka sekund za długo, tworząc gęstą atmosferę oczekiwania, i dopiero gdy Anthony był w połowie swojej opowieści o zakazach i tajemnicach Lestrange’ów, przeniosła uwagę na niego.
- Więc to jest jeden z tajemniczych owoców jakie przyniosło lato. - w jej głosie przebijałą sie wyraźna nuta podekscytowania mimo, że zachował on elegancką melodyjność. - Nie miałam jeszcze szczęścia, by któraś z tych mikstur przepłynęła przez moje dłonie.
Zaintrygowana, przyjrzała się misternie wykonanej nakrętce. Chwyciła za nią delikatnie, niemal czule, ledwie końcówkami dwóch smukłych palców. - Mam nadzieję, że nie mają panowie nic przeciwko – rzuciła bardziej jako fakt niż zapytanie. Pozwoliła, by krótka chwila ciszy wytworzyła ułudę przestrzeni na protest, którego ewentualne pojawienie się wydawało się nieeleganckie.
Jednym zdecydowanym ruchem odkręciła nakrętkę. Reakcja była natychmiastowa. Jej oczy instynktownie się rozszerzyły a usta ściągnęły. Buteleczka w jej dłoni w ułamku sekundy stała się gorąca i plastyczna, tracąc swoją szklaną formę niczym topniejący wosk. Ceolsige zdążyła jedynie rozłożyć palce i delikatnie ją obrócić, zanim flakonik zupełnie się roztopił, przelewając się między jej palcami. Po znalezisku pozostał jedynie mokry ślad na skórze i uderzająca, ciężka nuta zapachu róż zmieszanego z popiołem.
Nawet nie spojrzała na towarzyszy. Wiedziała, że maski i tak skrywają ich reakcję. Jej twarz szybko powróciła do wyrazu stonowanego zainteresowania. Może w kąciku ust dało się dostrzec pewne drżenie wynikłe z ukłucia irytacji. Poruszyła ręką, płynnie, nieśpiesznie zbliżając wilgotną dłoń do twarzy. Głębszym wdechem zaciągnęła ulatniający się aromat w płuca. Wstrzymała oddech. W dyskretny ruchu przysłoniła usta dłonią. Ukradkiem, niemal niedostrzegalnie, wysunęła koniuszek języka i spróbowała posmakować resztek wilgoci, która pozostała we wgłębieniu wnętrza jej dłoni.
Dla MG
Chcę skorzystać z przewagi Smakuje jak... nie powiem ci jak to smakuje (rodowa) i zobaczyć czy pozwoli to mi zidentyfikować składniki.
Gdy padło pytanie Jonathana, Ceolsige zareagowała z przeciągłym opóźnieniem. Nie zmieniła położenia fiolki, lecz powoli i płynnym, niemal sennym ruchem przeniosła na niego spojrzenie. Ruchem którego powolność podkreślało przeciagłe machnięcie rzęs. Przez niemal nieosłoniętą en-face twarz przebiegł delikatny wyraz przygany. Zawiesiła wzrok na jego złotej masce o kilka sekund za długo, tworząc gęstą atmosferę oczekiwania, i dopiero gdy Anthony był w połowie swojej opowieści o zakazach i tajemnicach Lestrange’ów, przeniosła uwagę na niego.
- Więc to jest jeden z tajemniczych owoców jakie przyniosło lato. - w jej głosie przebijałą sie wyraźna nuta podekscytowania mimo, że zachował on elegancką melodyjność. - Nie miałam jeszcze szczęścia, by któraś z tych mikstur przepłynęła przez moje dłonie.
Zaintrygowana, przyjrzała się misternie wykonanej nakrętce. Chwyciła za nią delikatnie, niemal czule, ledwie końcówkami dwóch smukłych palców. - Mam nadzieję, że nie mają panowie nic przeciwko – rzuciła bardziej jako fakt niż zapytanie. Pozwoliła, by krótka chwila ciszy wytworzyła ułudę przestrzeni na protest, którego ewentualne pojawienie się wydawało się nieeleganckie.
Jednym zdecydowanym ruchem odkręciła nakrętkę. Reakcja była natychmiastowa. Jej oczy instynktownie się rozszerzyły a usta ściągnęły. Buteleczka w jej dłoni w ułamku sekundy stała się gorąca i plastyczna, tracąc swoją szklaną formę niczym topniejący wosk. Ceolsige zdążyła jedynie rozłożyć palce i delikatnie ją obrócić, zanim flakonik zupełnie się roztopił, przelewając się między jej palcami. Po znalezisku pozostał jedynie mokry ślad na skórze i uderzająca, ciężka nuta zapachu róż zmieszanego z popiołem.
Nawet nie spojrzała na towarzyszy. Wiedziała, że maski i tak skrywają ich reakcję. Jej twarz szybko powróciła do wyrazu stonowanego zainteresowania. Może w kąciku ust dało się dostrzec pewne drżenie wynikłe z ukłucia irytacji. Poruszyła ręką, płynnie, nieśpiesznie zbliżając wilgotną dłoń do twarzy. Głębszym wdechem zaciągnęła ulatniający się aromat w płuca. Wstrzymała oddech. W dyskretny ruchu przysłoniła usta dłonią. Ukradkiem, niemal niedostrzegalnie, wysunęła koniuszek języka i spróbowała posmakować resztek wilgoci, która pozostała we wgłębieniu wnętrza jej dłoni.
Dla MG
Chcę skorzystać z przewagi Smakuje jak... nie powiem ci jak to smakuje (rodowa) i zobaczyć czy pozwoli to mi zidentyfikować składniki.