8 godzin(y) temu ✶
– Niezbyt zaskakujące – skwitowała, wzruszając ramionami. Oczywiście, że została w to wciągnięta: nie była lubiana i bardzo jasno dawała znać, że sprzeciwia się śmierciożercom, a najwyraźniej nie popieranie terrorystów podpalających świat było z jakichś powodów obecnie bardzo niemodne. - Muszę chyba wreszcie przeczytać to w całości, bo nie rozumiem, co ludzie do mnie mówią. Czyli tak naprawdę nie pracuję i mam pracę po znajomości, czy jestem nieatrakcyjna z powodu mojego pracoholizmu?
Było to w gruncie rzeczy pytanie retoryczne, rzucone bardziej w przestrzeń niż do Erika. Nie miała czasu ani siły przejmować się tymi artykułami, bo jeżeli Voldemort wygra, i tak wszyscy mieli przejebane, jeśli przegra, nikogo to nie będzie interesować.
– Mam dziś dobry nastrój, więc tak, możesz – stwierdziła z łaskawą miną, a potem parsknęła, kiedy wspomniał o Heather. Nie, nie z powodu tego, że ją chwalił: Wood była młoda i porywacza, ale jej podopieczna radziła sobie w sytuacjach kryzysowych zaskakująco dobrze. Raczej ze względu na sugestię dotyczącą szermierki. – Mój kochany braciszku, nie sądzę, aby świat był gotowy na Heather z szablą dłoni. Już sam fakt, że ma różdżkę, może niektórych niepokoić.
Niby się uśmiechała, ale w istocie gdzieś pod tym uśmiechem kryła się powaga. Bo chyba spodziewała się, że… Erik powie coś zupełnie innego. Albo że jest coś, co chciałby powiedzieć czy o coś spytać, ale nie będzie chciał tego zrobić. Na pewno nie że po prostu zaproponuje pomoc.
Nie żeby nie potrzebowała pomocy, ale zwyczajnie się o niego martwiła.
– Możesz zerknąć na moje zapiski odnośnie ćwiczenia fal i wydać opinię, co o nich myślisz. I moglibyśmy zacząć, ale jeśli uważasz, że bardziej przyda ci się nauczyciel oklumencji, to kogoś weźmiemy… Sama kiedyś próbowałam, ale chyba brak mi do tego talentu. Może to u nas rodzinne, o wiele za łatwo namieszać nam w głowach. Tak sobie myślałam, że powinniśmy ustalić jakieś hasła, wiesz, żeby wiedzieć, czy ty to naprawdę ty, chociaż mam obawy, że wyciągną je z głów, więc pewnie lepsze są losowe pytania o niespodziewane rzeczy. Jak jakie zwierzę hodowała babka… dalej nie rozumiem, czemu trzymała w akwarium druzgotka – westchnęła, przesuwając w jego stronę przygotowane papiery i bardzo ładną tabelkę, taką z gatunku „mucha nie siada”. Oklumencja była świetna, ale niestety, nie każdy mógł opanować wszystko. I między innymi dlatego kiedyś poprosiła Norę o truciznę… – Wiesz, że w sumie nie do końca to miałam na myśli, prawda?
Było to w gruncie rzeczy pytanie retoryczne, rzucone bardziej w przestrzeń niż do Erika. Nie miała czasu ani siły przejmować się tymi artykułami, bo jeżeli Voldemort wygra, i tak wszyscy mieli przejebane, jeśli przegra, nikogo to nie będzie interesować.
– Mam dziś dobry nastrój, więc tak, możesz – stwierdziła z łaskawą miną, a potem parsknęła, kiedy wspomniał o Heather. Nie, nie z powodu tego, że ją chwalił: Wood była młoda i porywacza, ale jej podopieczna radziła sobie w sytuacjach kryzysowych zaskakująco dobrze. Raczej ze względu na sugestię dotyczącą szermierki. – Mój kochany braciszku, nie sądzę, aby świat był gotowy na Heather z szablą dłoni. Już sam fakt, że ma różdżkę, może niektórych niepokoić.
Niby się uśmiechała, ale w istocie gdzieś pod tym uśmiechem kryła się powaga. Bo chyba spodziewała się, że… Erik powie coś zupełnie innego. Albo że jest coś, co chciałby powiedzieć czy o coś spytać, ale nie będzie chciał tego zrobić. Na pewno nie że po prostu zaproponuje pomoc.
Nie żeby nie potrzebowała pomocy, ale zwyczajnie się o niego martwiła.
– Możesz zerknąć na moje zapiski odnośnie ćwiczenia fal i wydać opinię, co o nich myślisz. I moglibyśmy zacząć, ale jeśli uważasz, że bardziej przyda ci się nauczyciel oklumencji, to kogoś weźmiemy… Sama kiedyś próbowałam, ale chyba brak mi do tego talentu. Może to u nas rodzinne, o wiele za łatwo namieszać nam w głowach. Tak sobie myślałam, że powinniśmy ustalić jakieś hasła, wiesz, żeby wiedzieć, czy ty to naprawdę ty, chociaż mam obawy, że wyciągną je z głów, więc pewnie lepsze są losowe pytania o niespodziewane rzeczy. Jak jakie zwierzę hodowała babka… dalej nie rozumiem, czemu trzymała w akwarium druzgotka – westchnęła, przesuwając w jego stronę przygotowane papiery i bardzo ładną tabelkę, taką z gatunku „mucha nie siada”. Oklumencja była świetna, ale niestety, nie każdy mógł opanować wszystko. I między innymi dlatego kiedyś poprosiła Norę o truciznę… – Wiesz, że w sumie nie do końca to miałam na myśli, prawda?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.